Znakomite recenzje filmu „Ptaki śpiewają w Kigali”

4 lipca na 52. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Karlowych Warach został premierowo pokazany film Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauze „Ptaki śpiewają w Kigali”. Obraz spotkał się ze świetnym przyjęciem ze strony krytyków filmowych.

Polski film znalazł się w Konkursie Głównym festiwalu w Karlowych Warach, gdzie rywalizuje o prestiżowy Kryształowy Glob z jedenastoma innymi produkcjami.

Konferencja prasowa "Ptaków..." na MFF w KV

Konferencja prasowa filmu „Ptaki śpiewają w Kigali” na 52. MFF w Karlowych Warach. Fot. Film Servis Festival Karlovy Vary

„Ptaki śpiewają w Kigali” to pierwszy polski film o uchodźcach. Akcja filmu rozpoczyna się w 1994 roku, w przeddzień ludobójstwa, a kończy się w 1997 roku. Historia polskiej ornitolog, która prowadzi badania nad spadkiem populacji sępów w Rwandzie. Kiedy zaczyna się ludobójstwo, kobieta – trochę przez przypadek – ratuje młodą rwandyjską dziewczynę, córkę swojego współpracownika należącego do plemienia Tutsi. Zabiera ją ze sobą do Polski. Po przyjeździe bohaterki są złamane i niezdolne do wpisania się w rutynę codziennego życia. Obie próbują się podnieść z tego, co przeżyły. Opowieść o przyjaźni, przebaczeniu i potędze przyrody.

Film został napisany i wyreżyserowany przez Joannę Kos-Krauze i Krzysztofa Krauze. Zdjęcia realizowali Krzysztof Ptak, Józefina Gocman oraz Wojciech Staroń. Producentem filmu jest Kos Film, a koproducentami Telewizja Polska, Narodowe Centrum Kultury, Odra Film oraz Studio A. Projekt otrzymał dofinansowanie Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, a w sierpniu 2016 roku nagrodę First Look na 69. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Locarno.

„Surowy, bezkompromisowy dramat”

„Mierzący się z konsekwencjami ludobójstwa w Rwandzie w 1994 roku oraz nieodłącznymi tematami traumy, rasizmu i traktowania kobiet film »Ptaki śpiewają w Kigali« to surowy, ale ostatecznie pełen nadziei dramat o skrajnościach ludzkiej natury” – czytamy w recenzji SceenDaily autorstwa Laurence’a Boyce’a. „Film zestawia zachowanie człowieka ze światem natury. Ujęcia żywiących się padliną (…) sępów przypominają o obojętności natury wobec śmierci. Ludzie mieli być gatunkiem ewolucyjnym, a jednak ludobójstwo w Rwandzie wskazywałoby, że są bezduszni jak każde zwierzę. Masakrowani Tutsi są jak ‘karaluchy’: to po prostu kolejne zwierzęta do zgniecenia. Film przypatruje się także kwestii traktowania kobiet nie tylko w czasie konfliktu – gwałty podczas ludobójstwa występowały regularnie – ale także w społeczeństwie na wolności, gdy Anna i Claudine próbują zmierzyć się z traumą, którą wielu wydaje się odrzucać”.

Recenzent zwraca też uwagę na grę obu wiodących aktorek. Zdaniem Laurence’a Boyce’a Jowita Budnik stworzyła „kruchą i subtelną” kreację Anny, której „emocje kipią pod powierzchnią gotowe w każdej chwili eksplodować”. Natomiast budowana przez Eliane Umuhire „kombinacja cichej godności z zajadłym gniewem jest hipnotyzująca”.

„Ugruntowana autentyczność” w filmie

Piszący dla Variety Guy Lodge dużo uwagi poświęca kwestii zdjęć: „(…) twarze bohaterów są często zasłonięte, a ich ciała odseparowane od obiektywu meblami lub gałęziami drzew. Kamera tak samo jak my próbuje do nich dotrzeć”. Guy Lodge akcentuje również wiarygodność polskiej produkcji:  „Podczas pisania scenariusza Krzysztof Krauze i Joanna Kos-Krauze inspirowali się własnymi doświadczeniami z życia w Afryce. Jest ugruntowana autentyczność w zarysowaniu geograficznego i emocjonalnego odgrodzenia pomiędzy dwoma światami ukazanymi w filmie”.

„Odważne i eksperymentalne podejście”

Piszący dla Cineuropa David González zwraca uwagę na „odważne i eksperymentalne podejście do konsekwencji ludobójstwa w Rwandzie”. W recenzji czytamy też, że „film staje się wyjątkowo znaczący, gdy porusza swój temat w zdystansowany i bezkompromisowy sposób, szczególnie gdy bohaterki powracają do Rwandy, aby stawić czoła ranom z przeszłości. »Ta ziemia nie będzie spokojna przez setki lat« – zabiera głos jedna z postaci, a przygnębiona i niespokojna Claudine mówi: »tutaj nie ma ptaków, tylko martwa cisza«.”

Aktualny wydźwięk filmu

Na festiwalu w Karlowych Warach obecni są także polscy krytycy filmowi, którzy zgodnie podkreślają dobre przyjęcie obrazu. Relacjonujący wydarzenie dla Gazety Wyborczej Krzysztof Kwiatkowski pisze, że „Ptaki śpiewają w Kigali” wpisały się w atmosferę tegorocznego festiwalu. „Kos-Krauze opowiada o świecie, w którym ludzie odebrali sąsiadom prawo do życia. »Wczoraj to byliśmy my, jutro wy. Zobaczymy, kto w przyszłości« – mówi rwandyjski profesor, architekt zagłady”. Kwiatkowski opisuje także drugi świat filmu: „Jest tu także Polska lat 90.: skupiona na sobie, zaślepiona marzeniem o nowym stylu bycia, zamykająca oczy na dramat uchodźców. A wszystko brzmi niebezpiecznie aktualnie. Na ten aktualny wydźwięk, obok świetnych ról aktorskich i konsekwentnego stylu opowiadania, zwracają uwagę krytycy.”

Dystans i minimalizm

„Minimalistyczny dystans z jakim reżyserzy opowiadają o koszmarze ludobójstwa i trudnych zmaganiach z traumą okazał się trafnym wyborem, gdyż pozwolił uniknąć sentymentalnych klisz i uproszczeń. Krauzowie zrealizowali film wiele wymagający od widza, lecz jednocześnie dający mu bardzo dużo w zamian.” – czytamy w recenzji Piotra Czerkawskiego dla wp.pl.

Barbara Hollender w recenzji dla Rzeczpospolitej zatytułowanej „Gdy kino ściska za gardło” pisze: „»Ptaki śpiewają w Kigali« to film o ogromnej dyscyplinie. Dzięki Budnik i Umuhire naładowany jest emocjami. A jednocześnie Joanna Kos-Krauze opowiada tę historię bez patosu i sentymentalizmu. Chłodno, z dystansu, pozwalając widzowi samodzielnie myśleć. Znakomite, surowe zdjęcia (…) robią resztę”.

07.07.2017