Festiwal "Młodzi i Film" za nami

W sobotę zakończył się 28. Koszaliński Festiwal Debiutów Filmowych „Młodzi i Film”. Najlepszym filmem pełnometrażowym, laureatem Wielkiego Jantara, okazał się film „Galerianki”.

 

Jantary w konkursie pełnometrażowym odebrali też: Marcin Wrona, Grażyna Trela i Marek Pruchniewski za scenariusz do filmu pt. „Moja krew”, Malte Rosenfeld za zdjęcia do filmu pt. „Druciki”, Anna Karczmarczyk za rolę Alicji w filmie pt. „Galerianki” i Jasiek Aleksandrowicz za rolę Marcina w filmie pt. „Ego”. Ufundowana przez TOYA Studios nagroda za najlepszy dźwięk trafiła do rąk Tomasza Sikory pracującego przy filmie „Moja krew”. Nowym w tym roku wyróżnieniem, Nagrodą im. Stanisława Różewicza, uhonorowano zbiorową kreację reżyserów, scenarzystów, montażystów, ekipy filmu „Druciki” w reżyserii Ireneusza Grzyba i Aleksandry Gowin.

 

Zwycięzcą konkursu krótkometrażowego zostały ex aequo filmy: „Moja nowa droga” w reżyserii Barbary Białowąs oraz „Co mówią lekarze” w reżyserii Michała Wnuka. Mały Jantar za najlepszy dokument otrzymała „Pogodna” w reżyserii Renaty Gabryjelskiej. W animacji nagrodzono „Laskę” Michała Sochy. Przyznano też trzy wyróżnienia dla filmów: „Kobieta poszukiwana” Michała Marczaka, „Babcia wyjeżdża” Tomasza Jurkiewicza i „Grobari” Bartka Cierlicy – tu dostrzeżono przede wszystkim świetne zdjęcia.

 

Publiczność uhonorowała swoją nagrodą film „Ostatnia akcja” w reżyserii Michała Rogalskiego, dziennikarze zaś przyznali swoje wyróżnienie obrazowi „Moja krew” Marcina Wrony. Jury Młodzieżowe pod przewodnictwem Wojciecha Otta przyznało nagrodę filmowi „Druciki” w reżyserii Ireneusza Grzyba i Aleksandry Gowin.

 

Festiwal odbywał się w dniach 16-20 czerwca br. W ciągu tych pięciu dni pokazano w konkursie 12 filmów pełnometrażowych i prawie 60 krótkich. W sekcjach pozakonkursowych zaprezentowano kilkanaście obrazów. W sumie na festiwal złożyło się ponad sto seansów filmowych, dwa panele branżowe dla młodych twórców, dwie wystawy oraz 12 koncertów muzyki rockowej, alternatywnej i jazzowej.

 

W tym roku, już po raz trzeci, Festiwal miał krajową formułę, a zatem pokazał w konkursie tylko polskie debiuty, wiele z nich premierowo. Najbardziej wyczekiwane były obrazy: „Moja krew” Marcina Wrony, „Galerianki” Katarzyny Rosłaniec, „Zgorszenie publiczne” Macieja Prykowskiego i nowa, reżyserska wersja filmu „Drzazgi” Macieja Pieprzycy. W coraz popularniejszym wśród widzów konkursie filmów krótkometrażowych pokazano 54 filmy, wyselekcjonowane z blisko 150 zgłoszonych. Powstały w państwowych i prywatnych szkołach filmowych, w ramach programów „Pierwszy dokument” i „30 minut” oraz u niezależnych producentów. Pracami dwóch składów Jury kierowali Radosław Piwowarski i Maciej Pieprzyca.

 

Publiczność dopisała. Każdy z pokazów gromadził komplety widowni, a zdarzały się i takie – jak „Galerianki” i „Moja krew”, w przypadku których zabrakło nawet miejsc stojących. W kuluarach mówiło się właśnie głównie o tych dwóch filmach, wyznaczających niejako czas nowego pokolenia polskich reżyserów. Do podobnych konkluzji doszli uczestnicy debaty programowej festiwalu, zorganizowanej po zakończeniu wszystkich projekcji konkursowych, a mającej odpowiedzieć na pytanie, jak polska kinematografia zmieniała się przez ostatnie 20 lat. Jacek Rakowiecki, redaktor naczelny „Filmu” podkreślał, że przełomem było pojawienie się Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, a wraz z nim znacznie większych pieniędzy na filmy, także na debiuty. Jacek Bromski, prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich mówił, jak wiele możliwości rozwoju mają młodzi twórcy w Polsce w porównaniu z krajami Europy i USA: „Polscy filmowcy są przyzwyczajeni do samorządności: czy to przez dawne zespoły filmowe, czy teraz PISF. Chciałbym, żeby młodzi sami pracowali na swoje sukcesy, żeby nie oczekiwali zawsze pomocy starszych kolegów. Ale oczywiście opieka artystyczna jest niezwykle ważna – chodzi raczej o samodzielne szukanie producenta i pieniędzy na film.”

 

Włodzimierz Niderhaus, dyrektor Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych w Warszawie dodał: „Drzwi do mojego gabinetu są zawsze otwarte. Każdy projekt znajduje opiekę. Trzeba tylko przekonać nas do słuszności jego finansowania.”

 

Tego dowiódł tegoroczny festiwal: powstaje coraz więcej debiutów i ich poziom jest coraz wyższy. Obecnie kręci się ich kilkanaście i można założyć, że przyszłoroczna impreza będzie równie interesująca.

 

Aleksandra Różdżyńska

23.06.2009