Rozmowa z Nobuo Muratą

Rozmawiamy z Nobuo Muratą, organizatorem festiwalu Poland Film Festival w Japonii. Tegoroczna edycja wydarzenia odbędzie się w dniach 25 listopada – 15 grudnia.

PISF: Bardzo dziękujemy za pański wkład w promowanie polskiego kina w Japonii. Od czego zaczęła się pańska przygoda z polskim kinem?

Wszystko zaczęło się od obejrzenia filmu „Popiół i diament” Andrzeja Wajdy. Byłem wtedy nastolatkiem, a seans odbywał się w jakiejś niewielkiej salce. W tym pokazie uczestniczyłem tylko ja, ale ten film wtedy naprawdę mi się spodobał, do pewnego stopnia był dla mnie szokiem. Tak wyglądał ten pierwszy kontakt z polskim kinem. Z biegiem czasu poznawałem kino Wajdy, Kawalerowicza i Munka. Kiedy dorastałem ich filmy pojawiały się w japońskich kinach na pojedynczych pokazach.

Lata później na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Tokio w Konkursie Głównym prezentowany był film „Cztery noce z Anną” Jerzego Skolimowskiego. Dowiedziałem się, że festiwal odwiedzi polski reżyser. Byłem tylko jedną z osób pracujących przy festiwalu, ale obejrzałem film i bardzo mi się spodobał, festiwalowa publiczność również odebrała go bardzo dobrze, film otrzymał też Nagrodę Jury. Zacząłem się zastanawiać nad tym jak sprawić, by w dzisiejszych czasach takie filmy trafiały do szerokiej publiczności. Poleciłem film jednemu z najbardziej znanych w Japonii dystrybutorów kina artystycznego i tak rozpoczęliśmy starania o wydawanie polskich filmów na dvd.

Kiedy zacząłem myśleć o zorganizowaniu festiwalu polskiego kina? Moja współpracowniczka Seiko Ogura spotkała się z przedstawicielami polskiej ambasady w Tokio, gdzie poproszono ją o pomoc w promowaniu pokazów polskiego kina. Potem do Japonii przyjechał Jerzy Skolimowski promować swój film i można powiedzieć, że zaprzyjaźniliśmy się. Przedstawiłem mu pomysły na festiwal prezentujący polskie kino w Japonii, prosząc o porady.  Tak pan Jerzy stał się naszym doradcą i dobrym duchem tej imprezy. Tak powołaliśmy do życia nasz festiwal.

Jerzy Skolimowski jest także w pewien sposób nieoficjalnym ambasadorem kina japońskiego i kultury japońskiej w Polsce

Tak, to prawda. W 2013 roku m.in. wspólnie ze Stowarzyszeniem Filmowców Polskich  zorganizowaliśmy w Polsce Przegląd Filmów Japońskich w warszawskim kinie Kultura. Gośćmi pokazów byli m.in. Akie Abe – żona premiera Japonii, Agnieszka Odorowicz, Jerzy Skolimowski i Andrzej Wajda. Przeglądowi filmów towarzyszyła też inspirowana Japonią wystawa malarstwa Jerzego Skolimowskiego „Ślady Tokio”. To było wspaniałe wydarzenie.

W tym roku uczestniczył pan w prezentacjach i pitchingach Polish Days podczas 17. MFF T-Mobile Nowe Horyzonty. Jak odbiera pan to wydarzenie?

Interesujące projekty i przede wszystkim ciekawe spotkania, tak mogę podsumować mój udział w Polish Days. Po raz pierwszy jestem na tym festiwalu i zainteresowało mnie sporo projektów. Nie tylko mogłem oglądać filmy, ale też poznać ich reżyserów oraz producentów. Było to dla mnie bardzo ciekawe i wartościowe doświadczenie. Przede wszystkim wszystkie prezentacje odbywały się w języku angielskim, który był naprawdę na wysokim poziomie. Impreza znakomicie przygotowana dla zagranicznych gości, przedstawicieli branży filmowej z całego świata. Nie wyobrażam sobie imprezy na taką skalę w Japonii, nasza kinematografia jest bardzo zamknięta, koprodukcje u nas to rzadkość. Zazdroszczę polskim filmowcom, że mogą produkować kino artystyczne, w moim kraju to bardzo trudne. Dziś kino japońskie zdominowały adaptacje mangi, kino wysokobudżetowe. Oczywiście istnieje kino artystyczne, ale nie otrzymuje tak silnego wsparcia jak tego typu filmy w Polsce, które są ciekawe i odważne. Mogę wymienić kilka obrazów, które szczególnie przykuły moją uwagę: „Ciemno, prawie noc”, filmy o Kalinie Jędrusik i Violetcie Villas oraz „Sweat” Magnusa von Horna i „The War Has Ended”. Także tragikomedia „Cicha noc” zwróciła moją uwagę, znakomity debiut. Niecierpliwie czekam też na dokument „Sztuka zrozumienia” o japońskich studentach uczących się polskiego, który będzie bardzo zabawny zarówno dla polskiej jak i japońskiej widowni.

Jakie filmy prezentuje pan w programie Poland Film Festival?

Zaczęliśmy od prezentowania klasyki polskiego kina i to zawsze jest ważny element programu. W ubiegłym roku postanowiliśmy pokazać też nowe polskie kino. Jednak śmierć Andrzeja Wajdy sprawiła, że zmieniliśmy te plany, by zaprezentować i przypomnieć właśnie jego filmy. Pokazaliśmy też takie tytuły jak np. „Zjednoczone Stany Miłości”, który spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem. Pokazywaliśmy „Imagine” Andrzeja Jakimowskiego, oczywiście „11 minut” Jerzego Skolimowskiego, także się podobały. To właśnie podczas jednego z pobytów w Japonii Jerzy Skolimowski dowiedział się, że otrzyma Złotego Lwa w Wenecji za całokształt twórczości. Pokazy jego filmów i spotkania odbywały się także na japońskich uczelniach. Kilka lat temu na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Tokio nagrodę za główną rolę męską otrzymał Robert Więckiewicz za film „Pod Mocnym Aniołem”, „Dom Zły” też był kiedyś prezentowany na tej imprezie. To trudne, mroczne kino, ale także w Japonii ma swoich fanów, min. dyrektor tokijskiego festiwalu Yoshihiko Yatabe bardzo lubi filmy Smarzowskiego.  

Jakie filmy chcecie państwo pokazać na kolejnej edycji festiwalu?

Prowadzimy w tej sprawie rozmowy, bardzo zależy nam oczywiście na obecności polskich twórców i ich nowych filmów. Na pewno chciałbym, abyśmy w Japonii mogli zaprezentować dokument Borysa Lankosza o Stanisławie Lemie. W 2019 będziemy obchodzić stulecie nawiązania kontaktów dyplomatycznych między naszymi państwami. To będzie wyjątkowy moment, by także na naszym festiwalu odpowiednio to uczcić.

Czy pokazy w ramach festiwalu odbywają się tylko w Tokio?

Co roku w naszej inicjatywie uczestniczy m.in. Hiroszima – tam pokazujemy większość tych samych filmów co w Tokio. W Kioto, Osace i Sapporo też odbywają się repliki festiwalu.

Jest pan także dystrybutorem kina artystycznego w Japonii.

Tak, ale nie prowadzę kina. Wydaję filmy na dvd, przygotowujemy także kopie DCP na rynek japoński. Niestety, dystrybucja dvd jest coraz mniej opłacalna, dlatego wciąż jesteśmy w kinach, mamy też własną platformę online. We Wrocławiu spotkałem jedną z francuskich reżyserek, której filmy reprezentujemy, by pomówić o jej najnowszej produkcji. To ciekawe, że nie spotkaliśmy się ani w Tokio, ani w Kioto czy w Paryżu tylko udało się to właśnie podczas Nowych Horyzontów.

Z Nobuo Muratą rozmawiała Marta Sikorska

09.10.2017