"Latająca maszyna 3D" w Warszawie

Latająca maszyna - konferencja
Hugh Welchman, Kinga Gałuszka (PISF), Marek Skrobecki, Magdalena Bargieł. Fot. Marcin Kułakowski, PISF

 

W warszawskim kinie Kultura odbyło się spotkanie z  twórcami pełnometrażowej animacji „Latająca maszyna 3D”. Film, inspirowany muzyką Fryderyka Chopina, powstał z okazji dwusetnej rocznicy urodzin kompozytora. Współfinansowana przez PISF „Latająca Maszyna 3D” łączy w sobie klasyczną animację lalkową oraz zdjęcia aktorskie w technice 3D.

Goście pokazu

Dziennikarze mogli zobaczyć dwa fragmenty filmu w technice 3D, materiał z planu oraz krótkie etiudy, które towarzyszą pełnometrażowej animacji. Z publicznością spotkali się m.in. Hugh Welchman – producent z firmy BreakThru Films, Magdalena Bargieł – producent współpracujący, Marek Skrobecki – scenograf i reżyser kreatywny „Latającej maszyny 3D”, Sylwia Nowak – twórczyni lalek, Dorota Kobiela – współreżyserka filmu i autorka etiudy „Mały listonosz”.

PISF współfinansuje animacje

O finansowym zaangażowaniu Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej w projekt opowiedziała Kinga Gałuszka z PISF.  – „Latająca maszyna 3D” to koprodukcja międzynarodowa, bardzo złożona, zbudowana ze środków finansowych pochodzących z 6 krajów, w tym z Polski. W tej produkcji wzięło udział 15 koproducentów (…). Cennym wkładem po stronie polskiej oprócz PISF okazały się wkłady pozostałych polskich partnerów – mówiła Gałuszka, informując o finansowym zaangażowaniu w projekt Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a także m.in. TVP i Canal+.

Najlepsi polscy twórcy

– Z naszej strony najważniejsze, że udało się zaangażować do tej pracy najlepszych polskich animatorów, specjalistów od animacji poklatkowej i lalkowej, scenografii. Mamy nadzieję, że to w tym filmie widać i pójdzie to w świat – naszym ogromnym potencjałem i skarbem możemy się podzielić z resztą świata (…)” – podkreślała Gałuszka.

Pekin

Uroczysty pierwszy pokaz filmu odbył się 30 sierpnia w Pekinie. – Film wejdzie masowo na ekrany chińskich kin od przyszłego roku. W Chinach jest ponad 3.000 ekranów 3D (…). Przeszliśmy przez całą procedurę otrzymania oficjalnego statusu koprodukcji polsko-chińskiej, co nie było łatwe (…). Pierwszy raz w historii Zakazanego Miasta odbył się pokaz w 3D, to było organizacyjnie niezwykle trudne – mówiła Magdalena Bargieł. Film prezentowano już na 36 festiwalach. „Latającą maszynę 3D” sprzedano jak dotąd do 26 terytoriów, trwają również negocjacje w sprawie kolejnych sprzedaży.

Toronto

– W Toronto publiczność czekała w długich kolejkach przez 2 godziny na spotkanie z nami – mówił producent Hugh Welchman. – Na wielu blogach mieszkańcy Toronto ciągle dyskutują o tym filmie, a trailer filmu był jednym z najczęściej oglądanych materiałów na stronie festiwalu – dodawał. – W Toronto rodzice podchodzili do nas i mówili, że bardzo się cieszyli, że mogli zobaczyć taki film, a dzięki elementowi edukacyjnemu łatwiej im będzie przekonać dzieci do gry na różnych instrumentach mówiła Bargieł.

Nowoczesna technika pomaga edukacji

– Do promocji filmu wykorzystamy dwie gry: jedną można znaleźć w sieci, druga została przygotowana na iPhone’a – zdradził producent. – Sprzedaliśmy prawa do emisji krótkich metraży jednej z telewizji emitujących w 3D, a także do odpowiednika iTunes dla 3D, który ruszy w marcu przyszłego roku. Pracujemy nad podpisaniem umowy z firmą Nintendo, aby nasze filmy mogły być prezentowane na ich nowych tabletach do 3D – dodawał Welchman. Wspomniał również, iż podobnie jak projekcjom nagrodzonej Oskarem animacji „Piotruś i wilk” towarzyszy muzyka grana na żywo, to samo będzie możliwe w przypadku „Latającej maszyny”.

 

Tuż po prezentacji rozmawialiśmy z producentem obrazu Hugh Welchmanem.

 

PISF: Jak rozpoczęła się pańska współpraca z PISF?

 

Hugh Welchman: Byłem zaangażowany w powstawanie „Świtezi” i kiedy założyliśmy w Polsce firmę wiedzieliśmy, że najważniejszą instytucją, wspierającą kino jest właśnie PISF. Było to w roku 2007. W maju 2008 spotkałem się z Agnieszką Odorowicz i wtedy opowiedziała mi o poszukiwaniu materiału, który będzie promował muzykę Chopina wśród dzieci na całym świecie, który zapozna z jego twórczością młodsze pokolenia.

 

Jak pojawił się pomysł zaangażowania do projektu znanego pianisty Lang Langa?

 

Szukaliśmy pianisty i kontaktowaliśmy się z bardzo dobrymi muzykami. Nigdy jednak nie pomyślałem, by zgłosić się do Lang Langa – jest on najsłynniejszy, w wielu miejscach jest uważany za wielką gwiazdę. Moja przyjaciółka, która prezentowała animację „Piotruś i wilk” w Londynie zachęciła mnie jednak, abym się z nim skontaktował, ponieważ wiedziała o jego zainteresowaniu współpracą przy nowych formach sztuki.

 

Napisałem do Lang Langa wiadomość na jego stronie internetowej, nie spodziewając się odpowiedzi i już po pół godzinie zadzwonił do mnie jego agent z Nowego Jorku, mówiąc: – Chopin! Animacja! Lang Lang chce przy tym pracować. Spotkajmy się w przyszłym tygodniu w Royal Albert Hall w Londynie. Lang Lang nie potrzebował zbyt wielu informacji, by zainteresować się naszym pomysłem. Podczas spotkania okazało się, że jedną z inspiracji Lang Langa do zostania pianistą była kreskówka „Tom i Jerry – The Cat Concerto”, nagrodzona w 1946 roku Oscarem.

 

Jaka jest pana recepta na atrakcyjne połączenie muzyki i animacji?

 

Próbujemy łączyć narrację z muzyką, trochę na innych zasadach niż. np. w animacjach Disneya. Chcemy  być pewni, że każda nuta w naszym filmie ma swoje odzwierciedlenie w opowiadanej historii. W przypadku Chopina było to znacznie trudniejsze niż przy Prokofiewie w „Piotrusiu i wilku” – tutaj mieliśmy już gotową strukturę.

 

Muzyka Chopina jest niezwykle efemeryczna i transcendentna, abstrakcyjna. Dźwięki tylko inspirują nastroje, musieliśmy więc długo szukać na tyle emocjonującej historii, która by pasowała do muzyki. Niektóre z proponowanych historii odrzuciliśmy, potrzebowaliśmy czegoś, co niemal „organicznie” zgra się z utworami Chopina.

 

Co wyjątkowego według pana jest we współpracy z polskimi animatorami?

 

Porównując brytyjskiego i polskiego animatora, o tych samych umiejętnościach technicznych: ten drugi będzie miał większą wiedzę np. o historii malarstwa, muzyki czy literatury. Dotyczy to zwłaszcza grupy ludzi w wieku 25-35 lat, którzy również mówią znakomicie po angielsku. Wygląda na to, że ludzie w Polsce w tym wieku mają niezwykłą pasję zdobywania wiedzy. Natomiast mam nadzieję, że sam wkrótce zacznę wreszcie uczyć się polskiego, aby lepiej współpracować także ze starszą generacją twórców.

 

Najtrudniejszy element przy pracy nad „Latającą maszyną 3D”?

 

Najtrudniej było opanować poruszanie właśnie ową maszyną. Na początku był to koszmar. Jedna z wersji naszej maszyny jest ciężka, wysoka. Jest bardzo skomplikowana, z wieloma mackami, które są daleko od środka ciężkości, koszmarem jest animacja poklatkowa w takim przypadku. Przez 3 miesiące pracowaliśmy, aby właśnie ta maszyna poderwała się do lotu i byłem już bardzo bliski zrobienia całego filmu w technice animacji komputerowej. Pomyślałem jednak, że wtedy w filmie nie będzie niczego wyjątkowego.

 

Tymczasem nasza maszyna jest z prawdziwego drewna, metalu, żagle są prawdziwe. Jest w tym coś z nastroju powieści Juliusza Verne’a, drobiazgi świadczące o jakości. Gdyby „Latająca maszyna” była zrobiona komputerowo, nie byłoby tego efektu.

 

Po 2 latach pracy nad tym filmem muszę przyznać, że widząc wyniki, jestem niezwykle dumny z naszej pracy. Ale wcześniej wielokrotnie zadawałem sobie pytanie: co ja właściwie robię?! Animowanie 3-metrowej maszyny ze 125 ruchomymi elementami?!? Jednak zrobiliśmy to. Nie sądzę by inni, np. Tim Burton, zdecydowali się na taki rodzaj pracy.

 

W Polsce pomogła nam śmiałość i brawura zespołu. Można tutaj znacznie więcej zaryzykować, pracować nowocześniej niż np. przy animacji w Anglii czy USA. Dla mnie to wielka satysfakcja, bo lubię przesuwać granice swojej pracy, poszerzać możliwości animacji. Mam nadzieję, że widzom spodoba się rezultat naszej pracy.

 

Rozmawiała Marta Sikorska

W Polsce współfinansowana przez PISF „Latająca maszyna 3D” trafi do kin 4 listopada. Dystrybutorem (84 kopie) jest Kino Świat.

Więcej informacji o filmie: www.breakthrufilms.pl.

03.11.2011

Galerie zdjęć