Młodzi twórcy na świecie - dyskusja panelowa

Co roku podczas Festiwalu Filmu i Sztuki „Dwa Brzegi” prezentowane są pełno- i krótkometrażowe filmy młodych reżyserów z Polski i z zagranicy. W czwartek w Cafe Kocham Kino odbyła się dyskusja panelowa poświęcona sytuacji młodych twórców na świecie. Uczestniczyli w niej młodzi polscy reżyserzy związani ze Studiem Munka: Tomasz Jurkiewicz, Zbigniew Czapla, Kuba Czekaj, Marcin Jażyński, Jakub Pączek, trójka zagranicznych gości: Tomasz Rudzik z Niemiec, Rigoberto Perezcano z Meksyku i Janaina Marques Ribeiro z Brazylii, a także Jerzy Kapuściński, dyrektor studia filmowego Kadr. Debatę poprowadziła Grażyna Torbicka, dyrektor artystyczny Festiwalu.

 

Dyskusję rozpoczęli zagraniczni goście przedstawiając sytuację młodych twórców w swoich krajach. Jako pierwszy głos zabrał Rigoberto Perezcano: – Na całym świecie robienie filmów jest wielkim wyzwaniem, ale jest to jeszcze cięższe w Meksyku. Ciężko jest odnieść sukces, bo rodzimy rynek zalewają filmy amerykańskie. W Meksyku rocznie ma premierę 15 do 20 rodzimych produkcji – o wiele mniej niż w innych krajach.

 

Janaina Marques Ribeiro opowiedziała o realiach brazylijskich: – Dzięki dużemu rozwojowi gospodarczemu, w Brazylii przeznacza się coraz więcej środków na rozwój kina. W tym roku wyprodukowanych zostało około 100 filmów, w tym tych stworzonych przez młodych twórców. Niestety istnieje problem z dystrybucją filmów. Nie są obecne na festiwalach międzynarodowych, ale również w wielu miastach w kraju. Tomasz Rudzik przedstawił obecną sytuację młodych niemieckich twórców: – W Niemczech sukces filmu jest zazwyczaj uzależniony od producenta. Często jest to telewizja niemiecka, która dyktuje warunki i chce wpływać na kształt filmu. Ja zrobiłem mój film „Desperaci w akademiku” bez wsparcia telewizji. Dużym problemem dla młodych reżyserów w Niemczech jest dystrybucja filmów i możliwość ich pokazania na międzynarodowych festiwalach.

 

W imieniu polskich twórców głos zabrał Tomasz Jurkiewicz: – W Polsce głównym donatorem środków na produkcje filmową jest Polski Instytut Sztuki Filmowej. Bez jego wsparcia nie powstało by wiele filmów. PISF dofinansowuje filmy realizowane w Studiu Munka w ramach programu „30 minut” „Pierwszy dokument” i „Młoda animacja”. Oprócz tego istnieją regionalne fundusze filmowe, które dofinansowują filmy pełnometrażowe.

 

Grażyna Torbicka poprosiła uczestników programu „30 minut”, który umożliwia realizowanie krótkometrażowej fabuły, o podzielenie się ich własnymi doświadczeniami. Kuba Czekaj powiedział, że dla wielu młodych reżyserów związanych ze Studiem Munka program „30 minut” jest bardzo cennym i pouczającym doświadczeniem: – Realizując film w ramach tego projektu ma się określone środki na jego wykonanie. Nie jest to łatwe, bo z jednej strony nie wszystko można zrobić, ale z drugiej strony ograniczenie finansowe działa czasami na plus. To jest lekcja prawdziwej pokory, kiedy trzeba zrealizować film za taką a nie inną kwotę. Środki , które dostajemy na realizację filmu przeznaczone są na to, aby film miał dobre światło, dobry dźwięk, żeby dobrze wyglądał. Wiele osób, które pracują przy tych projektach, robi to za darmo.

 

Młodzi polscy reżyserzy biorący udział w debacie przyznali, że prawie wszystkie polskie debiuty krótko- i pełnometrażowe powstają pod opieką artystyczną doświadczonych i znanych twórców. Tak jest w Studiu Munka i większości szkół filmowych. Zaciekawiło ich jak to wygląda za granicą. Tomasz Rudzik potwierdził, że w Niemczech istnieje opieka artystyczna przy tworzeniu pierwszych filmów. W Brazylii ta sytuacja wygląda nieco inaczej: – Znani twórcy pomagają młodym reżyserom w realizacji filmów ale tylko wtedy, kiedy po prostu podoba im się pomysł czy scenariusz filmu. Nie istnieje jednak oficjalnie coś takiego jak opieka artystyczna. Brazylijscy reżyserzy często pomagają,, są przewodnikami artystycznymi, ale nie jest to podkreślane tak, jak w Polsce, że film powstał pod opieką danego reżysera. – opowiadała Janina Marques Ribeiro. Najgorzej sytuacja przedstawia się w Meksyku, gdzie młodzi twórcy bardzo rzadko mogą liczyć na wsparcie doświadczonych reżyserów i zazwyczaj realizują pierwsze filmy zupełnie sami.

 

Ostatnim zagadnieniem, które poruszono w czasie debaty był problem z dystrybucją filmów młodych polskich twórców za granicą i ich częsty brak na zagranicznych festiwalach, pomimo tego, że wiele z nich jest na takim samym lub lepszym poziomie.

 

– W tym roku uczestniczyłem w festiwalu w Cannes we Francji, gdzie miałem okazję zobaczyć wiele filmów i stwierdzam, że nasze kino wcale nie jest gorsze. Festiwale rządzą się swoimi prawami. Poza tym, co roku pojawiają się nowe trendy na daną kinematografię, może po prostu nie nastała jeszcze moda na kino polskie. – powiedział Kuba Czekaj, dzieląc się z pozostałymi uczestnikami debaty swoimi własnymi doświadczeniami.

 

Głos zabrał także Tomasz Jurkiewicz: – Nieobecność polskich filmów na tych największych festiwalach można wytłumaczyć przede wszystkim brakiem odpowiedniego lobbingu wśród producentów. W Rotterdamie rozmawia się o filmach,, które jeszcze nie są skończone.

 

Jakub Pączek stwierdził, że być może jest to kwestia odpowiednich nakładów promocyjnych i wykształcenia pewnych mechanizmów: – Często obserwuję za granicą z jaką precyzją i zręcznością poruszają się producenci filmów krótkometrażowych. U nas niestety nie istnieje przemysł promocyjny. Miejmy nadzieję, że to się zmieni.

 

Głos zabrał również Jerzy Kapuściński dzieląc się z gośćmi i publicznością swoimi doświadczeniami związanymi z promocją polskiego kina za granicą: – W Polsce nie istnieją niestety zawody lub specjalności, które decydują o tym , że film jest promowany na świecie i znajduje się w programach największych festiwali. Na zachodzie jest zupełnie inaczej. Zagraniczni agenci sprzedaży są ludźmi bardzo doświadczonymi w branży filmowej i promowane przez nich filmy wygrywają festiwale. Filmy europejskie mają zagranicznych koproducentów, agentów, dystrybutorów. My tego nie mamy. Z Jankiem Komasą, który pracuje w Kadrze już dwa lata nad swoim pełnometrażowym debiutem „Sala samobójców”, pojechaliśmy na ostatni festiwal do Cannes i tam znaleźliśmy światowego agenta sprzedaży. Już zaczęliśmy pracę, aby promować ten film w przyszłym roku. Nie ma innej drogi.

 

Podsumowując debatę Grażyna Torbicka zwróciła uwagę na nieobecność filmów krótkometrażowych zrealizowanych przez młodych na wielu polskich festiwalach . Kiedyś były one bardziej zauważalne również na dużych, międzynarodowych festiwalach w Berlinie czy w Wenecji, gdzie wyświetlano je przed wszystkimi projekcjami pełnometrażowymi. Niestety od jakiegoś czasu pokazuje się wszystkie krótkie metraże tylko w jednej sekcji, spychając te filmy na margines. Organizatorzy festiwalu „Dwa Brzegi” chcą to zmienić. Już od pierwszej edycji układają program projekcji w taki sposób, żeby krótkie filmy fabularne i animowane były obecne również przed pokazami filmów pełnometrażowych. Zdaniem Grażyny Torbickiej jest to jedyna szansa na to, żeby polskie i zagraniczne filmy krótkometrażowe zaistniały ponownie przed publicznością festiwalową.

 

Paulina Bez

07.08.2010