50-lecie premiery „Popiołów” Andrzeja Wajdy

25 września mija 50 lat od premiery „Popiołów”.

W pierwszej połowie lat 60. w polskim kinie panował dobry klimat dla filmów historycznych. Powstał wtedy „Faraon” Jerzego Kawalerowicza (1965), „Rękopis znaleziony w Saragossie” Wojciecha Hasa (1964) oraz „Popioły” Andrzeja Wajdy. Co ciekawe, ekipa realizująca zdjęcia do tego ostatniego filmu korzystała z niektórych wrocławskich dekoracji zbudowanych do filmu Hasa. Okres przygotowawczy do realizacji adaptacji powieści Stefana Żeromskiego ruszył 1 grudnia 1963 roku. Autorem scenariusza był Aleksander Ścibor-Rylski, który z Andrzejem Wajdą będzie współpracować jeszcze dwa razy: napisze „Człowieka z marmuru” (1976) oraz „Człowieka z żelaza” (1981).

W „Popiołach” przedstawione są losy trzech bohaterów: młodego szlachcica Rafała Olbromskiego, księcia Gintułta i Krzysztofa Cedro. Olbromski zostaje sekretarzem księcia, za jego sprawą dołącza do loży masońskiej, wdaje się w romans z żoną jednego z członków loży. Następnie, razem z nowo poznanym Cedro, dołącza do armii Napoleona i rusza do boju. Olbromski bierze udział w walkach o Raszyn, Cedro bije się pod Saragossą. Akcja filmu kończy się w 1812 roku podczas odwrotu napoleońskiej armii spod Moskwy.

Interpretując powieść Żeromskiego, napisaną na początku XX wieku, a rozgrywającą się w ciągu piętnastu lat epoki napoleońskiej (1797-1812), Wajda uwspółcześnił ją, wydobywając, jak w dziełach Szkoły Polskiej, polityczny dramat zawiedzionych nadziei i straconych złudzeń. Na przykładzie losów dwóch młodych bohaterów – na plan pierwszy wysunęła się przede wszystkim postać Rafała Olbromskiego, którą żywiołowo odtworzył, z dnia na dzień zdobywający tą rolą ogromną popularność, Daniel Olbrychski – pokazał, jak wykorzystana została ich naiwność – pisał o filmie Tadeusz Lubelski w „Ilustrowanej historii filmu polskiego”. Sam Andrzej Wajda tak mówił o ekranizacji „Popiołów”: – …naszymi bohaterami są ludzie młodzi, niedojrzali, ludzie takiego „niedojrzałego” kraju, jaki odziedziczyliśmy i po pierwszej wojnie, i po pierwszej niepodległości. Ten młodzieniec jest bohaterem i Ferdydurke, i powstania warszawskiego. On jeszcze ciągle za nami idzie. Wyjaśniał, jeszcze przed premierą filmu, że wziął się za prozę Żeromskiego, bo nie interesuje go literatura narodowej zgody.

Produkcja filmu

Na plan zdjęciowy ekipa weszła 3 czerwca 1964 roku, pracowała między innymi w Spale, Walewicach, Bogusławicach, Morskim Oku, Wrocławiu (który zagrał Hiszpanię) oraz w Bułgarii. Dni zdjęciowych było w sumie 304, ostatni klaps padł 20 maja 1965 roku. Obsada liczyła 116 nazwisk, główne role zagrali, oprócz Daniel Olbrychskiego, Bogusław Kierc, Piotr Wysocki, Beata Tyszkiewicz, Pola Raksa, Władysław Hańcza. – Wajda podobno myślał najpierw o pokoleniu 30-latków, jak Cybulski, jednak w końcu zdecydował się na studentów, prawie dzieci. Miałem więc zagrać chłopca bliskiego mojemu pokoleniu, sympatycznego łobuza. – wspominał w jednym z wywiadów Daniel Olbrychski. Napoleona zagrał Janusz Zakrzeński, choć początkowo do tej roli zatrudniony był Tadeusz Łomnicki. W swoim tekście o „Popiołach” na łamach „Magazynu Filmowego SFP” Stanisław Zawiśliński pisze tak o tym zdarzeniu: Jak wspomina kierownik produkcji „Popiołów”, Konstanty Lewkowicz, była też mała afera, związana z rolą Napoleona. Miał go kreować bardzo popularny wtedy Tadeusz Łomnicki. Kostiumy, zarosty, broń były dla niego przygotowane. Przed zdjęciami Wajda wziął go na przegląd kostiumu. Przymiarka trwała ponad godzinę. Po niej Wajda powiedział mi: »Kostek, Łomnicki nie może grać…«. Nie wyjaśnił dlaczego, ale to groziło przerwaniem zdjęć. Wajda znalazł wyjście – polecił natychmiast odnaleźć w Krakowie aktora o nazwisku Zakrzeński. W nocy, kostiumograf Jerzy Szeski, usiłował dostosować mu strój uszyty wcześniej dla Łomnickiego. Tego nie dało się dobrze wykonać i Janusz Zakrzeński wjechał na plan w ubraniu miejscami rozprutym i pospinanym agrafkami… Na dodatek poinformował, że nigdy nie jeździł konno. Kiedy Wajda się o tym dowiedział, zdecydował, że przebuduje scenę i nie będzie widać nieumiejętności aktora.

Z kolei w scenach zbiorowych wystąpiło ponad 1000 statystów, w tym polskich i bułgarskich żołnierzy. Ekipa przygotowała 1700 mundurów wojskowych, a 700 „pożyczono” z planu „Wojny i pokoju” Siergieja Bondarczuka, który szczęśliwie był realizowany i osadzony w tym samym czasie. „Popioły” były jedną z największych i najwystawniejszych produkcji w historii: razem cały okres realizacji – od prac przygotowawczych do końca montażu i udźwiękowienia zajął 666 dni, co przełożyło się na 245 minut filmu. Premiera odbyła się 25 września w Warszawie jak donosi „Kino” (2/1966).

Premiera i recenzje

Film cieszył się w kraju dużą popularnością – obejrzały go trzy miliony widzów, pokazywano go też za granicą, m.in. na festiwalu w Cannes. Ale jednocześnie wywołał burzę. Reżysera i jego „Popioły” oskarżano o brak patriotyzmu, wypaczenie sensu prozy Żeromskiego. Wajda po latach tak tłumaczył te kontrowersje: – Pokazałem obraz patriotyzmu inny od obowiązującego, pokazałem, że Polacy odgrywali w służbie Napoleona dwuznaczną, czasem niewłaściwą rolę. Wziąłem to z Żeromskiego, ale władza komunistyczna lepiej wiedziała, co myśli Żeromski.

Sam Andrzej Wajda żałuje tylko jednego: że nie nakręcił „Popiołów” na kolorowej taśmie. Film został odnowiony cyfrowo w ramach projektu Kino RP na początku 2014 roku.

25.09.2015