Krzysztof Globisz obchodzi 60. urodziny

16 stycznia 2017 roku Krzysztof Globisz kończy 60 lat.

Krzysztof Globisz urodził się 16 stycznia 1957 roku w Siemianowicach Śląskich. Jest absolwentem PWST w Krakowie (1980). Jako aktor zadebiutował na deskach wrocławskiego Teatru Polskiego rolą Karla w „Ameryce” Franza Kafki w reżyserii Jerzego Grzegorzewskiego. Kilka miesięcy później przeniósł się do Starego Teatru w Krakowie, z którym jest związany od ponad trzydziestu lat. W filmie po raz pierwszy pojawił się, najpierw epizodycznie w serialu „Z biegiem lat, z biegiem dni” (jako „Chochoł” w „Weselu”), a następnie w słynnym „Dantonie” Andrzeja Wajdy, gdzie wcielił się w Amara. U zmarłego przed kilkoma miesiącami mistrza polskiego kina zagrał jeszcze w kilku spektaklach telewizyjnych (jako Razumichin w „Zbrodni i karze”, prawnik i działacz katolicki Władysław Deptuła w „Bigda idzie!”, tytułowy „Makbet”) czy też majora Płuta w „Panu Tadeuszu” oraz Rządka w fabularno-telewizyjnym „Wyroku na Franciszka Kłosa”. Pojawił się też jako profesor medycyny sądowej w wajdowskim „Katyniu”.

Niezapomniane kreacje

Kino sięgało po niego niezbyt często. Ale jak się już na dużym ekranie pojawiał, to zazwyczaj nie dawał o sobie zapomnieć. Choćby jako adwokat Piotr Balicki w „Krótkim filmie o zabijaniu” Krzysztofa Kieślowskiego, jako znany pisarz, tłumacz i redaktor Aleksander Wat we „Wszystko, co najważniejsze…” Roberta Glińskiego czy też Mateusz Kłos we „Wszystkich kobietach Mateusza” oraz anioł Giordano w „Aniele w Krakowie” Artura Więcka „Barona”. „Na pewno Giordano jest postacią bardzo bliską człowiekowi, zbliżoną właśnie do amorka. Jest pomieszaniem chłopskiej prostoty i dobroci ze zdrowym rozsądkiem, rodem z dziecięcej naiwności. Ludzi o takiej konstrukcji psychicznej pamiętam ze wsi, na którą często jeździłem z rodzicami podczas wakacji” – wspominał w jednym z wywiadów (portal poranny.pl, 26 grudnia 2009 r.). W świadomości kinomanów zapisał się również jako odtwórca ról polityczno-historycznych. Zagrał m.in. owianego złą sławą Mieczysława Moczara w komediowym „Pułkowniku Kwiatkowskm” Kazimierza Kutza oraz gen. Floriana Siwickiego w „Jacku Strongu”, thrillerze politycznym Władysława Pasikowskiego. „Wolę grać role charakterystyczne, bo są one bogatsze. A dobre role charakterystyczne są najczęściej rolami negatywnymi. Obszar zła jest bardziej pociągający i pełen tajemnic. Ale dla mnie jako aktora tak naprawdę nie ma znaczenia” – tak tłumaczył swoje aktorskie wybory na łamach „Gazety Krakowskiej” (2 września 2006 r.). 

Aktor z pasją

W 2004 roku na Festiwalu Filmowym w Gdyni otrzymał nagrodę za najlepszą pierwszoplanową rolę męską w „Długim weekendzie” Roberta Glińskiego. Tym razem był kapelmistrzem orkiestry wojskowej. Krzysztof Globisz to jednak przede wszystkim znakomity aktor teatralny i telewizyjny. Grał u Jerzego Jarockiego, Jana Klaty czy też Krystiana Lupy. Oprócz wielu niezapomnianych kreacji, jakie stworzył na deskach Starego Teatru oraz wspomnianej już współpracy z Andrzejem Wajdą, należy też przypomnieć wiele jego ról w kilkudziesięciu spektaklach telewizyjnych m.in. u Feliksa Falka, Kazimierza Kutza, Jerzego Stuhra, Pawła Woldana czy też Krzysztofa Zaleskiego. Słynie z ogromnego zaangażowania, ze swojej niezwykłej ekspresji, niespożytej energii i pasji, z jaką kreuje kolejne role. „Aktor to ekstrawertyk, który potrafi tę cechę swego charakteru ująć w formę artystyczną. Aktorem nie może być ktoś, kto zamyka w sobie troski i bóle, kto nie ma ochoty dzielić się nimi z ludźmi. Ten zawód to czytanie roli poprzez siebie. Staram się być wierny autorowi, ale budując postać, korzystam przede wszystkim z własnych doświadczeń” – mówił w jednym z wywiadów na łamach „Gazety Wyborczej” (9 sierpnia 2002 r.).

Dramat z happy endem

Pracował też jako pedagog. W latach 2002-2005 był dziekanem Wydziału Aktorskiego, a w latach 2005-2012 prorektorem swojej macierzystej uczelni. Swoim studentom opowiadał często taką oto anegdotę: „W Hollywood naprzeciwko Kodak Theatre, czyli miejsca gdzie wręczają Oscary, znajduje się mnóstwo sklepików z pamiątkami. Wszedłem do jednego z nich, w którym można było kupić pamiątkowego Oscara. Mężczyzna, który tam sprzedawał, zorientował się po moim akcencie, że nie jestem Amerykaninem. Kiedy usłyszał, że pochodzę z Polski, zapytał: ‘Kim Pan jest w Polsce?’. ‘Jestem aktorem’ – odpowiedziałem. ‘To wiem – on na to – a co Pan robi? Ja też jestem aktorem’. (…) Aktorstwo jest niezwykle okrutnym zawodem. Z łatwością może wypluć człowieka”.

Kiedy w lipcu 2014 roku Krzysztof Globisz doznał udaru, świat artystyczny i widzowie pogrążyli się w smutku. Niewielu pewnie wierzyło, że aktor powróci jeszcze do uprawiania ukochanego zawodu. Po raz kolejny przekonaliśmy się jednak, że upór, nadzieja  oraz wsparcie najbliższych potrafią góry przenosić. Na początku kwietnia 2016 roku w Starym Teatrze w Krakowie odbyła się premiera spektaklu „Podopieczni” według Elfriede Jelinek w reżyserii Pawła Miśkiewicza. W jednej z ról wystąpił Krzysztof Globisz. Pojawił się również, tyleż epizodycznie co symbolicznie, w „Jestem mordercą” Macieja Pieprzycy.

W 2015 roku Krzysztof Globisz otrzymał doroczną Nagrodę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w kategorii: Teatr. W uznaniu za „całokształt pracy teatralnej i filmowej, za wszystkie wspaniałe kreacje, jakie mogliśmy oglądać, a także za upór i niepoddawanie się chorobie” został też wybrany na Człowieka Roku 2015 „Gazety Krakowskiej”.

Marcin Zawiśliński 

16.01.2017