Pokaz filmów ze Studia Munka

22 maja w warszawskim kinie Kultura odbyła się kolejna premiera Studia Munka współfinansowanego przez PISF i działającego przy Stowarzyszeniu Filmowców Polskich. W czwartkowy wieczór zaprezentowano jeden dokument oraz trzy „trzydziestki”.

 

W programie wydarzenia znalazły się następujące tytuły:

  • „To tylko marzenia” Jakuba Michnikowskiego
  • „Hitler w operze” Michała Grzybowskiego
  • „Całe mnóstwo miłości” Bartka Kaczmarka
  • „Mały palec” Tomasza Cichonia

Po prezentacji filmów odbyło się spotkanie z twórcami, które poprowadził Max Cegielski.


-W pałacyku pod Łodzią realizowałem jedną ze swoich etiud szkolnych i tam poznałem pana Jana (…). W trakcie realizacji zżyłem się z mieszkańcami tego budynku. Początkowo myślałem, że to będzie taki zbiorowy portret i to ten dom będzie bohaterem – mówił reżyser filmu „To tylko marzenia”.  -Spędziłem z bohaterem sporo czasu bez kamery i naturalnym stało się, że chcemy mu dać coś od siebie. Życie mu gdzieś uciekło, czas stanął w miejscu i chcieliśmy mu jeszcze odrobinę radości w życiu dać – podkreślał Jakub Michnikowski opowiadając o tym, dlaczego zdecydował się pomóc bohaterowi swojego filmu w spełnieniu jednego z największych marzeń.

„Hitler w operze”

-W tyłówce znajduje się napis „film zainspirowany prawdziwymi wydarzeniami”. Czy mógłbyś coś o tym opowiedzieć? – pytał prowadzący spotkanie autora filmu „Hitler w operze”. –Ta historia wydarzyła się naprawdę w 2009 roku w Poznaniu (…). Ja przeczytałem o tym w Gazecie Wyborczej, to było opisane bardzo dokładnie i wydawało mi się to na tyle absurdalne, że aż idealne – mówił Michał Grzybowski.

„Całe mnóstwo miłości”

O filmie „Całe mnóstwo miłości” opowiedział debiutujący własną krótką formą autor reklam i operator Bartek Kaczmarek: -Przychodzi taki moment, gdy pomysł przychodzi do głowy, potrzeba czasu  i po prostu się to robi. To nie jest koncepcja zmiany w zawodzie, tylko kolejne wcielenie – podkreślał. Prowadzący spotkanie pytał m.in. o to, czy reżyser inspirował się podczas realizacji filmem „Niewinni czarodzieje” Andrzeja Wajdy. -W jakiś sposób oczywiście jest to próba sportretowania tego, co widzę na co dzień. Powiem tak: pośród moich znajomych jest chyba więcej muzyków niż filmowców, może stąd taki pomysł, by muzyka uczynić bohaterem. Muzycy są zawsze bardziej romantyczni na ekranie – dodawał. -Chciałem sportretować związek w momencie jego definiowania się, kiedy pojawiają się wątpliwości i próby zrobienia czegoś z tym. One są zazwyczaj paniczne i głupkowate, więc takie też są losy moich bohaterów – mówił Bartek Kaczmarek.

„Mały palec”

Tomasz Cichoń, reżyser „Małego palca” tak mówił o połączeniu zabawy konwencją z pokazywaniem świata wietnamskiej mniejszości:  -Jak dostałem scenariusz od Tadeusza Rawy to od razu zobaczyłem, że przy niewielkich zmianach w tekście można opowiedzieć dosyć realistyczną historię: paru kolesi przychodzi do knajpy, zaczepia niewłaściwą osobę i dostają nauczkę. Natomiast wydawało mi się, że ten tekst daje możliwości, by o tym trochę inaczej opowiedzieć, trochę z przymrużeniem oka, na granicy przerysowania – mówił.

 

Filmy prezentowane podczas pokazu były współfinansowane przez PISF – Polski Instytut Sztuki Filmowej.

 

Więcej informacji: www.studiomunka.pl.

 

Marta Sikorska

26.05.2014