"Jowita" zrekonstruowana cyfrowo

16 maja w kinie Kultura miała miejsce premiera zrekonstruowanego cyfrowo filmu „Jowita” w reżyserii Janusza Morgensterna. Jest to kolejne arcydzieło polskiej kinematografii, którego obraz został odświeżony w ramach projektu Kino RP.

 

Jowita jest adaptacją powieści „Disneyland” Stanisława Dygata. Film miał swoją premierę w 1967 roku na festiwalu w San Sebastian, podczas którego widzowie owacją przyjęli ostatnią kreację aktorską tragicznie zmarłego Zbigniewa Cybulskiego.

 

Na uroczystej „drugiej” premierze „Jowity” obecni byli twórcy filmu, m.in.: reżyser Janusz Morgenstern, autor muzyki Jerzy Matuszkiewicz oraz aktorzy Iga Cembrzyńska, Ignacy Gogolewski i Daniel Olbrychski.

 

Poprzedzające projekcję spotkanie z artystami poprowadził Łukasz Maciejewski, który stwierdził, że zrekonstruowane cyfrowo filmy oglądamy trochę jak takie nowo narodzone dzieci. Autorowi zdjęć Janowi Laskowskiemu bardzo zależało, by w obrazie na nowo uwydatnić drobne szczegóły, a szczególnie naturalną fakturę twarzy aktorów, które widać o wiele wyraźniej, niż w powtórkach telewizyjnych.

 

Janusz Morgenstern wspominał nieżyjących juz aktorów „Jowity”, a przede wszystkim swojego przyjaciela Zbigniewa Cybulskiego, z którym jeszcze w latach 50. współtworzył słynnym gdyński teatrzyk „Bim-Bom”. Reżyser zdradził, że aktor spodziewał się, że zagra w „Jowicie” nie epizod, ale główną rolę sportowca, która jednak wcześniej przypadła młodszemu Danielowi Olbrychskiemu. Filmowy Marek Arens, wspominał starszego kolegę: – Cybulski fenomenalnie zagrał postać trenera. Pamiętam, byłem tak wzruszony, że on się zgodził zagrać, wiedziałem od Kuby, że najpierw chciał zagrać postać główną, myślał, że to jest propozycja dla niego. Kuba tłumaczył, że to jest lekkoatleta, że musi biegać. On mówił: Nie musi być lekkoatleta, przebiorę się w kostium żużlowca! Ale zgodził się zagrać mojego trenera.

 

Występ w epizodzie był jednak w przekonaniu Cybulskiego dużym wyzwaniem aktorskim: – Bo zagrać główna rolę to tak, jak gdyby mieć całą partię szachów, dwie godziny na rozegranie partii szachów, możesz się pomylić, stracić pionka, wieżę, nawet damkę – możesz wygrać. Główna rola – wszyscy ci pomogą. A w epizodzie jeden błędny ruch i leżysz – przypominał słowa kolegi Daniel Olbrychski.

 

W epizodycznych rolach w Jowicie pojawili się także Iga Cembrzyńska oraz Ignacy Gogolewski. Aktorka dowcipnie skomentowała nazwisko postaci, którą grała – Jeśli chodzi o mój epizod, gram Lolę Fiat, a ja powinnam się nazywać Lola Mercedes.

 

Natomiast Ignacy Gogolewski dzielił się z widzami swoimi wspomnieniami z okresu powstawania filmu: – Zapamiętałem sześć uroczych dni w Krakowie, gdzie chodziłem sobie po Plantach, po muzeach i od czasu do czasu wpadałem na plan filmowy, nie było to zbyt absorbujące dla mnie, no ale dosyć intratne jeśli chodzi o honoracje (…). Zapamiętam na pewno dzisiejszą uroczysta premierę, gdzie być może państwo dojrzą, jak przechodziłem przed kamerą (…). Okazuje się, że Zbyszek miał rację, trzeba zaczynać od epizodów, za które dziękuję Kubie.

 

W „Jowicie” istotną rolę odgrywa muzyka, która rozbrzmiewa w niemal każdym kadrze. Jej autorem jest Jerzy Matuszkiewicz, który wcześniej współpracował z Morgensternem przy „Dwóch żebrach Adama” i niezwykle cenił sobie pracę z kolega z łódzkiej filmówki: – Janusz należy do reżyserów nielicznych, którzy mają wyjątkową wrażliwość na muzykę, która towarzyszy filmowi i zna doskonale zadania, jakie ta muzyka ma spełniać. Przed młodym jeszcze kompozytorem reżyser postawił trudne zadanie: – Do tego filmu miałem zadanie dosyć poważne, dlatego że tam trzeba było stworzyć motyw ogólny towarzyszący głównym postaciom aktorskim, ale również było trochę muzyki tzw. tanecznej, w takich scenach jak bal czy dansing. Różnorodność była duża, dlatego umiejętności kompozytorskie muszą być szerokie, żeby umieć stosować różne stylistyki muzyczne.

 

Na koniec Daniel Olbrychski wspominał wspaniałe aktorki – Barbarę Kwiatkowską-Lass, Kalinę Jędrusik oraz Annę Pleskaczewską – z którymi spotkał się na planie „Jowity”. Mówił także o technicznych problemach, które wyniknęły po niespodziewanej śmierci Cybulskiego. Film musiał być w znacznej części synchronizowany, dlatego są sceny, w których postać trenera mówi głosem innego aktora.

 

Rekonstrukcja obrazu i dźwięku w „Jowicie” została przeprowadzona w laboratoriach The Chimney Pot i Dukszta&Malisz. Nad procesem cyfrowej rekonstrukcji zdjęć czuwał ich autor, Jan Laskowski.

 

„Jowita” to kolejny film Janusza Morgensterna zrekonstruowany cyfrowo. W ramach projektu Kino RP zaprezentowano juz odświeżone wersje filmów „Do widzenia, do jutra” i „Trzeba zabić tę miłość”.

 

KinoRP to przedsięwzięcie zainicjowane i koordynowane przez firmę KPD, którego partnerami są: Studio Filmowe „Kadr”, Studio Filmowe „Oko”, Studio Filmowe „Perspektywa”, Studio Filmowe „Tor”, The Chimney Pot, TPS, Dukszta&Malisz, Toya Studios, a partnerem w dystrybucji jest Kino Kultura w Warszawie.

 

Projekt KinoRP honorowym patronatem objął Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdan Zdrojewski.

17.05.2011