Jak sprzedać swój film? Relacja z targów CentEast

Prezentacja nowych projektów filmowych, panel dyskusyjny i seanse polskich filmów dla zagranicznych dystrybutorów i selekcjonerów festiwali to były główne wydarzenia targów CentEast, które towarzyszyły 25. Warszawskiemu Festiwalowi Filmowemu.

 

Targi CentEast trwały od piątku do niedzieli. Uczestniczyło ponad dwustu przedstawicieli branży filmowej ze świata, m.in. z Belgii, Czech, Francji, Niemiec, Rosji, Słowacji, Włoch, USA i oczywiście Polski.

 

Najważniejszą częścią targów była prezentacja projektów „Work in progress”, czyli pitching filmów z Europy Wschodniej, będących w trakcie realizacji. W tym roku obywał się po raz pierwszy w nowej formule – we współpracy z Rosją. Podobne pitchingi odbyły się w piątek w Warszawie, a w niedzielę w Moskwie.

 

Jak napisało pismo „Variety”, organizatorzy wyszli tu z założenia, że Rosja i Polska to dwa największe rynki kinowe tej części Europy, a sama Europa Wschodnia i Centralna jest najlepszym rynkiem odbioru produkowanych przez siebie filmów. Podobnych słów użył otwierający targi dyrektor warszawskiego festiwalu Stefan Laudyn, który podkreślał, że będą one w tym roku czymś zupełnie nowym właśnie ze względu na współpracę z Moskwą.

 

W czasie „Work in progress” pokazano 17 projektów. Reprezentanci każdego z nich mieli 10 minut na wyświetlenie teasera filmu i powiedzenie kilku słów o projekcie. Prowadzący Martin Blaney, korespondent „Screen International”, pytał twórców i producentów obrazu przede wszystkim o ich oczekiwania: Kogo szukacie na targach? Koproducenta, który zamknie budżet? Międzynarodowego dystrybutora? Festiwalu, który pokaże film?

Dużo zależy od tego, na jakim etapie jest produkcja, dlatego ważną informacją była data premiery, najczęściej zapowiadana przez uczestników na pierwszą połowę przyszłego roku. Prowadzący próbował dowiedzieć się też czegoś o filmie: o czym mówi, dlaczego powstał, z jakich powodów będzie to ważny obraz, w który opłaci się zainwestować.

 

Nie warto w takim przypadku opisywać filmu jako „uniwersalnej historii o ludziach”, jak robił prawie każdy prelegent. Sprawia to wrażenie, jakby nie przygotował się do prezentacji. Poza tym, taka informacja nie przybliża treści filmu potencjalnym kontrahentom. Będą musieli potem jeszcze raz przeczytać jego opis w katalogu targów, a projektów jest tak dużo, że nie wiadomo, czy znajdą na to czas.

Trzeba też uważać, żeby nieświadomie nie stawiać się od razu na straconej pozycji producenta reprezentującego film słaby. Często na koniec prezentacji padały słowa: „Może ktoś weźmie nasz film. W sumie dlaczego nie?”. Taka skromność sprawia, że film jawi się jako mniej interesujący.

Po ogólnej prezentacji w sali kinowej, organizatorzy zapraszali do holu, gdzie ekipa każdego filmu odpowiadała przy stoliku na indywidualne pytania zainteresowanych producentów i agentów sprzedaży oraz rozdawała materiały dotyczące filmu.

 

Właśnie praca agentów sprzedaży i dystrybutorów była tematem sobotniego panelu dyskusyjnego CentEast. Otwarte dla twórców i producentów spotkanie dotyczyło działania europejskiego systemu dystrybucji filmowej i bardzo ważniej roli, jaką odgrywają w nim agenci sprzedaży. Wzięli w nim udział europejscy agenci sprzedaży i dystrybutorzy.
Podobnie jak wcześniejszy pitching, było moderowane przez Martina Blaney’a.

 

Uczestnicy panelu zgodzili się, że mimo kryzysu koszty związane z zatrudnieniem agenta sprzedaży warto ponieść, szczególnie przy filmach robionych w języku zrozumiałym tylko w jednym kraju, jak Polska (filmy z napisami trudniej się sprzedają). Agentów sprzedaży jest w Polsce ciągle za mało, a to ludzie bardzo potrzebni, jeśli myśli się o zagranicznej dystrybucji filmu.

 

Wyspecjalizowany agent – pośrednik między producentem a firmą kupującą prawa do rozpowszechniania filmu – zna specyfikę rynku każdego kraju, wie, jaki obraz ma szansę zgromadzić publiczność na przykład w Niemczech lub Danii. Wie też, jak zaprezentować film poszczególnym dystrybutorom. Zna ludzi kina, co stanowi jego największy kapitał.

 

W miarę profesjonalizacji rynku Europy Środkowej i Wschodniej agenci stają się niezbędni. Producenci nie mają czasu na załatwianie spraw związanych ze sprzedażą. Mimo, że zatrudniają osoby zajmujące się sprzedażą pośrednio, to praktyka pokazuje, że korzystanie z usług międzynarodowego specjalisty okazuje się kluczem do sukcesu. Zresztą, jak przyznali europejscy dystrybutorzy obecni na panelu, rzadko dostają propozycje filmowe od polskich producentów.

Najlepiej robić to już na etapie pracy nad obrazem. Wtedy agent ma więcej czasu na promocję filmu, może także zasugerować producentom sposób jego prezentacji lub nawet, co również się zdarza, sprofilowanie filmu pod kątem konkretnej grupy widzów. Biorący udział w dyskusji producenci narzekali jednak, że agenci nie zawsze interesują się filmem już na poziomie scenariusza. Dlatego przy tak ogromnej liczbie propozycji na wielu europejskich targach – ważne jest, żeby sprowokować zainteresowanie filmem nie tylko poprzez ulotki i teasery na DVD, ale też reklamę szeptaną i wyróżnienie projektu na tle innych. Trzeba wykreować „buzz” – podkreślał Martin Blaney.

Ważna jest także specyfika każdego rynku i festiwalu. Warto wysyłać produkcje na imprezy sprofilowane zgodnie z charakterem filmu. Na tym właśnie najlepiej znają się agenci sprzedaży. A tych ciągle brakuje na polskim rynku kinematograficznym.

 

Projekcje gotowych polskich filmów w ramach targów odbywały w kinach Kultura i Rejs. Pokazano obrazy: „Dom zły”, „Galerianki”, „Gry wojenne”, „Janosik. Prawdziwa historia”, „Rewers”, „Wszystko, co kocham” i „Zero”. Jeśli zostały przyjęte tak dobrze, jak prezentacje CentEast w poprzednich latach, większość tych filmów znajdzie się w selekcjach konkursowych ważnych międzynarodowych festiwali.

 

Aleksandra Różdżyńska

 

 

20.10.2009