Recenzje "Intruza" po festiwalu w Cannes

21 maja 2015 podczas 68. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes odbyła się światowa premiera współfinansowanej przez PISF – Polski Instytut Sztuki Filmowej polsko-szwedzkiej koprodukcji „Intruz” („The Here After”) w reżyserii Magnusa von Horna. Film został bardzo dobrze przyjęty przez widzów oraz przez polskich i zagranicznych dziennikarzy filmowych.

Premiera w Cannes

Podczas 68. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes, 21 maja 2015 swoją światową premierę miał film „Intruz” („The Here After”) – pełnometrażowy debiut fabularny Magnusa von Horna. Polsko-szwedzka koprodukcja współfinansowana przez PISF – Polski Instytut Sztuki Filmowej wzięła udział w prestiżowej sekcji Quinzaine des Réalisateurs (Directors’ Fortnight), w której zaczynali m.in. Martin Scorsese, Michael Haneke, czy bracia Dardenne.

Film został bardzo dobrze przyjęty przez publiczność i otrzymał owacje na stojąco.

Po premierze w zagranicznych i polskich mediach pojawiły się bardzo pozytywne recenzje filmu.

Jonathan Romney – Screen Daily

– Psychologiczna narracja von Horna jest tak bezwględnie oszczędna, że można się jej spodziewać po tym, skąd pochodzi, ale reżyser również rozwija indywidualne podejście do estetyki „mniej znaczy więcej” w historii nastolatka outsidera, który nosi piętno okropnej zbrodni. Oszczędna, kontrolowana reżyseria (..) i mocna rola młodego Ulrika Munthera (…) powinny zapewnić „Intruzowi” obecność na festiwalach, jak również oczarować niszowych dystrybutorów – czytamy w recenzji filmu w Screen Daily.

– Von Horn i autor zdjęć Łukasz Żal (który poprzednio pracował przy „Idzie” Pawlikowskiego) wyznaczają rygorystyczny styl kamery, który sprzyja dystansowi i powściągliwości, często filmując przez otwór w drzwiach albo przez zamknięte szklane drzwi, które zaciemniają dialog. Używają długich ujęć, jak w scenie sfilmowanej z odległości przez przednią szybę samochodu, co na początku może się wydawać formalnym ćwiczeniem w dramatycznym oderwaniu w stylu Hanakego – pisze Jonathan Romney.

Stephen Dalton – The Hollywood Reporter

– „Intruz” świadomie odnosi się do wizualnej gramatyki klasycznego, poważnego euroskandynawskiego kina autorskiego. (…) Praca Von Horna jest precyzyjna, przemyślana. To duża obietnica na przyszłość – czytamy w recenzji fimu w The Hollywod Reporter.

Zdaniem Stephena Daltona w filmie są echa „Polowania” Thomasa Vintenberag, tylko, że tym razem bohater jest winny i z powodu tej okropnej wiedzy popada w obłęd.

Barbara Hollender – Rzeczpospolita

– Von Horn nie szuka łatwych rozwiązań. W „Intruzie” fascynuje niejednoznaczność sytuacji. Widz sekunduje bohaterowi, żeby wszedł w swoje dawne środowisko, ale rozumie też ludzi, którzy się od niego odsuwają – pisze w tekście o filmie „Intruz” w Rzeczpospolitej Barbara Hollender.

Urszula Lipińska – Stopklatka

Zdaniem Urszuli Lipińskiej ze Stopklatki: – Dawno nie było w polskim kinie tak świadomie zrealizowanego, spójnego debiutu. „Intruz” Magnusa von Horna ani przez chwilę nie popada w oczywistość czy schemat, za to przez cały czas utrzymuje tajemnicę o swoim bohaterze i jego czynie. Tu nie ma łatwych emocji – bo i temat, choć trudny i wydawałoby się odosobniony, dotyka spostrzeżeń uniwersalnych.

Krzysztof Kwiatkowski – Wprost

Zadaniem Krzysztofa Kwiatkowskiego z Wprost pokaz koprodukowanego przez Polskę „Intruza” okazał się sukcesem. „Intruza” świetnie przyjęto na festiwalu – w prestiżowej sekcji „Piętnastka realizatorów”. Długie brawa, gratulacje po pokazie.

26.05.2015