35. FPFF. Rozmowa z Jenifer Malmqvist

Film „Urodziny” pokazywany jest Konkursie Młodego Kina tegorocznego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Opowiada o związku Sary i Kateriny. Urodziny tej drugiej stają się okazją do niespodzianek, ale sprawiają też, że na jaw wychodzą poczucie odrzucenia i frustracja. „Urodziny” miały swoją światową premierę w ramach prezentacji młodego kina na festiwalu w Sundance.

 

Ludzie krzyczeli: „Świetny film”!

Rozmawiamy z Jenifer Malmqvist, autorką filmu.

 

Pierwsze Ujęcie: Pokaz w Gdyni nie będzie premierą filmu ,,Urodziny”. Pokazywałaś go już na festiwalu w Sundance. Jak film został tam odebrany?

 

Bardzo dobrze. Oczywiście na Sundance wszyscy są bardzo mili, to taka jedna wielka impreza i jeśli ktoś ocenia film krytycznie to nie biegnie do reżysera, żeby mu o tym powiedzieć. Mieliśmy kilku zagorzałych fanów. Codziennie słyszałam fajne komentarze: na imprezach ludzie podchodzili i gratulowali, na ulicy krzyczeli „świetny film, bardzo mi się podobał”. Wśród tych ludzi byli też pracownicy festiwalu, którzy układali program. Pamiętam ze jednemu z nich bardzo podobało się, jak pokazałam kobiety: silne i wyraziste.

 

Właśnie, bo przecież ,,Urodziny” mówią o związku dwóch kobiet. Nie masz wrażenia, że ten temat prawie nie pojawia się w polskim i europejskim kinie? Czy dlatego się nim zajęłaś?


Twoje pytanie jest przewrotne. Czy reżyser innego filmu musiałby tłumaczyć dlaczego zajął się tematem związku faceta i kobiety? Nie znam statystyk dotyczących ilości filmów o związkach między kobietami. Ciekawa jestem ile takich filmów powstało w Polsce. Powiedziałabym raczej, że „Urodziny” to film o niewierności, czyli temacie pojawiającym się w kinie bardzo często. Tylko, że tu dzieje się to w specyficznych warunkach.

 

Ta historia sama zresztą chciała się tworzyć, sama się układała, więc ją nakręciliśmy. Starałam się usłyszeć i poznać charaktery postaci. Zainteresowałam się tym, jak my ludzie patrzymy na to, co nazywamy kulturą i na to, co nazywamy przyrodą. W ciągu setek lat przyporządkowania do tych kategorii zmieniały się. Postrzegamy transplantację serca jako coś bardzo naturalnego, ale oczywiście jest to sztuczne działanie człowieka. Inseminację, będącą bardzo prostą operacją, którą można by przeprowadzić nawet w epoce kamienia łupanego, jest nazywana „sztucznym zapłodnieniem” i często określana jako nienaturalna. Możemy spierać się i dyskutować, a przyroda po prostu jest, cicha i nie ma zdania. Jeśli zrobi się krok do tyłu i spojrzy na to wszystko z szerszej perspektywy, to widać, że ludzie robią ze wszystkiego wielkie halo. „Im jesteśmy starsi, tym bardziej delikatni się stajemy” powiedział ostatnio szwedzka artystka i ja się z nią zgadzam. W tym sensie dzieci są silniejsze. Ale to właściwie moje rozważania, nie ma tego bezpośrednio w filmie.

 

,,Urodziny” są twoim filmem dyplomowym. Myślisz, że europejski system wspierania finansowego i artystycznego studentów i absolwentów szkół filmowych jest lepszy, niż amerykański sposób, gdzie absolwenci po szkole zaczynają prace od razu na wolnym rynku?

Myślę ze europejski system daje więcej szans, jeśli chce się robić film, a nie ma się kontaktów w przemyśle filmowym. I to jest fajnie. Kiedy wróciłam po szkole do Szwecji, zostałam bardzo dobrze przyjęta. Powstała tu teraz nowa organizacja, BOOST w Helsingborgu pomagająca właśnie absolwentom i młodym filmowcom, którzy już mają jakieś doświadczenie robienia filmów. Chodzi o to, żeby pracowali w przemyśle filmowym, a nie poza nim. Ja dostałam od nich trochę kasy, żeby pisać nowy scenariusz.

Z tego co wiem Stanach to tak nie działa, są inne proporcje. Bardzo mało jest organizacji jak Instytut Sundance które chcą wspierać filmowców. Przez to dostęp do ich pomocy ma zaledwie garstka filmowców. Szkoda, prawda? Dlatego cieszę się, że jestem w Europie i jestem wdzięczna za wsparcie.

 

Rozmawiała Aleksandra Różdżyńska

28.05.2010