Nowy Dyskusyjny Klub Filmowy w Warszawie

14 listopada w warszawskim Domu Kultury Świt swoją działalność rozpoczął Dyskusyjny Klub Filmowy „TuŚwita”. Pierwszym gościem DKF-u był Paweł Maślona – reżyser „Magmy”, nagrodzonej w tym roku w Gdyni w Konkursie Młodego Kina.

Przywrócić ideę spotkań z twórcami

– Chcieliśmy przywrócić ideę spotkań z twórcami, dziennikarzami i krytykami filmowymi oczywiście po to, aby Państwo mieli okazję zobaczyć filmy, które nie są w regularnej dystrybucji kinowej. Chcemy pokazywać głównie filmy młodych polskich twórców, którzy kręcą fabuły, ale też dokumenty. Chcemy dać Państwu możliwość skonfrontowania się z autorami na żywo: tak na pewno będzie wyglądać większość spotkań tutaj – mówił podczas inauguracji DKF „TuŚwita” współorganizator przedsięwzięcia Jacek Dziduszko.

Pierwszy taki pokaz

-To pierwszy taki mój pokaz, gdzie można razem zobaczyć rzeczy, które robiłem w szkole. Te filmy opowiadają jakoś o moim rozwoju w szkole filmowej, każdy tytuł jest robiony na innym roku. Chętnie porozmawiam z Państwem o tym, co się udało, a co nie. Myślę, że nabrałem już takiego dystansu do tych filmów, że nie boję się o nich opowiadać – podkreślał przed pokazem Paweł Maślona. Widzowie DKF „TuŚwita” obejrzeli trzy krótkometrażowe filmy młodego reżysera zrealizowane  na Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego: „Tylko dla obłąkanych” (2010 – w rolach głównych Dorota Segda i Robert Więckiewicz), „Zaćmienie” (2011 – w rolach głównych Arkadiusz Detmer i Feliks Szajnert) i „Magmę” (2013 – w roli głównej Łukasz Simlat).

Jak powstawał film „Tylko dla obłąkanych”

Po projekcji filmów odbyła się dyskusja z udziałem widzów i autora. Pytano m.in. o pojawiający się we wszystkich trzech etiudach temat kryzysu wieku średniego i kryzysu męskości.  – Te tematy zapewne siedzą gdzieś we mnie głęboko i później instynktownie gdzieś w tym kierunku mnie ciągnie. Jednak historie powstania tych filmów są zupełnie inne, np. „Tylko dla obłąkanych” było zadaniem na zajęcia z Filipem Bajonem z adaptacji „Wilka stepowego” Hermanna Hesse. Ja sobie wymyśliłem to tak, żeby połączyć tę książkę z filmem „Kiedy Harry poznał Sally” (…). Wyobraziłem sobie, co by się stało, gdyby ten Harry z „Wilka stepowego” miał teraz żonę i żył takim mieszczańskim życiem, co by było dalej. Potem pomyślałem, jakby wyglądało dalsze życie bohaterów filmu Roba Reinera, gdyby już ze sobą byli dłużej – mówił Paweł Maślona, opowiadając m.in. jak do współpracy przy swojej etiudzie udało mu się namówić Dorotę Segdę i Roberta Więckiewicza.

 

– Ten film jest lepszy, niż gdybym tylko zrealizował scenariusz, jaki napisałem, który po prostu nie był dobry. W trakcie realizacji okazywało się, że niektóre sceny się nie sprawdzały. Okazało się, co to naprawdę znaczy wymyślić scenę i ją zainscenizować. To był taki bolesny dowód, że jeszcze tego nie potrafię. Aktorzy mi wtedy bardzo pomogli – mówił reżyser, przybliżając kulisy m.in. montowania swoich etiud.

Co inspiruje powstawanie krótkich form?

Widzów ciekawiło także, czy pokazywane w filmach wydarzenia były inspirowane prawdziwymi wydarzeniami. – Zastanawiam się, co by było gdybym ja był w takiej sytuacji, jak bym się zmierzył z tematem starości w kontekście człowieka, który nie jest na to gotowy. Na co go będzie stać? Ponosi on jakąś porażkę, ale też się czegoś uczy. Pomysł wziął się z jednej sceny, którą wymyśliłem, potem pojawiła się reszta – mówił Paweł Maślona, opowiadając o powstawaniu filmu „Zaćmienie”, w którym bohater musi zaopiekować się zniedołężniałym ojcem.

 

– Czasami najlepsze historie są właśnie niedopowiedziane, gdzie każdy może znaleźć coś dla siebie – mówiła jedna z osób na widowni, kiedy rozmawiano o wieloznaczności filmów Pawła Maślony. – Odnoszę wrażenie, że te wszystkie filmy pokazują słabą kondycję człowieka, nie tylko mężczyzny. Zadziwia mnie że Pan, młody człowiek, tak głęboko w tę tematykę wchodzi. Jest Pan dobrym obserwatorem – podkreślała inna osoba.

Chyba nie wierzę w łatwe szczęście

– Czasami mi się wydaje, że wcale nie postrzegam rzeczywistości aż tak źle. Na pewno gdzieś mnie interesuje to, że bohater jest słaby, w każdym z tych filmów bohater z różnych powodów sobie nie radzi (…). Nawet ktoś mnie ostatnio zapytał, czy jestem szczęśliwy. Chyba nie wierzę w takie łatwe szczęście, chyba dlatego te filmy takie są. Może jeszcze nie znalazłem sposobu by pokazać szczęście, może to jest właśnie za trudne – mówił autor „Magmy”.

„Magma” i Łukasz Simlat

– Chodziło mi o to, żeby stworzyć wrażenie zamknięcia i takiego opisania bohatera, żeby trudno było złapać, kim on tak naprawdę jest. Cały ten film skonstruowaliśmy na takich dojazdach kamery, gdzie się do niego zbliżamy, gdzie próbujemy coś dojrzeć w nim. Dopiero na samym końcu kamera odjeżdża. Chodziło o to, żeby cały czas próbować poznać go, zobaczyć razem z nim, co tam w nim siedzi – mówił o nagrodzonym w Gdyni filmie reżyser, opowiadając także o swojej współpracy z grającym główną rolę Łukaszem Simlatem.

 

– Naszą najważniejszą decyzją było to, żeby bohater nigdy nie mówił o tym, że jest mu źle, tylko żeby mówił odwrotnie, że jest mu dobrze. Wydało nam się, że to będzie śmieszne i smutne. Wszystkich będzie przekonywał, że świetnie się czuje, a jego ciało będzie pokazywało coś zupełnie odwrotnego: taki był pomysł. Wydaje mi się, że Łukasz ma super talent komediowy, a tragikomiczny to już w ogóle: potrafi być i poważny i śmieszny. Łukasz wszedł w ten projekt, kiedy scenariusz jeszcze nie był gotowy – pisałem go z myślą o nim i bardzo dużo rozmawialiśmy.

PISF wspiera powstawanie etiud szkolnych

Reżyser przybliżył też kulisy powstawania etiud szkolnych i opowiedział o tym, jak dobiera współpracowników. – Pieniądze na film dostajemy ze szkoły i z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, który część budżetu przeznacza na etiudy szkolne (…). Część rzeczy robię sam, część z innymi. Sam dzwonię do aktorów, rozmawiam z operatorem, wspólnie wymyślamy koncepcję wizualną filmu i szukamy inspiracji. Później rozmawiamy ze scenografem. Konsekwentnie osób w ekipie przybywa i każdy ma coś do zrobienia. Etap przygotowań w przypadku krótkiego filmu trwa ok. 2 miesięcy, już po skończonym scenariuszu. Później są zdjęcia: „Tylko dla obłąkanych” kręciliśmy przez 4 dni, „Zaćmienie” ok. 6 dni, „Magmę” 7 dni. Po tym tygodniu pracy z wieloma osobami zostaję sam i idę do montażysty, potem siedzę z kompozytorem i dźwiękowcem i walczymy dalej – mówił Paweł Maślona.  

 

Kolejne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Filmowego „TuŚwita” odbędzie się 12 grudnia. Gościem będzie Julia Kolberger, która zaprezentuje m.in. swój film „Mazurek”.

 

Więcej informacji: www.facebook.com/dkftuswita oraz www.dkswit.com.pl.

 

Marta Sikorska

18.11.2013