Mija pierwsza rocznica śmierci Andrzeja Hudziaka

15 czerwca mija pierwsza rocznica śmierci Andrzeja Hudziaka.

Andrzej Hudziak urodził się 27 lutego 1955 roku w Krakowie. Wychował się w Katowicach, gdzie – jak wspominał – kwitło wówczas życie kulturalne. Sztuką interesował się od najmłodszych lat. – W liceum tworzyliśmy krąg osób, które pisały, malowały. Należał do nich Lech Majewski, dzisiaj znany malarz, poeta i reżyser filmowy. Leszek pisał poezję, a ja teksty piosenek, choć raczej bez sukcesu. Spotykaliśmy się na strychu w Katowicach Piotrowicach i robiliśmy przedstawienia według własnych scenariuszy. Jeden oparty był na muzyce Pink Floyd i wierszach Rimbauda. Już wtedy byłem przekonany, że będę zdawał do szkoły teatralnej, chociaż rodzice nie wierzyli, że mogę się dostać – mówił w wywiadzie dla „Dużego Formatu” z listopada 2006. Hudziak jednak się dostał i od 1973 roku studiował na Wydziale Aktorskim w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej, którą ukończył cztery lata później.

Role filmowe

Aktor zadebiutował przed kamerami tuż po studiach. Zagrał w przejmującej „Spirali” Krzysztofa Zanussiego (1978), której główny bohater Tomasz Piątek, grany przez Jana Nowickiego, godzi się z nieuchronnością i koniecznością śmierci. Hudziak był tam Augustynem, studentem filozofii, jedną z wielu osób, jakie Piątek spotyka w schronisku „Morskie oko”. Rok później wystąpił w dramacie „Klincz” Piotra Andrejewa (1979), dramatycznej opowieści o bokserze, prowadzącym nierówną walkę ze skorumpowanym systemem. W kolejnych latach zagrał między innymi u kolegi z liceum, Lecha Majewskiego w poetyckim „Rycerzu” (1980). W tej opowieści o zbuntowanym wojowniku Hudziak był mnichem, którego rycerz spotyka w tracie długiej podróży. W „Constansie” Krzysztofa Zanussiego (1980) wystąpił jako młody lekarz leczący matkę inżyniera Witka, głównego bohatera filmu.

W latach 80. Hudziak zagrał jeszcze raz u tego reżysera: we włosko-brytyjskiej opowieści o Janie Pawle II „Z dalekiego kraju” – tu z kolei wcielał się w rolę Tadeusza, więźnia obozu koncentracyjnego. Do końca dekady na dużym ekranie wystąpił jeszcze tylko raz, był spowiednikiem króla Zygmunta Augusta w „Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny” Janusza Majewskiego (1982). Pojawił się też w serialu Andrzeja Wajdy „Z biegiem lat, z biegiem dni…” (1980). – Po szkole grałem dużo w filmie, m.in. epizody u Krzysztofa Zanussiego, to dawało mi satysfakcję. Czasami tylko miałem poczucie przestoju. Ale dzisiaj myślę, że wielu ról wtedy nie mógłbym udźwignąć. Musiałem dojrzeć, człowiek jest po prostu za głupi do pewnych rzeczy – oceniał początki swojej kariery w „Dużym formacie”.

Lata 90. to w filmografii Hudziaka kolejne niewielkie role w głośnych, pamiętnych filmach. W „Śmierci dziecioroba” Wojciecha Nowaka (1990) zagrał męża jednej z drugoplanowych bohaterek, a u Kazimierza Kutza w „Śmierć jak kromka chleba” (1994) był Hajdukiem, wiceprzewodniczącym Komisji Zakładowej Solidarności. Wystąpił też w polsko-francuskim dramacie wojennym „Dzieci wojny” Krzysztofa Rogulskiego (1991). W 1997 roku reżyserował go Jerzy Stuhr w „Historiach miłosnych”, dwa lata później znów zagrał u Lecha Majewskiego w „Wojaczku” (1999) oraz u Andrzeja Wajdy w „Panu Tadeuszu” (1999). Mignął też w „Weiserze” Wojciecha Marczewskiego (2000) i debiucie fabularnym Małgorzaty Szumowskiej „Szczęśliwy człowiek” (2000). To właśnie u tej reżyserki zagrał jedną z najmocniejszych i najbardziej pamiętnych ról filmowych w swoim dorobku: Jerzego Szczęsnego, ojca głównej bohaterki w „33 scenach z życia” (2008). Była to zarazem jego ostatnia rola.

Drugą, niemniej ważną, a zarazem jedyną główną rolą była ta w „Parę osób, mały czas” Andrzeja Barańskiego (2006), gdzie Hudziak był poetą Mironem Białoszewskim. Zapytany o przygotowania do roli i podobieństwo do bohatera, odpowiedział: – Jestem rzeczywiście trochę podobny do Białoszewskiego z jego wczesnych lat, resztę zrobiła charakteryzacja. Poza tym miałem trochę pomocy naukowych. Przede wszystkim nagrania jego głosu, przedziwne. To właściwie nie recytacja, ale śpiew. Kadencje kierują się ku górze, jakby Białoszewski stawiał nieustający znak zapytania. Przy jego zrytmizowanym sposobie mówienia dawało to melodię. Próbowałem odnaleźć ten ton, nawet podniosłem nieco głos, bo Białoszewski mówił o rejestr wyżej. Poza tym chodziłem jego śladami po Warszawie, odnajdywałem adresy jego mieszkań. Próbowałem patrzeć na miasto jego oczami. Wiele dały mi wspomnienia przyjaciół Mirona, wykorzystaliśmy jego powiedzonka, które przechowali w pamięci.

Za tę rolę Andrzej Hudziak dostał nagrodę aktorską na festiwalu w Karlowych Warach i nominację do Orła. Grywał też w filmach rozrywkowych: pojawił się u Marka Brodzkiego w „Wiedźminie” (2001) oraz Jacka Borusińskiego z Kabaretu Mumio w jego debiucie reżyserskim „Hi Way” (2006).

Role teatralne

Andrzej Hudziak od początku kariery był związany z krakowskim Narodowym Starym Teatrem. Grał w przedstawieniach Andrzeja Wajdy, Konrada Swinarskiego, Jerzego Jarockiego. Jednak najbardziej jest kojarzony z rolami u Krystiana Lupy w spektaklach „Kalkwerk”, „Malte”, „Lunatycy”, „Miasto snu”. W tym pierwszym przedstawieniu zagrał Konrada. – Pracował powoli, z pokorą wobec tajemnic tkwiących w postaci i zdarzeniach (…) To, co w nim fascynujące, to wyobraźnia… na temat tego, co dzieje się w człowieku i jak się to może wyrażać. A również na temat tego, jak człowiek ukrywa swoje przeżycia. Jest aktorem wspaniale dyskretnym. Poza tym jest fantastą i marzycielem, wyznawcą zewnętrznych i wewnętrznych podróży… Było dla mnie jasne, że jest wymarzonym Konradem z „Kalkwerku” – wspominał współpracę z Hudziakiem Lupa w lipcu 1995 roku na łamach „Rzeczpospolitej”.

Za tę rolę dostał nagrodę aktorską Aleksandra Zelwerowicza, przyznawaną przez miesięcznik „Teatr”, nagrodę na Międzynarodowym Festiwalu Teatralnym „Kontakt” w Toruniu, na 38. Kaliskich Spotkaniach Teatralnych, nagrodę Ludwika oraz nagrodę publiczności na 10. Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych. Aktor wspominał w wywiadzie dla „Dużego formatu”, że do roli wykorzystał „wiele cech (…) ojca, jego upór, stanowczość, niemal samobójczy egoizm. Był trudną osobowością, nosił w sobie głęboką traumę związaną z przeżyciami wojennymi i powojennymi. Ojciec walczył w AK, po wojnie został aresztowany i przeszedł przez najcięższe więzienia w Nowym Sączu, w Krakowie na Montelupich i w Rawiczu – w sumie sześć lat. Strach przed ponownym aresztowaniem towarzyszył mu przez całą komunę. Równolegle narastało w nim rozgoryczenie z powodu niezrealizowanych ambicji artystycznych. Akowska przeszłość zadecydowała, że nie przyjęto go najpierw na ASP, później na architekturę. W końcu wylądował w Akademii Górniczo-Hutniczej, ale nawet tam nie pozwolili mu zostać po studiach, tylko wysłali na Śląsk do pracy w kopalni.”

Andrzej Hudziak wystąpił też w kilkudziesięciu spektaklach telewizyjnych, migał też w popularnych serialach – „Kryminalni”, „Zaginiona” i „Naznaczony”.

Zmarł 15 czerwca 2014 w Krakowie.

15.06.2015