Muzyka była jego ziemią obiecaną

W wieku 81 lat zmarł w Katowicach wybitny kompozytor

 

Wojciech Kilar

 

Wielki artysta światowego formatu, autor muzyki do ponad 150 filmów w reżyserii między innymi Krzysztofa Kieślowskiego, Kazimierza Kutza, Marcela Łozińskiego, Romana Polańskiego, Andrzeja Wajdy, Krzysztofa Zanussiego, Jane Campion czy Francisa Forda Coppoli.

 

Rodzinie i Bliskim składam serdeczne wyrazy współczucia.

 

Agnieszka Odorowicz
Dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej

 

W niedzielę, po ciężkiej chorobie, zmarł Wojciech Kilar, jeden z największych polskich kompozytorów. Miał 81 lat.

 

Jeśli za kryterium statusu „kompozytora narodowego” uznać powszechną znajomość muzyki danego twórcy, to Wojciech Kilar zasługuje na to miano bardziej niż Szymanowski, Lutosławski czy Penderecki. Wszyscy słuchaliśmy jego fenomenalnych kompozycji do „Ziemi obiecanej” Andrzeja Wajdy, a młodsi tańczyli zapewne studniówkowego poloneza przy akompaniamencie popularnego fragmentu ścieżki dźwiękowej do „Pana Tadeusza”. Muzykę Wojciecha Kilara charakteryzuje z jednej strony bardzo rzetelne klasyczne rzemiosło, z drugiej: niemal rozrywkowa witalność i chwytliwość. Na jednej szali polska tradycja etniczna, dla której trudno znaleźć bardziej wyrazisty symbol niż podana niemal dosłownie „góralszczyzna”; na drugiej – surowość i radykalizm typowy dla awangardowego minimalizmu.

Muzyka koncertowa i filmowa

Niemal od początku drogi twórczej poruszał się po dwóch artystycznych dziedzinach: muzyki koncertowej oraz filmowej. Stał się autorem ścieżek dźwiękowych do ponad 150 filmów w reżyserii między innymi Krzysztofa Kieślowskiego, Kazimierza Kutza, Marcela Łozińskiego, Romana Polańskiego, Andrzeja Wajdy, Krzysztofa Zanussiego, Jane Campion czy Francisa Forda Coppoli.

 

Urodził się 17 lipca 1932 roku we Lwowie. Ukończył studia kompozytorskie u Bolesława Woytowicza w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Katowicach. Jako pianista zadebiutował w 1947 roku na konkursie Młodych Talentów, wykonując własne „Dwie miniatury dziecięce”. Zdobył wówczas drugą nagrodę. Jako kompozytor – w latach 50. XX wieku na początku mieszał muzykę współczesną z klasyczną melodyką. W latach 60. wraz z Krzysztofem Pendereckim i Henrykiem Mikołajem Góreckim stworzył nowy gatunek muzyki – sonoryzm. W latach 70. zdecydował się na prostsze formy – nawiązując do muzyki ludowej i religijnej.

 

Niesłychanie ciekawy, żywotny, inteligentny – tak wspomina Kilara Kazimierz Kutz. – Był kinomanem, człowiekiem jazzu, z głową świeżych pomysłów. Zrobił więc ze mną wszystkie filmy „śląskie” – Kilar był wychowany na Śląsku, związany z nim i tam wykształcony. Był też człowiekiem niesłychanie zorganizowanym, praca z nim była czystą rozkoszą. Przyjeżdżał, oglądał film, a po miesiącu przynosił zawsze świetną muzykę; muzykę, która była ponad moje wyobrażenia. Kilar był rozchwytywany przez filmowców, ponieważ jego muzyka do moich filmów zrobiła kolosalne wrażenie. Zrobił karierę międzynarodową, był też przecież wybitnym kompozytorem muzyki poważnej. Tworzył muzykę, która miała wspaniałą zmysłowość. Brał troszeczkę z jazzu, trochę z tradycyjnej muzyki. Robił też czasem rzeczy bardzo rytmiczne, perkusyjne. Wojciech Kilar i Henryk Mikołaj Górecki – to było dwóch wielkich kompozytów wyrosłych na Śląsku.

Dla filmu piszę tak, jak dla filharmonii

Dla filmu piszę dokładnie tak, jak dla filharmonii – tłumaczył w rozmowie z Rzeczpospolitą. – To są te same akordy, melodie, podobna instrumentacja, ale w muzyce filmowej nie ma narracji. Tymczasem druga nuta powinna wynikać z pierwszej, trzecia z obu poprzednich i tak do samego końca. Być może takie myślenie jest przestarzałe. Ja jednak staram się pisać zgodnie z regułami określonymi przez jednego z bohaterów „Alicji w krainie czarów”: zaczynam od początku, opowiadam po kolei, a gdy dochodzę do końca, to przerywam. Staram się mówić zwięźle, co nie znaczy krótko. Czasami zresztą godzina muzyki nie nuży, a bywa, że utwór trwa pięć minut, a my w połowie już jesteśmy znudzeni.

 

Często kompozytorzy dopełniają film, a między reżyserami mówi się: „przyjdzie muzyka, będzie dobrze”. Nie! Jeżeli przychodziła muzyka Kilara, to ona była integralna i zawierała to, co się jej należało – to, co Wojciech Kilar chciał do filmu dołożyć. To było wyjątkowe. To nie była tylko ilustracja do filmu – twierdzi Andrzej Wajda. – Utwory napisane do moich filmów, razem z walcem do „Ziemi obiecanej”, żyją własnym życiem, powracają…

Kompozytor niezwykle świadomy

Hollywood jest walcem, który próbuje artystę podporządkować, a Kilar znał własną wartość – mówi Krzysztof Zanussi. – Byłem świadkiem jego ostrej rozmowy z amerykańskimi producentami, którzy zaczęli rzucać niemądre komentarze. Wojtek natychmiast zerwał kontrakt, mówiąc, że nie ma ochoty słuchać takich uwag. Nie przywiązywał wagi do hollywoodzkiej kariery.

 

Wśród wielu filmów Wojciech Kilar wspominał z wielkim sentymentem pracę u Romana Polańskiego przy „Pianiście”.

 

„Pianista” jest ważny dla mnie ze względu na temat, jaki porusza – przyznał. – Temat ten dotyczy stosunków polsko-żydowskich. Bardzo ważne jest to, że film ten przekazuje obiektywną prawdę. Notabene znałem Władysława Szpilmana. To niezwykły przykład człowieka, który wyszedł z wojennego piekła nietknięty. Kiedy się z nim obcowało nigdy nie można było pomyśleć, że on przeżył coś tak strasznego. „Pianista” to niezwykły film bez nienawiści, choć nie ma w nim również fałszywego obiektywizmu. To jest film, który zostaje w człowieku na długo, a być może na zawsze.

 

Był to kompozytor niezwykle świadomy czego chce, choć cała jego twórczość chyba od początku do końca była terenem refleksji, może wręcz walki, co mu wolno, a czego nie wolno. W swoim dorobku miał fantastyczne dzieła, które robiły wielkie wrażenie, ale były też utwory, na przykład w latach 90., które nie spełniały jego oczekiwań. Bezsprzecznie był to jednak jeden z najbardziej uzdolnionych współczesnych kompozytorów, który cokolwiek wziął na warsztat, od razu miało to swój artystyczny, wspaniały wydźwięk – twierdzi Adam Rozlach, dziennikarz muzyczny.

Nagrody i odznaczenia

Wojciech Kilar był laureatem wielu wyróżnień. Są wśród nich m.in. Złota Kaczka oraz Platynowa Płyta za muzykę do filmu „Pan Tadeusz”, nagroda Stowarzyszenia Kompozytorów Amerykańskich za ścieżkę muzyczną do filmu „Dracula”, nagrody festiwali filmowych w Łagowie, Gdańsku, Katanii, Cork, nagrody Związku Kompozytorów Polskich, Ministra Kultury i Sztuki, Komitetu Kultury Niezależnej NSZZ „Solidarność”, im. W. Korfantego. Jest patronem kilku szkół muzycznych. W maju 2012 w uznaniu znamienitych zasług dla kultury polskiej i za wybitne osiągnięcia w pracy twórczej Wojciech Kilar został odznaczony Orderem Orła Białego. Wcześniej został odznaczony także Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski (2002) i Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski (2008). W roku 2005 otrzymał Złoty Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.

 

Jan Bończa-Szabłowski

30.12.2013