Finaliści 3. edycji nagrody im. Krzysztofa Krauzego





Anna Jadowska, Andrzej Jakimowski i Łukasz Ronduda znaleźli się w finale 3. edycji Nagrody im. Krzysztofa Krauzego przyznawanej przez Gildię Reżyserów Polskich.

Gildia co roku nagradza reżyserów, których filmy wyróżnia wrażliwość społeczna, kunszt artystyczny i nonkonformistyczne podejście do sztuki filmowej.  Kapituła tegorocznej edycji w składzie: Wojciech Smarzowski (przewodniczący), Joanna Kos-Krauze, Bartosz M. Kowalski i Agnieszka Smoczyńska brała pod uwagę filmy, które miały premierę w 2017 roku. Spośród siedmiu filmów nominowanych do nagrody przez wszystkich członków Gildii, kapituła wybrała trzech finalistów:

  • Annę Jadowską za film „Dzikie róże”,
  • Andrzeja Jakimowskiego za film „Pewnego razu w listopadzie”,
  • Łukasza Rondudę za film „Serce miłości”.

„Dzikie róże”

„Dzikie róże” to historia Ewy (Marta Nieradkiewicz), która świeżo po porodzie decyduje się oddać dziecko do adopcji. Robi to w tajemnicy przed mężem Andrzejem (Michał Żurawski), który pracuje w Norwegii. Ma z nim jeszcze dwójkę dzieci. Kiedy Andrzej wraca do domu na komunię starszej córki Marysi (Natalia Bartnik) zastaje żonę w stanie skrajnej depresji i próbuje zrozumieć, co wydarzyło się podczas jego nieobecności.

Na pytanie: O czym są dla ciebie „Dzikie róże”?, Anna Jadowska odpowiedziała: „O stanie, w którym znalazła się moja bohaterka. Nie chciałam skupiać się na historii, fabule, tylko emocjach. Przyjrzeć się Ewie z różnych stron w tym dziwnym stanie zawieszenia, w którym się znalazła. Chyba nie ma czegoś takiego jak dobra i zła matka. –  dodaje reżyserka – Chciałam pokazać, że macierzyństwo ma – oprócz pozytywnych – także różne inne aspekty. Niesie za sobą różne inne emocje, przeżycia, obowiązki, presje, oczekiwania, z którymi nie zawsze może poradzić sobie jedna osoba. Wydaje mi się, że Ewa jest wystarczająco dobrą matką.”. Film otrzymał główną nagrodę w Cottbus, a Jadowska nominację do Orła – Polskiej Nagrody Filmowej w kategorii Najlepsza Reżyseria.

„Pewnego razu w listopadzie”

Bohaterami „Pewnego razu w listopadzie” są Matka (Agata Kulesza) i syn Marek (Grzegorz Palkowski). Niedawno zostali eksmitowani z mieszkania w centrum Warszawy, teraz szukają ciepłego kąta przed zbliżającą się zimą. Matka traci miejsca w kolejnych ośrodkach dla bezdomnych, bo nie chce porzucić psa „Kolesia”, a dla niego nie ma tam miejsca. Syn w dzień studiuje prawo, wieczorami dorabia w myjni samochodowej. Nocuje w garażu u rodziców swojej dziewczyny. Jedynym miejscem, w którym matka czuje się u siebie jest squat. Spotyka w nim przyjaznych ludzi, m.in. swoją byłą uczennicę, znajduje zajęcie i powoli odzyskuje spokój po utracie pracy i dachu nad głową. Ale nadchodzi Święto Niepodległości, a wraz z nim przez Warszawę przetacza się nacjonalistyczna demonstracja. Squat, w którym przebywa mama Marka, staje się celem ataku bojówkarzy. „Na jednym ze spotkań z widzami zostałem ostatnio zapytany, czym według mnie różni się patriotyzm od nacjonalizmu. ‑ opowiada reżyser filmu, Andrzej Jakimowski ‑ Odpowiedziałem, że nacjonalizm nie może się obejść bez wskazywania wrogów, a patriotyzm ich nie potrzebuje. Wielcy patrioci, których mieliśmy, nie żywili w sobie nienawiści do nikogo. Słowo «nienawiść» pozwala nam wyrazić różnicę między dwoma nieostrymi pojęciami.”

„Serce miłości”

„Serce miłości”, drugi film w dorobku Łukasza Rondudy, znanego kuratora związanego z warszawskim Muzeum Sztuki Nowoczesnej to opowieść o związku Wojtka Bąkowskiego i Zuzanny Bartoszek.  On jest uznanym artystą, ona w świecie sztuki stawia pierwsze kroki. Reżyser zaproponował film, który sam określił jako melodramat na styku fabuły i dokumentu. „Oboje swoje miłosne i życiowe zawirowania przekształcają w sztukę ‑ ona w instalacje, on w performance. Pojawia się tylko kwestia, kto szybciej to wykorzysta”, mówił Łukasz Ronduda przy okazji kinowej premiery filmu. Fenomen filmu Rondudy, doskonale przyjętego m.in na  festiwalach w Berlinie i Rotterdamie, polega na tym, że stając po stronie artystów, nigdy nie przeistacza się w bezkrytyczną ich pochwałę. Ronduda wraz ze scenarzystą, Robertem Bolesto, nie mówią bowiem wprost, czy zamknięcie w sobie i świecie własnej sztuki nie skutkuje jedynie zaawansowaną formą narcyzmu, ale jasno stawiają takie pytanie. Z pozoru utrzymane w arthouse’owym duchu „Serce miłości” udowadnia, że takie kino nie jest skazane na okopywanie się w swojej ciasnej niszy. Jest zrozumiałe pod każdą szerokością, bo aby przejąć się opowiadaną przez Łukasza Rondudę historia niepotrzebna jest znajomość kontekstu. Dlatego „Serce miłości” jest rzeczywistym poszerzeniem pola walki, ważnym zarówno dla świata sztuki, jak i kina.

Pozostali nominowani i laureaci nagrody

Kapituła wybrała finalistów z listy nominowanych przez członków Gildii reżyserów, na której znaleźli się także: Piotr Domalewski za film „Cicha noc”, Norman Leto za film „Photon”, Paweł Maślona za „Atak paniki” oraz Jagoda Szelc za film „Wieża. Jasny dzień.”.

Nagrodzony przez Gildię reżyser otrzyma obraz Kasinatha Chauhana, prymitywisty z Indii. Malarz, nazywany hinduskim Nikiforem, był niepiśmiennym pucybutem pracującym pod sklepem obuwniczym Bata. Jego rysunki wykonane na pudełkach po butach dostrzegli ponad dekadę temu podczas pobytu na festiwalu w filmowym w Pune Joanna Kos Krauze i Krzysztof Krauze. Dziś obrazy Kasinatha Chauhana są pokazywane w uznanych galeriach sztuki na całym świecie. Obraz pochodzi z prywatnej kolekcji Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauzego. 

W poprzednich latach laureatami nagrody im. Krzysztofa Krauzego zostali Grzegorz Królikiewicz i Wojciech Smarzowski. Nazwisko tegorocznego laureata poznamy 6 kwietnia. 

Więcej informacji znajduje się na stronie: http://polishdirectors.com/nagroda/ oraz http://polishdirectors.com/znamy-finalistow-3-edycji-nagrody-im-krzysztofa-krauze/.

Informacja prasowa


14.03.2018