DOC LAB POLAND - rozmowa z organizatorami

Podczas 56. Krakowskiego Festiwalu Filmowego rozmawialiśmy z Adamem i Katarzyną Ślesickimi – organizatorami warsztatów i pitchingu DOC LAB POLAND.

PISF: Jak oceniacie tegoroczny DOC LAB POLAND?

Adam Ślesicki: Tegoroczna edycja najważniejszej, krakowskiej sesji programu DOC LAB POLAND zakończyła się dużym sukcesem. Po kilkudniowych warsztatach, podczas publicznych prezentacji przedstawiliśmy ekspertom 18 świetnych polskich projektów dokumentalnych – część w fazie rozwoju (prezentacja DOCS TO START), część w trakcie montażu (prezentacja DOCS TO GO!). Projekty zebrały bardzo dobre opinie producentów, przedstawicieli festiwali, telewizji, agentów sprzedaży. Po prezentacjach eksperci odbyli indywidualne spotkania z przedstawicielami projektów (reżyserami i producentami), które mają zapoczątkować współpracę, zarówno koprodukcyjną, jak i dystrybucyjną. W ramach DOC LAB POLAND odbył się także market koprodukcyjny, zorganizowany z myślą o producentach, którzy nie uczestniczyli w programie konsultacyjnym – mieliśmy ponad 40 takich dodatkowych uczestników, z Polski i z zagranicy. W sumie udało nam się zorganizować blisko 450 spotkań konsultacyjnych i koprodukcyjnych. Ta liczba oczywiście robi wrażenie, ale najważniejszy będzie efekt spotkań, a już teraz wiemy, że część z nich przełoży się na konkretną współpracę. Jednak najważniejsza jest jakość. Jestem przekonany, że z przedstawionych w ramach DOC LAB POLAND projektów powstaną naprawdę doskonałe filmy dokumentalne: niektóre zabawne, czy wręcz komediowe, inne poruszające, a nawet szokujące.

Kasia Ślesicka: Podczas gali kończącej 56. Krakowski Festiwal Filmowy wręczyliśmy nagrody najciekawszym projektom. Pula nagród wyniosła ponad 70 000 zł. Były to nagrody finansowe: po 10 000 zł od HBO Europe oraz Stowarzyszenia Filmowców Polskich, dwa bony na usługi produkcyjne i postprodukcyjne od Krakowskiego Klastra Filmowego i Krakowskiego Parku Technologicznego – każdy po 25 000 zł oraz trzy wyróżnienia: od DOK Leipzig, European Documentary Network i East Doc Platform powiązane z zaproszeniami na markety i warsztaty. Również warszawskie warsztaty w kwietniu zyskały bardzo dobre oceny uczestników – mam wrażenie, że kilka projektów naprawdę udało się wspomóc w rozwoju. Mamy poczucie dobrze wykonanego zadania i pewność, że udało nam się w realny sposób wesprzeć najciekawsze polskie projekty dokumentalne.

Skąd wziął się pomysł na DOC LAB POLAND?

Adam: Od dawna obserwowaliśmy pitchingi w Europie i na świecie, sami prezentowaliśmy swoje projekty, to doświadczenie pozwoliło nam wymyślić formułę, która mogłaby najpełniej trafić w potrzeby filmowców. Gdy na festiwalu w Krakowie pojawił się DOCS TO GO! – wspólna inicjatywa Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej i Krakowskiej Fundacji Filmowej, pomyśleliśmy, że warto zaproponować dokumentalistom nie tylko możliwość pitchingu, ale także kompleksowy program, w którym byłoby wsparcie ekspertów, konsultacje i rozwój projektu. Wcześniej istniejące w Polsce programy tego typu miały dużo węższą formułę. Do tego wpadliśmy na pomysł, by zorganizować dwa odrębne komponenty – dla projektów w rozwoju i dla tych na etapie montażu, ponieważ zarówno konsultacje, jak i prezentacje w tych dwóch przypadkach bardzo się różnią.   

Kasia: Myślę, że brakowało jednocześnie przyjaznej i profesjonalnej platformy, która przygotowywałaby twórców do wyjścia w świat, służyła temu, by zauważyli ich ludzie z branży, ale też znalezieniu dofinansowania. Pomysł na całościowe wsparcie wynikał także z tego, że sami od lat działamy w branży dokumentalnej, produkowaliśmy wiele filmów i wiemy, czego potrzeba producentom. Dlatego zaproponowaliśmy pewne zmiany w krakowskim pitchingu, dodaliśmy drugi, równorzędny element i połączyliśmy je z marketem koprodukcyjnym. Do tego doszły warsztaty, które odbywają się od wiosny do jesieni.

Adam: Pitching jest niezwykle stresującą sytuacją. Na pewno trzeba się do tego odpowiednio przygotować, sami dobrze znamy towarzyszące im nerwy, dlatego chcemy podpowiedzieć kolegom jak je przezwyciężać. Jest jeszcze jedna strona medalu, po prostu kochamy Krakowski Festiwal Filmowy. Od lat odwiedzamy go i oglądamy tutaj filmy z prawdziwą przyjemnością. Ucieszyliśmy się, że możemy wspólnie przygotować coś pożytecznego dla branży. Moim zdaniem strefa Industry to coś, co na równi z filmami przyciąga filmowców na festiwale, daje możliwość nawiązywania kontaktów, spotykania osób decyzyjnych… Dlatego, podczas krakowskiej sesji DOC LAB POLAND organizujemy pitchingi DOC TO START i DOCS TO GO! i w osiemdziesięciu procentach skupiamy się na tym, by uczestnicy programu mogli się jak najlepiej zaprezentować.  

Kasia: Bardzo ważne jest dla nas również promowanie współpracy – pomiędzy reżyserem i producentem. DOC LAB POLAND jest skierowany właśnie do takich zespołów, które wspólnie przechodzą od samego początku przez proces twórczy. Ważne jest zaufanie i granie do wspólnej bramki. Taka idea nam przyświecała, no i oczywiście zbudowanie partnerskiej platformy, gdzie uczestnicy wspierają siebie nawzajem, ale są też pod opieką ekspertów. Jednak nasi konsultanci nie są pedagogami – to przede wszystkim starsi koledzy, tzw. sparing-partnerzy, ponieważ program adresowany jest do ludzi, którzy już kręcą filmy, a nie do tych, którzy dopiero się tego uczą. Mamy cichą nadzieję, że DOC LAB POLAND wesprze Kraków w rozbudowywaniu strefy branżowej.

DOC LAB POLAND to program reklamujący się na swojej stronie jako „wieloaspektowy” – co to oznacza w praktyce dla twórcy, który się do was zgłasza?

Adam: Po pierwsze dokumentalista dostaje od DOC LAB POLAND wsparcie w rozwoju swojego projektu zarówno w warstwie dramaturgicznej, jak i wizualnej. Wspólnie z konsultantami zastanawia się nad motywacją bohaterów, nad tematem i przesłaniem filmu, jego formą i sposobem opowiedzenia historii. Te konsultacje merytoryczne są cenne, ale to oczywiście nie wszystko. Drugim elementem są konsultacje producencko-promocyjne, czyli porady gdzie producent powinien szukać finansowania, jak projekt może sobie poradzić finansowo, ale też jak go później promować, gdzie go wysyłać. Czy to jest film bardziej na festiwale, czy bardziej do telewizji? Trzecim aspektem są publiczne prezentacje wraz z indywidualnymi spotkaniami i danie realnej szansy na znalezienie partnera z branży.

Kasia: Staramy się, aby nasi eksperci reprezentowali różne części branży filmowej. Są wśród nich reżyserzy filmów dokumentalnych, montażyści, ale też szefowie festiwali, agenci sprzedaży czy specjaliści od przygotowywania filmowych trailerów. Mieliśmy też zajęcia z PR, gdzie osoby zajmujące się promocją oceniały przygotowane materiały – synopsis czy nawet wybrany fotos i tytuł. Dzięki takim spotkaniom twórcy mają okazję uniknąć najczęściej popełnianych błędów, na przykład  opisywania tematu, zamiast opowiadania o tym, jak ma wyglądać film i braku szerszego spojrzenia, uniwersalnego ujęcia tematu. Indywidualna praca ze specjalistami nad każdym projektem  jest procesem dochodzenia do tego, o czym tak naprawdę jest film.

Adam: Zajmujemy się pełnometrażowymi dokumentami, z potencjałem międzynarodowym, także kinowym. Naszą ideą jest stymulowanie naszego rynku, aby powstawało coraz więcej wartościowych filmów. Jeszcze parę lat temu dokumentów w polskich kinach praktycznie nie było, teraz ciągle stanowią znikomy procent, ale przecieramy ścieżki. Bardzo pomocna jest w tym rosnąca liczba nagród dla polskich dokumentalistów.

Kasia: Polski styl w dokumencie jest niezwykle ceniony, np. Leena Pasanen z DOK Lepzig zawsze bardzo chwali wizualną stronę naszych filmów i żartuje, że mogłaby co roku w Lipsku robić festiwal wyłącznie polskiego kina. Mamy więc renomę, jednak musimy pamiętać o tym, jak ważny jest dobór tematów – często sięgamy po rzeczy interesujące tylko dla nas. Warto więc zastanowić się, jak np. chcąc zrobić film o osobie znanej tylko w Polsce, znaleźć wymiar międzynarodowy takiej opowieści.

Ale przecież nasi twórcy robią filmy nie tylko o Polsce.

Adam: Tak, to prawda. Przynajmniej połowa tegorocznych zgłoszeń do DOC LAB POLAND dotyczyła tematów dziejących się poza Polską. Jednak mało projektów przyszpila umiejętnie naszą rzeczywistość. Może mówiąc o jednej osobie czasem warto podkręcić kontekst? Ludzie z zagranicznych stacji telewizyjnych, z którymi rozmawiam, są bardzo ciekawi Polski. Tylko często brakuje im owego kontekstu, jakiegoś klucza. Z drugiej strony twórcy często się wydaje, że sięgnął po temat międzynarodowy i dopiero zderzenie z zagranicznym audytorium uświadamia mu, że ten temat poruszono już w kilkunastu filmach na świecie. Okazuje się więc, że świeża, jak się wydawało, historia została już wyeksploatowana.

Kasia: Dlatego trzeba zrobić dobry research. Choć z drugiej strony, jeśli były już filmy na dany temat to nie znaczy, że my mamy porzucać nasz projekt. Może trzeba znaleźć dla niego inne ujęcie, pokazać coś czego nie zauważono wcześniej? Oczywiście, zawsze też można wyprodukować film dla polskiej widowni, jesteśmy przecież dużym rynkiem. Co ciekawe, rozmawiałam niedawno z Hanką Kastelicovą z HBO Europe, która narzekała, że ma stosunkowo niewiele propozycji filmowych z Polski. Taki silny rynek, tylu fantastycznych twórców, a propozycji mało. Oczywiście chodziło też o to, że HBO preferuje projekty z rozmachem i dużym budżetem, a w Polsce takich brakuje. W kinach konkurujemy z filmami fabularnymi, trzeba mieć tego świadomość.

Adam: Cześć sprzedażowo-rynkowa jest ogromnie ważna, ale ona jest dodatkiem do rozmowy o tym, czego dotyka film, o temacie, o bohaterze, o problemie. Do takich rozmów niezbędna jest otwartość i zaufanie. Na czym nam zależało i co się naprawdę udało w DOC LAB POLAND, to świetna atmosfera podczas zajęć w Warszawie i w Krakowie. Czasami ludzie są nieufni, boją się otworzyć, czy też krytykować wprost. My przekonaliśmy ich, że skorzystają najwięcej, jeśli wejdą w to na sto procent. Mam wrażenie, że zarówno konsultanci, jak i sami uczestnicy naprawdę dużo z siebie dali. W ciągu paru dni, w zasadzie obce sobie osoby, zaczęły się wspierać i szybko się zintegrowały.

Na jakim etapie realizacyjnym można się zgłaszać do programów?

Kasia: Na DOC LAB START przyjmujemy projekty w developmencie, ewentualnie po pierwszych zdjęciach. To jest moment, kiedy jeszcze mocno możemy się zastanawiać nad sposobem ujęcia tematu filmu, poszukiwać stylu, pracować nad dramaturgią. To też etap, w którym producent szuka pieniędzy, a celem komponentu START jest pitching w Krakowie i znalezienie koproducenta. Ważne jest, żeby już istniał zespół – reżyser plus producent. Warto pamiętać, że nasze zajęcia są kierowane do tego tandemu. Najlepiej, żeby zgłoszone projekty miały już jakieś materiały wizualne, np. trailer lub prezentację bohaterów. To duży plus. Dostajemy mnóstwo zgłoszeń, większe szanse na udział w DOC LAB POLAND mają ci, którzy są lepiej przygotowani.

Adam: Na DOC LAB GO! są przyjmowane projekty będące już na etapie montażu. Konsultacje merytoryczne dotyczą kwestii montażu, zastanawiamy się nad tonem i rytmem filmu, ale przede wszystkim nad przebiegiem dramaturgicznym, również często omawiamy sam temat i przesłanie filmu – czy założenia scenariuszowe nadal są aktualne, czy może projekt po zdjęciach się zmienił i trzeba go na nowo przemyśleć. Krakowska prezentacja i następujące po niej spotkania mają pomóc w znalezieniu agenta sprzedaży, dystrybutora oraz zainteresować selekcjonerów najważniejszych festiwali.

Częścią DOC LAB POLAND jest także market koprodukcyjny. Dla kogo jest on przeznaczony?

Kasia: Od samego początku nasz pomysł był związany z przemianami, jakie się wydarzyły na rynku europejskim w ostatnich latach – zmniejszył się udział telewizji w finansowaniu filmów dokumentalnych. W związku z tym stwierdziliśmy, że nasza uwaga będzie się kierowała w stronę potencjalnych koproducentów, którzy sami mogą dotrzeć do lokalnych funduszy w swoich krajach. Dlatego zapraszamy zagranicznych producentów i organizujemy spotkania, żeby łączyć obie strony. Zakładamy, że również nasi goście szukają koproducentów, być może także w Polsce. Im również dajemy możliwość zaprezentowania się. Dlatego stworzyliśmy platformę spotkań głównie między producentami, chociaż zapraszamy też agentów sprzedaży i przedstawicieli telewizji. Do tego wydarzenia dołączają również polscy filmowcy spoza warsztatów. W sumie w DOC LAB POLAND CO-PRODUCTION MARKET wzięło udział ok. 40 producentów, w tym 15 z zagranicy.

Adam: Market koprodukcyjny to kolejny przykład naszej wspomnianej już wieloaspektowości. Myślę, że to jest realna szansa na to, byśmy stali się partnerem w wielu zagranicznych projektach. Przygotowaliśmy katalog, w którym oprócz opisów, można znaleźć kontakty do uczestników DOC LAB POLAND oraz marketu koprodukcyjnego. Liczymy na to, że market będzie się rozwijał wraz z kolejnymi edycjami Krakowskiego Festiwalu Filmowego i stanie się równie ważną częścią tego wydarzenia, co pitchingi.

Czy macie jakiś specyficzny zarys filmu dokumentalnego, który chcielibyście zaprosić do DOC LAB POLAND? Czy macie jakieś typy projektów, które zdecydowanie odrzucacie?

Adam: W kręgu naszych zainteresowań nie leżą typowe produkcje telewizyjne. Nie interesują nas filmy będące za blisko reportażu. Stawiamy na dokumenty mające mocną dramaturgię, emocje, wyrazistego bohatera. Szukamy ciekawych pomysłów wizualnych. Nieważne, czy to będzie kino społeczne, muzyczne czy sportowe, liczymy na dobrą historię, która nas zatrzyma przed ekranem przez cały czas trwania projekcji.

Jesteście w trakcie drugiej edycji DOC LAB POLAND. Jak sądzicie, co jest sukcesem programu, z czego jesteście zadowoleni? Co się zmienia w tym roku?

Kasia: Jesteśmy zadowoleni, że udało nam się zrealizować pierwszą edycję, choć odbyło się to przy naprawdę skromnym budżecie. Również druga edycja cierpi na braki finansowe, ale cały czas staramy się rozwijać. Zależy nam na tym, by stymulować rynek dokumentu w Polsce, by przyjeżdżali do nas najważniejsi producenci i włączali się w produkcję polskich filmów. Dlatego market koprodukcyjny będzie częścią, którą na pewno będziemy chcieli mocno rozwijać. W zeszłym roku mieliśmy świetne projekty, mam wrażenie, że od razu wskoczyliśmy na poziom, na którym nam zależało. Na podstawie  informacji od uczestników wiemy, że udało nam się stworzyć coś dużego, kompleksowego i przede wszystkim spełniającego zapotrzebowanie filmowców. Jesteśmy w kontakcie z naszą pierwszą grupą, dalej śledzimy to, co robią.

Adam: Po tegorocznej sesji krakowskiej dostaliśmy tak dużo pozytywnych opinii, że aż czujemy się oszołomieni. Bardzo liczymy na to, że ten sukces przełoży się na konkretne wsparcie dla uczestników programu tak, jak to miało miejsce w zeszłym roku. Bo tutaj już możemy pochwalić się konkretnymi rezultatami. Na festiwalu miała premierę „Nauka chodzenia” Marcina Kopcia. Projekt przyszedł do nas w zeszłym roku na DOC TO START. Po pierwszym warsztacie okazało się, że jest już na tyle zaawansowany i ma domknięty budżet, że przesunęliśmy go na pitching DOC TO GO! Po czym, w ciągu roku film został skończony. Inne dokumenty z zeszłego roku są w produkcji, dostają dofinansowanie z PISF oraz z innych funduszy. Świetnie sobie radzi „Diagnoza” Ewy Podgórskiej. Film Piotra Stasika „21 x Nowy Jork”, prezentowany rok temu na DOCS TO GO! otworzył 56. KFF. To dla nas bardzo duża satysfakcja.

Kasia: DOC LAB POLAND jest również dodatkową szansą na prezentację branży filmowej projektu jeszcze przed jego ukończeniem. Zazwyczaj tak jest, że bardziej podoba się nam to o czym już słyszeliśmy, na co niecierpliwie czekamy. Staramy się ten mechanizm wykorzystać i dotrzeć z projektami do jak największej ilości osób, które później mogą decydować o ich losie. Na ostatnim festiwalu w Lipsku, podczas marketu koprodukcyjnego, były prezentowane tylko dwa projekty z Polski – oba wcześniej pokazywaliśmy podczas sesji w Krakowie. Na Lisbon Docs też zdarzyła się podobna sytuacja. Prowadzący nasze zajęcia międzynarodowi eksperci zapamiętują twórców, przywiązują się do ich projektów. Biorąc pod uwagę, że na każdy festiwal wpływa po kilka tysięcy zgłoszeń, a agenci sprzedaży są zarzucani ofertami, to bardzo dobra okazja, by dać się zapamiętać.

Adam: Mam wrażenie, że w Polsce dokumenty są wciąż za mało „sexy”. To nie są fabuły, które zapełnią kina. Tu nie ma gwiazd, bardzo znanych reżyserów, ani wielkiego budżetu, czerwonych dywanów… Co by nie mówić, dokument jest pewną niszą. Zwłaszcza, że w Polsce cały czas się kojarzy źle – z filmem telewizyjnym, z gadającymi głowami, z czymś smutnym. My próbujemy walczyć ze stereotypami, na przykład teraz rozwijamy kilka komedii dokumentalnych. Wiele osób chce robić radosne filmy, co nie znaczy, że nie mogą one nieść ze sobą jakiegoś problemu, konfliktu czy nawet dramatu. Lekki sposób opowieści nie wyklucza ciężkich tematów.

Jak widzicie przyszłość DOC LAB POLAND? Jakie są wasze marzenia związane z tym projektem?

Kasia: Marzymy o tym, aby dokument był coraz szerzej doceniany. Potrzebujemy także stabilności finansowej, chcemy się rozwijać. DOC LAB POLAND to program całoroczny, a zorganizowanie wizyty najlepszych w branży międzynarodowych ekspertów dużo kosztuje. Widzimy, że nasze działania są potrzebne i po prostu liczymy na ich kontynuację. Myślimy też o dystrybucji filmów, które powstawałyby pod szyldem DOC LAB POLAND. Gdy pojawi się więcej tytułów, zaczniemy robić pokazy. Chcemy też kontynuować działalność edukacyjną, nie tylko na polu dokumentu.

Adam: Widzimy sens naszego programu; na każdym etapie robimy ankiety wśród uczestników, prosząc o opinie, więc wiemy jak to, co robimy, jest odbierane. Chcemy utrzymać poziom, na jakim wystartowaliśmy i rozwijać się w dobrym kierunku. Jako Fundacja Filmowa im. Władysława Ślesickiego chcemy też zająć się własną działalnością produkcyjną.

Nagrody DOC LAB POLAND 2016

Dwie nagrody i dwa wyróżnienia przyznane zostały projektom uczestniczącym w prezentacji DOCS TO START, przeznaczonej dla filmów dokumentalnych w fazie rozwoju:

  • Nagrodę HBO w wysokości 10 000 zł otrzymał projekt filmu „Bojleska”, reż. Bogna Kowalczyk, prod. Tomasz Morawski / BOFFO.
  • Nagroda Krakowskiego Klastra Filmowego w postaci bonu na usługi produkcyjne i postprodukcyjne o wartości 25 000 zł, powędrowała do „Studium chaosu”, reż. Tomasz Śliwiński, Magdalena Hueckel, prod. Marika Kuźmicz / ARTON FOUNDATION.
  • Wyróżnieniem DOK Leipzig wraz z zaproszeniem na market została uhonorowana „Wolta”, reż. Monika Kotecka, Karolina Poryzała, prod. Agnieszka Wasiak / LAVA FILMS.
  • Wyróżnienie European Documentary Network wraz zaproszeniem na warsztaty Lisbon Doc otrzymała „Misja”, reż. Monika Krupa, prod. Dorota Mandziara / TRZY FILM.

Do projektów uczestniczących DOCS TO GO! – prezentacji dla filmów dokumentalnych w fazie zaawansowanego montażu – trafiły dwie nagrody i jedno wyróżnienie:

  • Nagrodę Stowarzyszenia Filmowców Polskich w wysokości 10 000 zł dostała „Miłość bezwarunkowa”, reż. Rafał Łysak, prod. Jacek Bławut, Victoria Ogneva / JACEK BŁAWUT FILM PRODUCTION.
  • Nagrodę Krakowskiego Parku Technologicznego – bon na usługi postprodukcyjne o wartości 25 000 zł otrzymał „Najbrzydszy samochód świata”, reż. i prod. Grzegorz Szczepaniak / ANAGRAM.
  • Wyróżnienie East Doc Platform wraz zaproszeniem na Project Market – trafiło do projektu „Wieś pływających krów”, reż. i prod. Katarzyna Trzaska / ZYGIZAGA.

DOC LAB POLAND 2016 w liczbach:

  • 23 uczestniczące projekty, z czego w pitchingach udział wzięło 18
  • 46 uczestników warsztatów (reżyserzy i producenci)
  • 40 dodatkowych producentów uczestniczących w markecie koprodukcyjnym (25 z Polski, 15 z zagranicy – brali udział także w spotkaniach DOCS TO START)
  • 35 ekspertów (agentów sprzedaży, dystrybutorów, przedstawicieli festiwali, telewizji i funduszy)
  • ok. 450 indywidualnych spotkań

Z Adamem i Kasią Ślesickimi rozmawiała Marta Sikorska

09.06.2016