Premiera "Konfidenta"

Juraj Nvota

Juraj Nvota i Dariusz Jabłoński. Fot. Marcin Kułakowski, PISF

 

13 października podczas 28. Warszawskiego Festiwalu Filmowego odbyła się polska premiera współfinansowanego przez PISF filmu „Konfident” Juraja Nvoty. Na pokazie obecni byli polscy producenci filmu i reżyser.

Życie codzienne w komunistycznym kraju

„Konfident” (tytuł oryginalny „Eštebák”) to rozgrywająca się pod koniec lat sześćdziesiątych w Czechosłowacji historia młodego telegrafisty Adama (w tej roli Jiří Mádl), uwikłanego w grę z komunistycznym aparatem bezpieczeństwa. W filmie, obok czeskich i słowackich aktorów wystąpił także Maciej Stuhr.

 

Gości premierowego pokazu przywitali producenci z Apple Film Production: Izabela Wójcik, Violetta Kamińska i Dariusz Jabłoński oraz reżyser „Konfidenta” Juraj Nvota. Filmowcy zaprosili na scenę również dwie występujące w filmie Nvoty dziewczynki: Annę i Wiktorię Pawłowskie.

Polsko-czesko-słowackie czytanie historii

– Chcę powiedzieć, że dla nas to bardzo szczęśliwy moment. To jest film zgodny z naszą pasją tworzenia filmów czesko-słowacko-polskich. Mamy na swoim koncie m.in. film „Zabić Sekala” (…). Scenariusz „Konfidenta” czytaliśmy po słowacku i też się okazało, że to świetny film. Więc będziemy kontynuować to czytanie w obcych językach. Dziękujemy bardzo Polskiemu Instytutowi Sztuki Filmowej, który dofinansował ten film, dziękujemy również innym polskim twórcom, którzy brali udział w tym filmie (…). Mamy polską muzykę, to są debiutanci, którzy po raz pierwszy zrobili muzykę do filmu – zespół Mikromusic – mówił producent Dariusz Jabłoński, dziękując również słowackim i czeskim partnerom. Do podziękowań dołączył się również reżyser filmu, który po projekcji spotkał się z widzami.

Kompilacja kilku opowieści

– Mamy wspólną przeszłość: Polacy, Czesi, Słowacy. My starsi to pamiętamy, ale podkreślenie tego może mieć znaczenie dla młodszych widzów – zaznaczył na początku spotkania Nvota. – Przede wszystkim chciałbym podziękować za bardzo dobry film – mówił jeden z widzów, pytając twórców o inspiracje i prawdziwe wydarzenia stojące za powstaniem scenariusza. – Autor scenariusza dokonał researchu w archiwach Służby Bezpieczeństwa. Jest to kompilacja kilku historii – mówił reżyser, dodając, iż na Słowacji film zobaczyło trzydzieści tysięcy widzów.

 

– Część słowackiego społeczeństwa mówiła, iż jest to zbyt życzliwy obraz komunizmu, że twórca powinien się jednoznacznie z systemem rozprawić. Niektórzy mieli za złe, że film jest za wesoły, że jest w nim za dużo humoru. Natomiast Juraj myśli, że humor dobrze robi w życiu – dodawał tłumaczący spotkanie Dariusz Jabłoński.

Ucieczki na Zachód

Widzowie pytali m.in. czy ucieczka na Zachód wydaje mu się najlepszym sposobem na poradzenie sobie z opresjami komunizmu. – Jeżeli komuś się udało uciec, to reszta się bardzo cieszyła. Uciekali na różne sposoby, na przykład był rowerzysta, który uciekał ciągnąc za sobą balon z dwójką dzieci i żoną. Jeśli chodzi o polskie samoloty, przelatujące nad Czechosłowacją do Austrii, to jest to prawda. Dwanaście samolotów zostało strąconych, piloci z rodzinami. Dwóm czy trzem się udało (…). Im więcej lat od upadku komunizmu mija, tym pogląd na tamte czasy staje się bardziej miękki, bo w pamięci zostają raczej te dobre rzeczy – mówił reżyser.

Słowackie „Życie na podsłuchu”

Publiczność porównała film słowackiego reżysera m.in. do filmu „Życie na podsłuchu” Floriana Henckela von Donnersmarcka. – Juraj widział ten film oczywiście, uważa że to bardzo dobra historia. Takie historie są bardzo ważne,  bo właściwie to na tym polega miłość do kina. Natomiast też powiedział coś takiego, z czym się w pełni zgadzam, że każdy kraj może zrobić swoje „Życie na podsłuchu” (…). Jest też prawdą, że na Słowacji dopiero teraz mógł powstać taki film – dodawali twórcy, dyskutując nad otwartym zakończeniem filmu.

Polacy doceniają czeskie i słowackie kino

– My jako Apple Film Production uwielbiamy współpracować z Czechami i Słowakami, ponieważ oni są inni. Właśnie to, czego im bardzo zazdrościmy, to ludzkiego spojrzenia na świat, nawet na rzeczy bardzo tragiczne. Mamy wrażenie, że to jest mądre. Zazdrościmy im przede wszystkim tego poczucia humoru, którego, jak myślę, Polakom trochę brakuje, takiego trochę ironicznego, trochę filozoficznego. Cieszymy się, że Juraj zrobił ten film z Polakami – powiedział na koniec spotkania polski producent „Konfidenta”.

 

Marta Sikorska

15.10.2012