4. Nagroda Filmowa PISF i MSN

17 września podczas 39. Festiwalu Filmowego w Gdyni ogłoszono już po raz czwarty Nagrodę Filmową Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie oraz Szkoły Wajdy. Nagrodę w tegorocznej edycji otrzymał projekt „X” Katarzyny Kozyry.

 

Informacji o wręczeniu nagrody towarzyszył pokaz krótkich form zrealizowanych m.in. przez laureatów poprzednich edycji oraz dyskusja z udziałem Beaty Chmiel (PISF, Obywatele Kultury), Łukasza Rondudy (MSN, współautor filmu „Performer”), Agnieszki Polskiej (laureatka Nagrody z 2013) i Katarzyny Kozyry. Spotkanie poprowadził Jakub Majmurek.

Nagroda dla artystów wizualnych

– Nagroda Filmowa jest wspólnym przedsięwzięciem Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej oraz Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Jest to nagroda, która umożliwia artystom wizualnym, pochodzącym z pola sztuki, wcześniej tworzącym filmy przeznaczone do eksploatacji galeryjnej kręcenie pełnometrażowych filmów, mających funkcjonować w obiegu kinowym – mówił przed projekcją Jakub Majmurek. – Zastanowimy się nad tym, co artyści mogą wnieść do kina, co kino może czerpać ze sztuki i co pole sztuki może zyskać na konfrontacji z kinem – podkreślał.

Nowe zjawisko

– Od kilku lat możemy zaobserwować pewne nowe zjawisko, w ramach którego artyści kręcą filmy przeznaczone do kina. Filmy narracyjne, aktorskie, bardziej konwencjonalnie wchodzące w to, co nazywamy kinem (…), kręcone przez ludzi z pola sztuki – mówił Jakub Majmurek, wymieniając m.in. filmy Anki i Wilhelma Sasnalów oraz Piotra Uklańskiego.

Rozmyślanie nad autobiografią

– Zdecydowałam się na film, ponieważ lubię zmieniać formaty (…). Mój film będzie właściwie autobiografią, ale będzie bardziej rozmyślaniem nad autobiografią – mówiła podczas spotkania Katarzyna Kozyra, opowiadając o procesie współtworzenia filmu razem ze swoją bohaterką – tytułową „X”. – Ona będzie tak naprawdę wprowadzała własne elementy, nawet własne decyzje – podkreślała.

Intrygujący projekt

– Projekt ten nas zaintrygował, ujął tym, że odwołuje się do wcześniejszej twórczości Katarzyny Kozyry, która powstawała w znacznej mierze w autentycznej i przejmującej konfrontacji z doświadczeniem śmiertelnej choroby (…). Katarzyna Kozyra wielokrotnie tematyzowała to doświadczenie w swojej sztuce, tworząc wybitne prace, takie jak „Olimpia” (…). Sztuka spełniła rolę terapeutyczną (…). To dla nas było tak interesujące, bowiem jest to projekt bardzo radykalny, w jakimś sensie bardzo różniący się od innych nadesłanych. Inne projekty w gorszy lub lepszy sposób naśladowały kino już istniejące – mówił po projekcji Łukasz Ronduda.

Wsparcie dla filmu eksperymentalnego

– Geneza Nagrody Filmowej wiązała się z tym, żeby tego typu projekty wspierać: wykraczające poza to, co jest produkowane przez kinematografię głównego nurtu (…). Dlatego PISF powołał Nagrodę dla filmu eksperymentalnego, wychodząc naprzeciw pojawiającym się projektom w polu sztuk wizualnych – mówił Łukasz Ronduda, jeden z jurorów Nagrody, opowiadając także o własnych doświadczeniach wyniesionych z realizacji wspólnie z Oskarem Dawickim współfinansowanego przez PISF filmu „Performer”. – Nagroda filmowa, czy też w ogóle związki kina ze sztuką to wielowymiarowy proces, który na wielu poziomach jest interesujący dla obu stron – podkreślał, przybliżając historię realizacji w Polsce filmów o sztuce oraz szerzej opowiadając o związkach sztuki i kina.

Poszerzenie wyobraźni

– Wiemy, że nie tylko w Polsce, ale też na świecie istnieją takie „przejścia” (…). Steve McQueen, artysta wizualny zrealizował takie fabuły jak „Głód” czy „Wstyd” i tym samym wyprowadził się z galerii, przenosząc się do sal kinowych, ale przyjmując narrację fabularną, co zaowocowało wielkimi sukcesami (…). Nagroda jest skonstruowana w ten sposób, że poza wartością finansową ma jeszcze tę zaletę, że pozwala się zderzyć z innymi sposobami myślenia, z innymi oczekiwaniami czy narzędziami oraz z innym myśleniem o widzu – mówiła podczas spotkania Beata Chmiel. – To, co jest najciekawsze z punktu widzenia instytucji, która zajmuje się jednak przede wszystkim wspieraniem filmów narracyjnych, jest właśnie możliwość poszerzenia wyobraźni, ale też sposobu rozmawiania o tym, czym jest kino – podkreślała, mówiąc także o możliwościach oglądania filmów z kolekcji MSN w Internecie.

Ciekawe doświadczenie na wielu poziomach

O doświadczeniach związanych z pracą nad swoim filmem i nauką w Szkole Wajdy opowiedziała Agnieszka Polska. – Nagroda to przede wszystkim część budżetu filmu. Studia w szkole Wajdy to ciekawe doświadczenie na wielu poziomach. Oczywistymi plusami są zajęcia warsztatowe, np. z aktorami, które bardzo dużo mi dały. Oprócz tego miałam indywidualny tok spotkań z Pawłem Pawlikowskim, który był moim opiekunem. To były dla mnie bardzo ważne spotkania, ponieważ Paweł Pawlikowski ma wrażliwość artysty. Samo spotkanie ze środowiskiem filmowym jest wzbogacające – podkreślała Agnieszka Polska.

Otwarcie kina na zupełnie inną wrażliwość

– To jest bardzo interesujące spotkanie, taka rozmowa pomiędzy dwoma środowiskami – dodawał Łukasz Ronduda. – Nastrój współpracy nastaje dzięki Nagrodzie Filmowej, filmom Sasnali, gdzie na wielu etapach i w wielu pionach pracują profesjonalni filmowcy. Te środowiska coraz bardziej się wymieniają, jest coraz większa wspólnota idei. Ta Nagroda ma też na celu otwarcie kina na zupełnie inną wrażliwość, inną niż wnoszona do kina z obszaru teatru czy literatury – podkreślał.

Rozmowa z laureatką 4. edycji Nagrody Filmowej PISF i MSN Katarzyną Kozyrą

Dlaczego zdecydowała się pani na udział w konkursie o Nagrodę Filmową?

 

Katarzyna Kozyra: O tym projekcie filmowym myślę już od paru lat. Mniej więcej 3 lata temu zrobiłam casting w „Zachęcie”, co świadczy o tym, że ta myśl od pewnego czasu krąży. Dlaczego się zdecydowałam? Stwierdziłam, że to jest jedyna szansa, żeby się za to wreszcie konkretnie zabrać. Nagroda Filmowa niesie ze sobą początki funduszy, to bardzo istotne i pomocne.

 

Jakie kino interesuje Katarzynę Kozyrę?

 

Lubię współuczestniczyć. Nie lubię, jak mi ktoś coś narzuca. Nie lubię bierności, kiedy siedzę i na przykład już dokładnie mogę sobie sama wszystko dopowiedzieć. Lubię filmy, które mnie prowokują, poruszają moje emocje. Nie cierpię być traktowana jak półgłówek. Jakie filmy cenię? Nie powiem tutaj żadnej rewelacji. Cenię Felliniego, Kubricka, Wojciecha Jerzego Hasa czy wczesnego Wajdę, Polańskiego. Uważam, że oni są artystami.

 

Co do kina mogą wnieść artyści z pola sztuk wizualnych?

 

Choć teraz bardzo wiele się rusza, to mam wrażenie, że film jakoś się zagubił, przestał być czymś świeżym, ma nutę jakiegoś akademizmu. W zasadzie nie ma poszukiwań – być może jest to spowodowane tym, że jest mało środków? Ale z drugiej strony, gdy wiadomo, że do dyspozycji mamy małe środki, dlaczego na siłę robić swoje rzeczy według formatu? To prawdopodobnie nie jest fajne co powiem i filmowcy nie będą się cieszyli: jako artyści wiemy, że im większe są przeszkody, tym oryginalniejszy sposób ich pokonywania. Warto znajdować ciekawsze, mniej tradycyjne sposoby. Zawsze bardzo przydatna jest świeża krew. Zawsze przydatny jest ktoś twórczy, który spojrzy z boku. Dla osoby z zewnątrz wszystko jest nowe, w związku z tym nie jest w stanie przyjmować niektórych prawd za oczywiste.

 

Ciekawe, że wśród czworga laureatów Nagrody Filmowej są aż trzy kobiety. Czy widzi pani jakiś szczególny ich wpływ w sztuce współczesnej?

 

W świecie filmowym pojawiło się ostatnio trochę kobiet. To być może jest taki generalny trend, że kobiety poczuły się pewniej i stwierdziły, że mają coś do powiedzenia. Powiedzmy, że otworzyło się parę możliwości (…). Sam fakt zdecydowania się na wejście w ten męski świat jest jak gdyby znakiem determinacji i odwagi. Te kobiety wiedzą, że mają coś do powiedzenia.

 

Co szczególnego zobaczy widz w pani filmie?

 

Historia będzie się budowała na bieżąco. Będę podążała za tym, co wniesie odtwórczyni, której będą stawiane pewne ramy, ale w ich obrębie będzie mogła się poruszać po swojemu. Fascynuje mnie i zastanawia temat biografii czy autobiografii. Na ile coś jest w ogóle do przekazania, to mnie interesuje. Prawdopodobnie wyłamię się z formatu, raczej nie będzie to typowy film fabularny. Połączę sceny realizowane na żywo z momentami zainscenizowanymi. Co dla mnie będzie ciekawe, że rozpoczynając prace do końca nie będę miała pewności, jak potoczy się akcja. Wszystko, co zostanie niedopowiedziane można będzie zinterpretować fabularnie. Bardzo ważne dla mnie będzie, że będę musiała kręcić w dużych odstępach (…). Mam nadzieję, ze dla widza będzie to też przygoda.

 

Czym ten projekt będzie się różnił od pani poprzednich realizacji, takich jak cykl „Łaźnie” czy ‚Święto Wiosny”?

 

Na pewno wspólne jest poszukiwanie. Znowu nie mam żadnej tezy. Chwytam się różnych tematów i je poznaję – przy „Święcie Wiosny” poznawałam historię tańca, baletu. Przy pracy „W sztuce marzenia stają się rzeczywistością” przyglądałam się cheerleaderkom, zainteresowałam się też teledyskiem jako formą. Teraz robię artystyczny film dokumentalny „Szukając Jezusa”. „X” z założenia ma być fabułą. Tylko, że ta fabuła będzie się budowała sama.

Przed panią także spotkanie z filmowcami w Szkole Wajdy

 

Na nic się nie nastawiam. Podejrzewam, że to będzie trudne spotkanie i że konfrontacja będzie może nie bolesna, ale na pewno spotkam się z innym światem.

 

Z Katarzyną Kozyrą rozmawiała Marta Sikorska

17.09.2014