35-lecie premiery „Człowieka z żelaza”

27 lipca 1981 roku odbyła się polska premiera „Człowieka z żelaza”.

Andrzej Wajda nazywa „Człowieka z żelaza” jedynym filmem, który zrobił na zamówienie – otrzymał je w sierpniu 1980 roku, gdy jako przedstawiciel (a zarazem prezes) Stowarzyszenia Filmowców Polskich, przyjechał do gdańskiej stoczni, obserwować bieg wydarzeń. Jeden z robotników poprosił reżysera, aby zrobił film „o nich”, co więcej podrzucił nawet tytuł – „Człowiek z żelaza”. „Wracało do mnie echo »Człowieka z marmuru«, którego scena kończyła się właśnie przy bramie stoczni w Gdańsku. To mógł być pretekst do nowego filmu. Oczywiście bez sięgnięcia do wydarzeń roku 1970 i pokazania protestów społecznych na Wybrzeżu nie można było wyjaśnić tego, co się stało w stoczni w 1980 roku. Starania podjęte nie tylko przeze mnie zaraz po 1970 roku, by pokazać te wydarzenia, nie powiodły się. Teraz jednak władza była znacznie słabsza i autor »Człowieka z marmuru« Aleksander Ścibor-Rylski ochoczo zabrał się do pisania scenariusza…” wspomina Andrzej Wajda w książce „Moje filmy”.

Ścibor-Rylski szybko zabrał się do pisania scenariusza, korzystając z dokumentów, zdjęć czy krótkich filmów, udostępnianych przez stoczniowców. Realizacja „Człowieka z żelaza” była możliwa dzięki chwilowemu rozluźnieniu, jakie zapanowało po podpisaniu porozumień sierpniowych. „Film powstawał szybko, z dnia na dzień, pomimo ogromnych trudności, zwłaszcza scenariuszowych. Nieustannie dowiadywaliśmy się o nowych faktach, które powinny się znaleźć w filmie, inne, zbyt oczywiste, musiały ulec redukcji” wspominał reżyser i dodawał, że część scen i dialogów wymyśliła Agnieszka Holland na podstawie rozmów z uczestnikami wydarzeń sierpniowych.

Podobnie jak w przypadku „Człowiek z marmuru” fabuła ma formę śledztwa – w filmie z 1976 roku prowadziła je młoda reżyserka Agnieszka (Krystyna Janda), a cztery lata później skrajnie konformistyczny, uzależniony od alkoholu redaktor radiowy Winkel (Marian Opania), który zostaje wysłany przez szefów do Gdańska, aby stworzyć materiał kompromitujący stoczniowców biorących udział w strajku. Winkel dokumentował kiedyś losy Mateusza Birkuta, niedoszłego bohatera filmu Agnieszki, zabitego przez milicję w grudniu 1970 roku na Wybrzeżu. Teraz stara się jak najwięcej dowiedzieć o jego synu, Macieju Tomczyku (Jerzy Radziwiłowicz), jednemu z najbardziej aktywnych strajkujących stoczniowców. Podobnie jak w „Człowieku z marmuru” – oraz „Obywatelu Kane’ie”, którego forma zainspirowała Andrzeja Wajdę, poznajemy losy bohaterów w ciągu retrospekcji – dowiadujemy się między innymi z nich, jak doszło do śmierci Mateusza Birkuta oraz małżeństwa Agnieszki z Maćkiem Tomczykiem. Winkel pod wpływem rozmów ze świadkami, zmienia swój stosunek do strajkujących, składa dymisję tuż przed podpisaniem porozumień sierpniowych, ale ostatecznie zostaje zdemaskowany przez jednego ze swoich rozmówców (Bogusław Linda), a w jednej z ostatnich scen filmu pada pesymistyczne i prorocze zdanie, że rząd nie będzie respektował umowy zawartej „pod przymusem”.

Kuli żelazo póki gorące

„Człowiek z żelaza” powstawał w zawrotnym tempie – w kwietniu 1981 roku zakończyła się produkcja, a już 27 maja film miał premierę na festiwalu w Cannes, zdobywając pierwszą Złotą Palmę w historii polskiego kina. Dwa miesiące później „Człowiek z żelaza” wszedł na krajowe ekrany, choć nie uniknął problemów z cenzurą. Jak wspomina Andrzej Wajda, kazano mu usunąć sceny, bądź dialogi, które w niekorzystnym świetle przedstawiały rządzących oraz milicję; szczególny nacisk cenzorzy kładli na fragmenty filmu wspominające wydarzenia z grudnia 1970 roku. Jesienią film otrzymał nagrodę „Solidarności” na festiwalu w Gdańsku, a kilka miesięcy później nominację do Oskara w kategorii Najlepszy Film Nieanglojęzyczny.
„»Człowiek z żelaza« dopełnił mojej edukacji obywatelskiej. Ugruntował sposób myślenia o kraju, o dramacie naszej historii. Czasami uświadamiam sobie ze zgrozą, że gdybym nie poznała właściwych ludzi, nie przeczytała odpowiednich książek, pozostałabym kretynką, która o niczym nie ma pojęcia. W filmie jest podobny wątek: Agnieszka dzięki Birkutowi wchodzi w środowisko ludzi myślących, co ją całkowicie zmienia” wspominała po latach Krystyna Janda.

Małgorzata Szpakowska pisała po premierze filmu w „Kinie”: ”Człowiek z żelaza” Wajdy jest czymś więcej niż filmem, jest faktem społecznym, z którego znaczenia jeszcze nie sposób zdać sobie sprawę (…) nigdy jeszcze w dziejach naszej kinematografii nie zdarzyło się, by wydarzenia historyczne o przełomowym znaczeniu stały się niemal in statu nascendi tematem filmu. Nie dokumentu, filmu fabularnego. Wajda podjął wyścig z żywą pamięcią ludzką (…). Walczył z czasem. (…) Zdążył. Zdołał dogonić historię. Wyprzedził pisarzy, poetów, dramaturgów. Stworzył pierwszą syntezę Sierpnia, jaka pojawiła się poza publicystyką. Narzucił własną wizję, zanim ktokolwiek zaproponował inną. Nie tylko przedstawił własną wersję wydarzeń; przez pierwszeństwo stał się także ich współtwórcą. Trudno wyobrazić sobie, aby przez film osiągnąć można było więcej.” (za www.culture.pl).

Z czasem pojawiły się głosy krytyczne wobec filmu, zarzucające mu brak zniuansowania, jednak „Człowiek z żelaza” to bezdyskusyjnie jeden z najważniejszych tytułów w polskim kinie, także według zagranicznych krytyków i filmowców. Martin Scorsese dołączył „Człowieka z żelaza” do swojego zestawu „Arcydzieł polskiego kina”.

Ola Salwa

27.07.2016