75. urodziny Andrzeja Barańskiego

2 kwietnia Andrzej Barański kończy 75 lat.

Andrzej Barański urodził się w 1941 roku w Pińczowie, w dawnym województwie kieleckim. Zanim rozpoczął studia w Szkole Filmowej w Łodzi (dyplom otrzymał w 1973 roku), uczył się na Politechnice Śląskiej w Gliwicach i aktywnie działał w Studenckim Teatrze Poezji „Step” pod opieką Tadeusza Różewicza. Barański napisał dla tego teatru około 20 sztuk.

Aktywny zawodowo przez ponad czterdzieści lat, jest jednym z najbardziej wszechstronnych polskich reżyserów. Poza najlepiej znanymi publiczności filmami fabularnymi, pokazującymi z nostalgią, nutą liryzmu i melancholii, polską prowincję, autor „Dwóch księżyców”, zrealizował też liczne dokumenty, impresje filmowe oraz filmy animowane. W tych pierwszych często przyglądał się między innymi artystom, na przykład Andrzejowi Strumille („Strumiłło”, 1977), Tadeuszowi Makowskiemu („Śladami Tadeusza Makowskiego” z 1981 roku), czy bardziej ogólnie – malarstwu iluzjonistycznemu („Iluzja w sztuce”, 1983). Realizował też dokumenty na zaskakujące tematy, choćby o eksperymentalnej uprawie ryżu w Polsce w latach 50. na podstawie reportażu Cezarego Łazarewicza („Ryż PRL”, 2005).

Współpracował też z innymi twórcami: jeszcze podczas studiów reżyserskich nakręcił ze Zbigniewem Rybczyńskim „Dzień pracy” (1972), „Podanie” (1971) oraz „Kręte ścieżki” (1970). Z kolei ze współpracy z malarzem Edwardem Dwurnikiem powstały animacje „Warzywniak, 360 st.” (2006) i „Oaza” (2009), pokazujące w nietypowy sposób polską codzienność lat 80. i 90.

W twórczości Barańskiego obecna jest także poetyka absurdu i groteska, widoczna w jego wczesnych sztukach teatralnych oraz w niektórych jego filmach fabularnych z „Horrorem w Wesołych Bagniskach” (1995) na czele. W tej adaptacji zapomnianej powieści Michała Choromańskiego, osadzonej w latach 20. XX wieku, Barański opowiada o niezwykłych wydarzeniach w niewielkiej miejscowości na kresach wschodnich. Reżyser bardzo często adaptował literaturę w swoich filmach, czasem wracając do autorów, jak do Waldemara Siemińskiego (na podstawie jego książek powstały „Niech cię odleci mara” z 1982 roku oraz „Kobieta z prowincji” z 1984 roku); interesuje się też młodymi twórcami – jego najnowszy film, „Księstwo” (2011) to adaptacja powieści Zbigniewa Masternaka pod tym samym tytułem. Barański brał się też za literaturę uważaną za trudną do sfilmowania, jak opowiadanie Stanisława Czycza „Nad rzeką, której nie ma” (film powstał w 1991 roku), czy zbiór felietonów tego samego autora, zamienionych w „Fotografia jest sztuką trudną” (1998), albo „Dwa księżyce’’ Marii Kuncewiczowej (film – 1993). Sięgał też po inne formy literackie, jak pamiętniki – „Kramarz” powstał na podstawie wspomnień Edwarda Kozieła, a „Kawalerskie życie na obczyźnie” (1992) jest oparty na pamiętniku Jakuba Wojciechowskiego. 

Filmy fabularne

Andrzej Barański jest najmocniej kojarzony z osadzonymi na prowincji opowieściami o jej mieszkańcach i ludziach przyjezdnych, opowiadanych w leniwym rytmie, z ciepłem i nostalgią, a także – dużym przywiązaniem do szczegółów. Jest w nich jednak ton szczególny, wynikający także z artystycznej wrażliwości i filozofii reżysera. Jak zwraca uwagę krytyk Tadeusz Sobolewski: – Tematem, który Barański drąży, począwszy od swoich etiud szkolnych, jest nie tyle życie prowincjonalne jako takie i nie drobnomieszczaństwo, jako klasa. On poszukuje na prowincji tego wszystkiego, czego w życiu najbardziej brak: wiary, sił witalnych, humoru. A także pewnej dozy naiwności, która pozwala człowiekowi cieszyć się tym. Prowincja jest więc po trosze utopią i wspomnieniem. Obrazem utraconej szczęśliwości i dzieciństwa, do którego można wrócić poprzez sztukę, za pośrednictwem podstawionego medium. 

Z kolei sam Andrzej Barański w rozmowie z Łukaszem Maciejewskim wyjaśniał, z czego może wynikać ta wyjątkowa perspektywa: – Miasteczko może być ’dziurą’, ’światem zabitym deskami’, ale i ’pępkiem świata’. Żeby stało się axis mundi, chyba jednak trzeba się tam urodzić. Każdy może robić filmy wielkomiejskie, wiejskie, podwodne i kosmiczne, ale poezja i wewnętrzna logika małego miasteczka jest najbardziej hermetyczna. I charakterystyczne jest to, że w procesie poznawczym liczy się tylko dzieciństwo i wczesna młodość. Tylko wtedy możemy otrzymać klucz do tego świata; klucz, który po latach okazuje się kluczem do całego świata. („Przygoda myśli. Rozmowy obok filmu”). Z kolei w innej rozmowie, z 1980 roku („Kino” 5/1980), wyjawiał, że robienie filmów jest dla niego rodzajem modelarstwa […]. Na modelu jest po prostu lepiej widać, dlatego łatwiej jest zrozumieć, uświadomić sobie, odczuć.

Co znamienne, pierwsze filmy Andrzeja Barańskiego (jak film telewizyjny „W domu” z 1975 roku czy cztery lata straszy debiut pełnometrażowy „Wolne chwile”) powstawały w tym samy czasie, co najważniejsze dzieła kina moralnego niepokoju. Barański nigdy się w ten nurt nie wpisał – opresje systemu i wymuszone przezeń konformistyczne postawy życiowe były mu obce; nawet, gdy sięgał w przeszłość, do lat 50. czy 60. polityka i represje pozostawały poza kadrem. Stronił też od tematyki kryminalnej. – Bohaterem moich filmów jest człowiek porządny, z natury dobry. Taki bohater, takie życie, wydaje mi się najciekawsze jako zadanie twórcze. Zawiera ono najważniejsze pytania, dotyczącego naszego bytowania na świecie, i to bez zbędnego opakowania na przykład sensacji. Człowiekowi porządnemu wszystko się może przytrafić, ale na zawsze ma zakodowaną ludzką normę, która powinna być również normą dla sztuki („Przygoda myśli…”).

Innym tematem, który powraca w filmach reżysera jest niespełnienie w relacji z drugim człowiekiem – jak w „Nad rzeką, której nie ma”, „Dwóch księżycach” czy „Dniu wielkiej ryby”. Bohaterowie z powodu nieśmiałości, delikatności czy strachu tracą miłość lub szansę na nią. Czasem obcość udaje się przełamać: trudna bliskość, dająca oparcie, to jeden z tematów „Parę osób, mały czas” o niekonwencjonalnej przyjaźni Mirona Białoszewskiego i Jadwigi Stańczakowej (2005).

Niezwykle ważną osobą w filmografii, lecz także biografii, Andrzeja Barańskiego jest scenografka Albina Barańska, która wyczarowała piękne wnętrza w wielu filmach męża, z „Dwoma księżycami” na czele. W gronie stałych współpracowników reżysera są też operatorzy Ryszard Lenczewski i Dariusz Kuc.

Niezwykle ważnym elementem pracy jest dla autora „Nad rzeką, której nie ma” praca z aktorami. – […] nawet muzyka w wykonaniu wirtuoza nie daje mi tylu radosnych przeżyć, co gra aktora. Zawsze miałem wielkie szczęście do aktorów, już od moich pierwszych kroków […]. Praca z aktorem to bardzo delikatna materia, szczególnie w filmie, gdzie wielką wartością jest naturalność. Reżyserowi nie wolno wykonywać żadnych gwałtownych ruchów, bo może wszystko bezpowrotnie popsuć. Głośno można mówić tylko o rzeczach oczywistych, jako uzupełnienie informacji, których dostarcza scenariusz. Natomiast w sprawach najważniejszych aktor nawet nie powinien zauważyć, że jest sterowany” („Przygoda myśli…”). Barański oprócz doświadczonych aktorów, takich jak Krystyna Janda, Andrzej Hudziak, Marek Walczewski, Ewa Dałkowska, Beata Tyszkiewicz, chętnie sięgał też po młodych – Joannę Trzepiecińską, Mirosława Bakę, Joannę Brodzik, Jana Wieczorkowskiego czy Marka Bukowskiego. 

Nagrody i wyróżnienia

Andrzej Barański w 1976 roku dostał nagrodę za najlepszy debiut (w kategorii filmu telewizyjnego) na festiwalu w Gdańsku za „W domu”, kolejne laury odebrał tam za „Kobietę z prowincji” (1985), „Nad rzeką, której nie ma”, „Wszyscy święci” (z cyklu „Święta polskie” z 2002 roku) oraz za „Parę osób, mały czas”. W 2015 roku otrzymał nagrodę za całokształt twórczości od polskiej sekcji FIPRESCI. Jego filmy były też doceniane za granicą: na festiwalach w Berlinie i Oberhausen. Na festiwalu w Krakowie otrzymał w 1982 roku Brązowego Lajkonika za dokument „Historia żołnierza”. W 2011 roku Andrzej Barański otrzymał Srebrny Medal „Zasłużony Kulturze – Gloria Artis.

Ola Salwa

02.04.2016