Kobieta z klasą

Zadebiutowała na ekranie w 1957 roku. Od tej pory zagrała w ponad stu polskich i zagranicznych filmach. Zdobywała srebrne maski, laury festiwalowe, dyplomy uznania MSZ, francuski Ordre des Arts et des Lettres, Polonię Restitutę, Glorię Artis oraz Order Narodów. Ostatnio gra nieco mniej, ale jest stale obecna.

Aktora przez przypadek

Beata Tyszkiewicz twierdzi, że została aktorką przez przypadek. Miała 16 lat, kiedy w warszawskim liceum Żmichowskiej zjawił się asystent Antoniego Bohdziewicza, szukając dziewczyny, która mogłaby zagrać Klarę z ekranizowanej właśnie „Zemście”. – Podczas pierwszego spotkania patrzył na mnie, jak na gęś i zastanawiał, czy to „coś”, co ma przed sobą może zagrać panienkę z dworku – wspominała przed laty Beata Tyszkiewicz w rozmowie z Barbarą Hollender.

Arystokratyczne pochodzenie

Beata Maria Helena Tyszkiewiczówna-Kalenicka przyszła na świat w pałacu w Wilanowie, na rok przed wybuchem II wojny światowej. Koszmar nadchodzących lat wcale jej jednak nie dotyczył. Pochodząca z arystokratycznej rodziny dziewczynka ma dzieciństwo, o którym można tylko pomarzyć. – Wydaje mi się ono po latach trochę nierealne, jak z literatury lub filmu. Mam wrażenie, jakby te wydarzenia dotyczyły innej osoby – wspomina Tyszkiewicz w swojej książce „Nie wszystko na sprzedaż”.

 

Po szkole podstawowej miała problemy z przyjęciem do gimnazjum właśnie ze względu na arystokratyczne pochodzenie (wywodzi się z rodziny hrabiowskiej, pieczętującej się herbem Leliwa). Przyjęto ją dopiero po interwencji matki w Ministerstwie Kultury i Sztuki. Uczęszczała do szkoły Sióstr Niepokalanek w Szymanowie.

Role u Konwickiego, Wajdy, Hasa, Leloucha i Gavrasa

Beata Tyszkiewicz zawsze grała bardzo dużo. W spisie obejmującym jej dorobek jest ponad sto postaci filmowych i pięć telewizyjnych. Mówi, że nie miała powodów, aby odrzucać propozycje, które zawsze, z jakichś względów, bywały interesujące, nawet epizody. Grała w filmach wschodnioniemieckich i zachodnioniemieckich, węgierskich, rosyjskich, indyjskich i francuskich (mieszkała przez pewien czas we Francji). W serialach znakomitych i nieważnych („Noce i dnie”, „Polskie drogi”, „Komediantka”).

 

W warszawskiej PWST spędziła zaledwie dwa lata. W 1958 roku podjęła pracę w Telewizji Polskiej jako asystentka. Uprawnienia aktorskie przyznało jej Ministerstwo Kultury w 1973 roku. Miała za sobą wtedy już niemal 40 filmów. Po Klarze pojawiły się następne propozycje. Reżyserzy dostrzegli w młodziutkiej, pięknej, nieco dystyngowanej Tyszkiewiczównie panienkę z dworu, potem dumną bohaterkę „Zaduszek” Konwickiego. Tak powstał jej filmowy image.

 

Była powstańczym ideałem dla Konwickiego, Marią Walewską w „Marysi i Napoleonie”, gdzie partnerowała Gustawowi Holoubkowi. Była księżniczką Elżbietą z „Popiołów” Andrzeja Wajdy i Izabelą Łęcką w ekranizacji „Lalki” dokonanej przez Wojciecha Jerzego Hasa. W Polsce powstawało wiele ekranizacji klasycznych dzieł literackich, a kto wyglądał w salonie lepiej niż Beata Tyszkiewicz. Piękna, dumna, ale jednocześnie ciepła i liryczna.

 

Jej klasę docenili Francuzi, gdy zagrała Eweliną Hańską w polsko-francuskim serialu „Wielka miłość Balzaka”, a także Rosjanie, gdy pojawiła się w „Szlacheckim gnieździe” Turgieniewa ekranizowanym przez Konczałowskiego. – Lubiłam te postaci – mówiła – ale na nie pracowała literatura. Trzeba się tylko było dopasować do wyobraźni widzów. Nie rywalizować z nią, co najwyżej próbować ją zdominować.

 

Pracowała z Wajdą, Konwickim, Hasem, Delvaux, Mészáros, Lelouchem, Gavrasem, zyskiwała zaszczytne tytuły: „pierwszej damy polskiego kina”, „anioła PRL-u”, „Catherine Deneuve Wschodu”, „gwiazdy stylowego kostiumu”, „carycy kina słowiańskiego”, ale jej filmowe bohaterki noszą w sobie niespełnienie, które jest niespełnieniem aktorki.

Pobudzenie wrażliwości i inteligencji widza

– Są aktorzy intuicyjni, jak Kurnakowicz czy Fijewski. Bywają też aktorzy wybitnie kreacyjni, jak Pszoniak czy Łomnicki – mówiła w jednym z wywiadów. – Ich sztuka nie polega na zwykłym odtwarzaniu postaci. Oni przekraczają ramy aktorskiego zadania, potrafią stworzyć zupełnie nową jakość. Ja od takiego aktorstwa jestem daleka. Na miarę swojej wrażliwości i inteligencji próbuję pobudzić wrażliwość i inteligencję widza. Przekazywać mu myśli i emocje. Najbardziej interesowałaby mnie rola bez słów. Robię wszystko, by obronić postać, którą gram.

Komedie i seriale

W ostatnich latach gra w filmach postaci charakterystyczne i komediowe. Najwięcej uznania przyniosły jej role w filmach Juliusza Machulskiego: Berna w „Seksmisji” (1984), Hrabina Żwirska w „Vabanku II” (1985) oraz Dama na bazarze w „Kingsajzie” (1987). Zagrała również Ciocię Neli w „Zakochanych” Piotra Wereśniaka (2000). Spróbowała też sitcomu. Specjalnie dla niej telewizja Polsat przygotowała dwie telenowele – dopisany współcześnie dalszy ciąg powieści Heleny Mniszkówny „Trędowata” (1999) i częściowo opartą na jej życiu „Izabelę” (2000).

Przygoda z teatrem

W 1964 pojawiła się w roli Renaty, w 25 przedstawieniach sztuki Hemingwaya „Za rzekę w cień drzew” w Teatrze Ateneum i na tym zakończyła się jej przygoda z teatrem. – Nie jestem przywiązana do swojego dorobku – mówiła w Telerzeczpospolitej. – Nigdy nie zrobiłam własnej filmografii, nie mam nawet kaset z filmami, w których wystąpiłam. Może dlatego, że nigdy nie zagrałam czegoś, co by mnie naprawdę charakteryzowało. Gdyby ktoś chciał dziś zostać moim agentem i chciał mnie komuś przedstawić, to właściwie, co by pokazał? Gdzie te role?

Nie tylko aktorka

Beata Tyszkiewicz zajmuje się także fotografią i pisaniem. Jest autorką książki „Nie wszystko na sprzedaż” (2003). W pierwszych dwunastu edycjach była jednym z jurorów w polskiej edycji programu „Taniec z gwiazdami”.

 

Od 1994 roku jest prezesem Fundacji Kultury Polskiej promującej twórczość młodych artystów różnych dziedzin. Jest autorką pomysłu i współautorką cyklu programów „Raport w sprawie dzieci niczyich”. Jej wkład w polską kinematografię został nagrodzony wieloma prestiżowymi odznaczeniami i nagrodami. Jest członkinią Narodowej Rady Kultury 1 i 2 kadencji oraz Fundacji Kultury Polskiej wspomagającej kulturę polską w kraju i za granicą, gdzie od 1994 roku pełni funkcję prezesa zarządu.

 

Jan Bończa-Szabłowski

14.08.2013