60. urodziny Macieja Drygasa

3 kwietnia Maciej Drygas kończy 60 lat.

Reżyser, scenarzysta i autor reportaży radiowych urodził się w 1956 roku w Łodzi. Studia kończył na Wydziale Reżyserii Wszechrosyjskiego Państwowego Instytutu Kinematografii (WGIK) w Moskwie. W rozmowie z „Kinem” wspominał, że z uczelni wyniósł nie tylko wiedzę teoretyczną, ale i zawodowy etos. – We WGIK-u nie przybierano póz artystycznych, panował zupełnie inny styl. Można się było nauczyć pokory. Do dziś tak właśnie – z pokorą – patrzę na sztukę, na człowieka, na świat („Kino” 10/1994). 

Filmy fabularne

Po ukończeniu nauki wrócił do Polski i pracował jako asystent reżysera na planie „Constans” (1980) i „Z dalekiego kraju” (1981) Krzysztofa Zanussiego oraz „Przypadku” (1981) Krzysztofa Kieślowskiego. Początkowo rozwijał projekty fabularne. Jego pierwszym, telewizyjnym filmem, była „Psychoterapia”, przejmująca opowieść o studentce psychologii Ance, chcącej z ogromnym zapałem przystąpić do pracy i nieść pomoc zagubionym w rzeczywistości młodym ludziom. Wśród jej pacjentów jest nadwrażliwa Krystyna, która jak się wkrótce okaże, ma ukryte intencje. Anka ostatecznie musi się zmierzyć ze swoją bezradnością, bezsilnością i totalnym brakiem autorytetów – nie ma oparcia w rozwiedzionych rodzicach, ani w wykładowcy stosującemu metody terapeutyczne z pogranicza nauki i szamanizmu; nie rozumie też drogi życiowej, jaką wybrała jej siostra, zakonnica, a relacja z Krystyną staje się niepokojąco intensywna i dwuznaczna. Maciej Drygas pokazuje przez postać Anki zagubienie młodego pokolenia, które nawet jeśli ma ambicje, marzenia i energię do ich realizacji, przegrywa w starciu z rozsypującą się rzeczywistością. Oparciem nie jest nawet sztuka – Krystyna należała kiedyś do zespołu teatralnego, z którego uciekła, by nie konfrontować się z trudnymi emocjami.

Po „Psychoterapii” reżyser zamierzał realizować kolejne filmy fabularne – pierwszy projekt, „Surowy klimat”, miał dotyczyć cara Aleksandra II, który zginął w 1881 roku w zamachu dokonanym przez Polaka. PRL-owska cenzura nie zgodziła się na realizację tego projektu. Z drugiego pomysłu, opartej na faktach opowieści o greckich emigrantach, którzy przybyli na rumuńskim statku do Świnoujścia, również nie powstał film. 

Filmy dokumentalne

Wkrótce Maciej Drygas zaczął realizować dokumenty, od początku, jak podkreśla Jerzy Armata, osobne. To wynikło z dwóch powodów: po pierwsze – studia filmowe kończył w Moskwie, inni debiutujący wówczas w Polsce dokumentaliści byli wychowankami uczelni rodzimych, łódzkiej Filmówki albo Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Po drugie – co wynika z pierwszego – ich dokumenty okazały się w dużej części owocem przeżycia zbiorowego, często pokoleniowego, a trzeba pamiętać, że czas, w którym powstawały, to lata w naszej historii szczególnie intensywne. I jeszcze jedna ważna rzecz: Drygas zadebiutował w 1991 roku, a więc w czasach, kiedy nie funkcjonował już Główny Urząd Kontroli Publikacji, Prasy i Widowisk. Cenzura przestała istnieć, można więc było wyeliminować ze swych prób nawiązania kontaktu z publicznością ezopowy język i mówić wszystko – prosto z mostu i bez ograniczeń, co nieraz okazywało się trudniejsze oraz nie zawsze przynosiło zadowalające efekty artystyczne (za: www.culture.pl). 

Sam Drygas podkreśla, że ważną rolę w jego twórczości, a konkretnie w doborze tematów, odgrywa… przypadek. O samospaleniu Ryszarda Siwca podczas uroczystości dożynkowych w 1968 roku dowiedział się przypadkiem właśnie. Wspomina, że prawie nikt z jego znajomych nie słyszał o tym wydarzeniu, a w archiwach spędził długie godziny, zanim znalazł potrzebne informacje do realizacji dokumentu, w tym siedmiosekundowy zapis samospalenia Siwca. To właśnie ten króciutki fragment taśmy nadał ton i kształt filmowi „Usłyszcie mój krzyk” (1991), jak twierdzi reżyser; gdyby scena była dłuższa lub inaczej kadrowana, nakręciłby wokół niej inny film. W tym, który powstał, Drygas prowadzi z kamerą rodzaj filozoficznego dochodzenia – pyta o to, kim był człowiek, który zdecydował się na tak dramatyczny akt protestu, ale także – jaką spuściznę pozostawił dzieciom i świadkom tamtego wydarzenia. Reżyser przygląda się także społeczeństwu – częściowo zobojętniałemu, wchłoniętemu przez PRL-owskie tryby, częściowo stawiającemu bierny opór, jak personel szpitala, w którym umierał Siwiec.

„Usłyszcie mój krzyk” był pierwszym filmem w dorobku Drygasa, w którym przyglądał się komunistycznemu państwu i żyjącym w nim obywatelom. Z dystansem i inteligentnym zaciekawieniem rejestrował różne wybory i postawy społeczne. W „Jednym dniu w PRL” (2005) opisuje codzienne sprawy – kontrolę PIH, dochodzenie w sprawie antyradzieckich napisów pojawiających się na murach, kłopoty z zaopatrzeniem, naukę pisania i rozumowania. Wyłania się z tych notacji smutny, przerażający i lekko groteskowy obraz państwa sprawującego totalną kontrolę nad swoimi obywatelami, w którym obserwowana jest nawet wyprawa do sklepu po sól. Z kolei w „Cudzych listach” (2010) Drygas tropi zatrzymane przez cenzurę listy – jedne dotyczące spraw codziennych, inne dużo większego kalibru. W tych filmach widać też cechy charakterystyczne warsztatu reżysera – długotrwałe i drobiazgowe przeszukiwanie archiwum. Zatrzymanych listów w PRL były miliony, Drygas wybrał początkowo 300, a do filmu ostatecznie trafiło 30. W trakcie przygotowań do „Głosu nadziei” (2002) o Radiu Wolna Europa przesłuchał sześć tysięcy nagrań. Długo trwała też dokumentacja do „Stanu nieważkości”, początkowo miała to być opowieść o samotnym kosmonaucie, który wyruszył na misję z ZSRR, a wylądował w Rosji. Jak się okazało, kosmonauta nie wyruszył na misję sam, reżyser musiał więc zmienić scenariusz i ostatecznie zrealizował fascynującą opowieść o radzieckim wyścigu w kosmos, a przed kamerę udało mu się zaprosić kilku kosmonautów i naukowców, a także zdobyć archiwalne nagrania rozmów między obsługą naziemną a stacją orbitalną. 

Drygas „Cudzymi listami” zakończył badania poprzedniego systemu (– Teraz jestem już w innymi miejscu mówił dziennikarce „Rzeczpospolitej”), kolejny film „Usłysz nas wszystkich” (2008) otworzył nowy rozdział. Reżyser, znów przypadkiem, usłyszał o planach budowy tamy na Nilu, w której uczestniczyła także ekipa polskich archeologów, mająca zbadać teren, na którym powstanie sztuczne jezioro. Po przybyciu do Sudanu okazało się, że najciekawsze rzeczy dzieją się za plecami naukowców i inżynierów, w wiosce Abu Haraz, która po budowie tamy zniknie z powierzchni ziemi, zalana przez wody Nilu. Drygas zrealizował w Afryce więc dwa dokumenty – oprócz nietypowej rejestracji pracy archeologów, nakręcił pierwszy w swojej karierze dokument obserwacyjny „Abu Haraz” (2013). Przyglądał się w nim życiu codziennemu mieszkańców wioski, które zaburza konieczność wyprowadzki, by skończyć ujęciem zalanych przez wodę domów i pól. – Czułem, że ich dramatyczna historia stanie się pretekstem do budowania struktur bardziej uniwersalnych. Że będzie to film o bólu utraty mówił reżyser w rozmowie z „Magazynem SFP” (2/2014).

Słuchowiska radiowe, nagrody i wyróżnienia

Maciej Drygas jest też autorem licznych słuchowisk i reportaży radiowych, a także wykładowcą – uczy w Szkole Filmowej w Łodzi oraz Instytucie Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Wśród jego licznych nagród jest Felix (obecnie: Europejska Nagroda Filmowa) za „Usłyszcie mój krzyk”, a także laury na festiwalach w Nyon, San Francisco, Krakowie, Chicago i Batumi. W 2007 roku otrzymał Nagrodę Vitae Valor za całokształt twórczości na VII Festiwalu Filmowym „Vitae Valor” w Tarnowie.

Ola Salwa

03.04.2016