OPC: spotkania i warsztaty

Mike Figgis

Mike Figgis. Fot. Marcin Kułakowski, PISF

 

Podczas tegorocznego festiwalu kina niezależnego Off Plus Camera obok pokazów filmowych odbywały się spotkania z twórcami i warsztaty.

 

W piątek wieczorem na jedynym festiwalowym pokazie filmu „Świnki” z publicznością spotkał się reżyser Robert Gliński. Opowiedział o tym, jak wspólnie ze swoją studentką napisał scenariusz i jakie trudności ma do tej pory ze znalezieniem dystrybutora. Jego zainteresowanie tematyką społeczną, jak to określił – „tym co tu i teraz” po raz kolejny zaowocowało interesującym filmem. Tym razem reżyser porusza temat dziecięcej prostytucji w miejscowości przygranicznej. „Świnki” to także debiut młodego aktora Filipa Garbacza, który obecnie ma za sobą rolę w filmie Pawła Sali, a także wystąpił w najnowszej produkcji Agnieszki Holland. Gliński odnalazł go dzięki castingowi – przypadek sprawił, że nagrany z Garbaczem materiał zarejestrował się bez dźwięku i reżyser spotkał się z młodym aktorem raz jeszcze. Widzowie porównywali „Świnki” do innego filmu autora – „Cześć Tereska”.

 

Z chęcią będę takie filmy robił nadal, jeśli tylko trafię na temat, który uznam, że jest interesujący, że jest ważny i że będzie jakiś pomysł na scenariusz – powiedział Gliński. Jednocześnie zapewnił, że w jego obszarze zainteresowań znajduje się także kino historyczne i realizowanie filmów takich jak „Wszystko co najważniejsze”, który wyreżyserował w 1993 roku. „Świnki” są koprodukcją polsko-niemiecką i już niebawem wejdą do kinowej dystrybucji w Niemczech, co w przypadku filmów polskich zdarza się niezwykle rzadko.

 

W sobotni ranek w Bunkrze Sztuki z adeptami sztuki scenariopisarstwa spotkał się jeden z członków jury – reżyser Mike Figgis. Opowiedział o pisaniu dialogów filmowych, powołując się na przykłady m.in. z twórczości Stevena Spielberga, analizując film „Lista Schindlera”. W zabawny sposób Figgis opowiadał także o stereotypach w produkcjach, gdzie bohaterem jest James Bond oraz o tym, jak trudno pisać scenariusz filmu, którego publiczność na seansach je popcorn i pije mnóstwo napojów. Autor „Leaving Las Vegas” ubolewał nad tym, iż dzisiejsze filmowe zakończenia nie są zbyt dobrze skonstruowane, a napisy końcowe ciągną się w nieskończoność.

 

W sobotę odbył się również panel dyskusyjny z dyrektorami światowych festiwali filmowych. Gośćmi byli Kim Dong Ho z Pusan Film Festival, James Faust z Dallas Film Festival, Grainne Humphreys z Jameson Dublin Film Festival, Hrönn Marinósdóttir z Reykjavik Film Festival. Spotkanie poprowadził Jacek Bromski, Prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich. Dyrektorzy festiwali przedstawili historię swoich imprez a także opowiedzieli, jakie filmy na nich prezentują. Wspólnie dyskutowano o układaniu festiwalowych programów i o tym, czy istnieje coś takiego jak „film festiwalowy”, którego twórcy nie zamierzają skierować swojego dzieła do szerokiej dystrybucji i konfrontować z wynikami box office.

 

Zastanawiano się, jak mniejsze festiwale mogą sobie radzić z pozyskiwaniem filmów i jak często filmowcy zaprzepaszczają swój sukces u szerokiej widowni, starając się umieścić swój film na festiwalach klasy „A”, których na całym świecie jest jedynie 13. Osoby odpowiedzialne za programy międzynarodowych festiwali przedstawiły także swoje recepty na festiwalowy sukces – ich zdaniem filmowcy powinni odwiedzać jak największa liczbę festiwali filmowych, by podglądać, jak tworzy się filmy na całym świecie. Istotne jest również budowanie sieci kontaktów pomiędzy instytucjami zajmującymi się kinem i osobami pracującymi w branży.

25.04.2010