Młode Konfrontacje polsko-amerykańskie

Na Off Plus Camera publiczność ma okazję porównać młode kino z Polski i Stanów Zjednoczonych.

 

„Konfrontacje Polsko-Amerykańskie” trwały dwa dni. Gościło je znane krakowskie miejsce wystaw i wydarzeń artystycznych, Bunkier Sztuki.

W czwartek zaprezentowano najpierw trzy polskie filmy offowe, eksport z festiwalu „Po Godzinach”: zabawny „Plan” Sławomira Pstronga, dokument o piłce „Następny mecz” Tomka Sikory i próbę przeniesiena offowy ekran fantastyki – „Tam i z powrotem” Michała Boczunia.

Filmy te można było porównać z pokazywanymi potem obrazkami z cyklu LuchFilm, jedynej właściwie serii filmów amerykańskich w „Konfrontacjach”. Ideą LunchFilm jest zrobienia filmu na canę lunchu. Powstają kilkuminutowe dokumenty, fabuły i animacje, robione najczęściej kamerą z ręki, koncentrujące się na twarzach bohaterów. Dziś, w czasach powszechności YouTube’a i tanich kamer cyfrowych, takie produkcje nie są już dla nikogo zaskoczeniem. W większej ilości mogą nawet nudzić, co zresztą było widać po opuszczajacej sukcesywnie salę publiczności. Ale też kilka obrazów przyciągnęło jej uwagę. LunchFilm jest zatem jeszcze jednym dowodem na to, że nie budżet, a temat decyduje o atrakcyjności filmu.

Czwartowa prezentacja filmów robionych już w profesjonalnych warunkach skoncentrowała się na łódzkiej Filmówce. Pokazano najbardziej znane i nagradzane ostatnio filmy, wśród nich: grającą konwencjami animację „American Dream” Jakuba Wrońskiego, etiudę operatorską „Grobari” Bartka Cierlicy,odważny „Luksus” Jarka Sztandery i dokument „Tam, gdzie słońce się nie spieszy” Mateja Bobrika. Łączy je coś nieuchwytnego, ale charakterystycznego dla szkoły z Łodzi: dramaturgia i dynamika idzą tam w parze z wnikliwą obserwacją bohaterów. Żaden bohater nie jest oceniany pochopnie, za szybko. Dotyczy to fabuły, dokumentu i animacji.

Prezentacja krótkich filmów profesjonalnych kontynowana była w piątek. Działające przy Stowarzyszeniu Filmowców Polskich Studio Munka pokazało sześć półgodzinnych fabuł nakreconych w ramach programu „30 minut”. Filmy te koncentrują się na współczesności i codziennym życiu. Nagradzana na świecie „Aria Diva” Agnieszki Smoczyńskiej opowiada o nietypowej przyjaźni dwóch kobiet. „Moja nowa droga” Barbary Białowąs pokazuje udaną próbę odcięcia się młodych od świata rodziców, początek własnego życia. „Jak to jest być moją matką” w reżyserii Norah McGettigan w poruszający sposób prezentuje relacje niepełnosprawnej matki i jej córki.

W ostatniej chwili do programu „Konfrontacji” dołączony został też „Obcy VI”, film Borysa Lankosza, zeszłorocznego zwycięzcy Złotych Lwów na Festiwalu w Gdyni.

Podsumowaniem „Konfrontacji” była debata. Polscy i amerykańscy twórcy wspólnie doszli do wniosku, że zrobienie debiutu jest równie trudne w Polsce i USA, ale z innych powodów.

 

– W Polsce problemem są pieniądze, ale macie w Europie więcej programów wspierających młodych. W Stanach każdy młody twórca jest zdany na siebie: do wszystkiego musi dojść sam, wypracować sobie każdy kontakt. Ale problemy producenta są właściwie takie same: kombinowanie, gdzie wypożyczyć bezpłatny sprzęt, jak zatrudnić fajnych ludzi za symboliczną stawkę. – mówiła Magdalena Zyzak, polska producentka amerykańskiego filmu „Redline” pokazywanego na festiwalu.

 

Ola Różdżyńska

24.04.2010