Światowa premiera "11 minut" na 72. MFF w Wenecji

9 września 2015 podczas 72. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji odbyła się światowa premiera współfinansowanego przez PISF – Polski Instytut Sztuki Filmowej filmu „11 minut” w reżyserii Jerzego Skolimowskiego. Polsko-irlandzka koprodukcja bierze udział w Konkursie Głównym festiwalu.

„11 minut”

Te same 11 minut z życia różnych postaci przedstawione w paralelnych wątkach dramaturgicznych. Przed upływem ostatniej sekundy jedenastej minuty ich losy połączy wydarzenie, które definitywnie zaważy na ich życiu.

Reżyserem i autorem scenariusza jest Jerzy Skolimowski. Autorem zdjęć jest Mikołaj Łebkowski. W filmie wystąpili m.in. Andrzej Chyra, Dawid Ogrodnik, Wojciech Mecwaldowski, Agata Buzek, Jan Nowicki, Piotr Głowacki, Richard Dormer i Ifi Ude.

Koprodukcja współfinansowana przez PISF

Film „11 minut” to polsko-irlandzka koprodukcja. Głównym producentem filmu jest Skopia Film, a koproducentami Element Pictures, Telewizja Polska, Orange, HBO i Fundacja Tumult. Film jest współfinansowany przez PISF – Polski Instytut Sztuki Filmowej, Eurimages i Irish Film Board.

Konferencja prasowa filmu „11 minut”

9 września odbyła się również konferencja prasowa filmu „11 minut”, w której udział wzięli twórcy: reżyser Jerzy Skolimowski, producentka Ewa Piaskowska oraz aktorzy Paulina Chapko i Wojciech Mecwaldowski. Film został bardzo entuzjastycznie przyjęty przez dziennikarzy obecnych na konferencji.

Od końca do początku

– Czerpałem dużą radość z robienia tego filmu, z pracy z tą grupą ludzi. Byli wspaniali. Bolesnym momentem jego powstawania było pisanie scenariusza. Kiedy zacząłem go pisać miałem w głowie tylko zakończenie filmu. Zacząłem od samego końca i potem poruszałem się do przodu. Próbowałem stworzyć bohaterów i sytuacje, które mogłyby mi pozwolić na przyprowadzenie tej grupy ludzi do tego konkretnego miejsca, w tej konkretnej chwili – mówił reżyser.

11 minut

– Tytuł filmu to „11 minut”. To 11 minut od 17.00 do 17.11. Pomyślałem, że prolog, który dzieje się wcześniej niż godzina 17.00, powinien być zrobiony w innym stylu. To jest inna część filmu. Użyłem więc telefonu, iPada, kamery przemysłowej, żeby odróżnić ją od prawdziwego filmu, który dzieje się od godz. 17.00 – opowiadał o realizacji filmu Jerzy Skolimowski.

Uniwersalna historia z Warszawą w tle

Akcja najnowszego filmu Jerzego Skolimowskiego dzieje się w Warszawie. Wybór akurat tego miasta zainteresował zagranicznych dziennikarzy. – Myślę, że to uniwersalna historia, która mogłaby się wydarzyć właściwie gdziekolwiek, kiedykolwiek. Realizacja filmu w Warszawie była dla mnie najbardziej wygodna. Obecnie mieszkam w Warszawie. Znam dobrze to miasto. Było więc dla mnie bardzo proste, żeby wybrać odpowiednie miejsca. Miałem swoje własne obserwacje na temat życia w Warszawie – uzasadniał Jerzy Skolimowski.

Zakończenie filmu

Jerzy Skolimowski odpowiedział również na pytania o sens zakończenia filmu. – Ten film, jego zakończenie muszą takie być, żeby ostrzec, dać do zrozumienia, że wszystko może się zdarzyć w kolejnej minucie, sekundzie. To przesłanie tego filmu. Życie jest skarbem, którego wartość pojmujemy, kiedy je tracimy. Użyjmy go w najlepszy sposób, jaki możemy dopóki żyjemy – mówił reżyser.

Wartość czasu

Swoimi refleksjami na temat filmu podzielił się z dziennikarzami odtwórca jednej z ról Wojciech Mecwaldowski: – Rzadko zdajemy sobie sprawę z tego, jak cenny jest czas, który mamy. Często podążamy za wyobraźnią, a nie za tym co jest w realu, przez to akurat moja postać poszła w złym kierunku, niż powinna pójść, bo poszła za wyobraźnią, a nie za tym, co jest. Warto doceniać ten czas i to, co mamy tutaj, a nie to, co mamy w głowie.

Wojciechowi Mecwaldowskiemu w filmie „11 minut” partneruje Paulina Chapko. Aktorzy grają małżeństwo. – Mieliśmy bardzo mało informacji na temat tych postaci: kim są ci ludzie, jacy są, co jest dla nich ważne. Setki tych pytań oczywiście zadawaliśmy sobie, kiedy pracowaliśmy z Wojtkiem bardzo intensywnie nad naszym zadaniem. Mieliśmy odpowiedzi na te wszystkie pytania w głowie. Musieliśmy się bardzo mocno skoncentrować na tych postaciach, ponieważ zadanie było takie, że mamy przeprowadzić naszych bohaterów przez jedenaście kolejnych minut ich życia aż do końca. To poczucie pędzącego czasu, że mamy go mało, było niezwykłe. I to, jak wszystko było ważne. Każdy gest. To, jak patrzymy na siebie. To jak chodzimy, jak się śmiejemy – opowiadała o pracy nad filmem Paulina Chapko.

Międzynarodowa koprodukcja ze wsparciem PISF

– Budżet filmu wyniósł około 2 milionów euro. Zrealizowaliśmy go w Warszawie. Mieliśmy szczęście, że współpracowaliśmy z ludźmi, których znamy. Błogosławieństwem był dla nas nasz irlandzki koproducent Element Pictures. Wcześniej zrobiliśmy z nimi „Essential Killing”. Przez nich jako partnera pozyskaliśmy Irish Film Board. Otrzymaliśmy wsparcie od Eurimages i oczywiście od Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, który jest moim zdaniem bezkonkurencyjną instytucją, która wspiera filmy i która daje prawdziwe wsparcie finansowe mające ogromne znaczenie w procesie koprodukcji – mówiła producentka filmu Ewa Piaskowska.

Pierwsze recenzje filmu

W zagranicznej i polskiej prasie pojawiły się pierwsze recenzje filmu „11 minut”.

Il Sole 24 Ore – Siła obrazu i dźwięku

– Z robiącą wrażenie siłą obrazu i dźwięku Skolimowski tworzy thriller, który trzyma w ogromnym napięciu, w którym suspens rośnie z upływem minut, w którym nie zostawia się widza ani na chwilę w spokoju. Montaż filmu ma perfekcyjne momenty, również zwolnienie jest użyte w najlepszy sposób, ale to, co uderza jeszcze bardziej, to refleksja nad banalnością sensu obrazu w dzisiejszym świecie: rzeczywistość i wirtualność mieszają się, podczas gdy apokaliptyczna groźba mogła by być po prostu zaprezentowana przez martwy piksel i odwrotnie. Lekcja kina, na swój sposób anarchistyczna i rygorystyczna w tym samym czasie, z potężnym finałem. Wiele osób obecnych w Wenecji, przede wszystkim w mediach społeczościowych, domaga się dla filmu nagrody, która również tym razem byłaby bardzo zasłużona – czytamy w recenzji Andrei Chimento we włoskim dzienniku Il Sole 24 Ore.

Gazeta Wyborcza – Kandydat do Złotego Lwa

Zdaniem Tadeusza Sobolewskiego „11 minut” faktycznie zasługuje na Lwa. Jak dotąd nie widać lepszego kandydata.

W recenzji polskiego krytyka w Gazecie Wyborczej czytamy również, że film porusza rozmaite struny – to mogą być rodzime lęki sięgające wojny, Stalina i 11 września, lęki epok komunizmu i kapitalizmu, ale też lęki uniwersalne, dotyczące nieznanego. Przejmująca wizja Warszawy i splot ludzkich sytuacji, w które wchodzimy znienacka, a które są katalogiem potocznych występków, tworzy kanwę, na której reżyser „Rysopisu”, „Bariery”, „Rąk do góry” snuje własny wątek. Świat rozpada się na piksele. Właściwie czekamy na ten finał, zachowując pełny spokój. Gdyby ktoś spytał, jaka jest wymowa „11 minut”, powiedziałbym: właśnie spokój, nie działanie. Ten film naśladuje i zarazem okrutnie parodiuje kino akcji.

Tadeusz Sobolewski zwraca również uwagę na miejsce akcji filmu. Ten film rozgrywa się w precyzyjnie odtworzonej warszawskiej topografii, która może być czytelna także dla widza zagranicznego: Warszawa jako miejsce apokaliptyczne. Rzecz dzieje się głównie w okolicach placu Grzybowskiego. Biją dzwony kościoła Wszystkich Świętych. Zza wieżowców wyłania się sylweta Pałacu Kultury. Nad szklanym centrum, jakby zbyt nisko, przelatuje ryczący samolot. W tych ujęciach jest podświadomie towarzyszące nam, nasilające się poczucie niepewności, nietrwałości pokoju i dobrobytu, którym się cieszymy. To synteza naszych współczesnych niepokojów, a zarazem odpowiedź na nie.

Więcej polskich i zagranicznych recenzji filmu można przeczytaj tutaj

Paulina Bez 

10.09.2015