Premiera filmu "Wszystko" - zapraszamy!

Już we wtorek 7 lipca w kinie Muranów w Warszawie odbędą się premierowe pokazy filmu „Wszystko” Artura Wyrzykowskiego – pierwszej polskiej produkcji finansowanej przez Internautów. W uroczystej premierze udział wezmą gwiazdy i twórcy filmu.

 

– Film jest krótkometrażową, nieromantyczną, mocno ironiczną komedią. Historią pierwszej miłości, szczerej i największej, ale rozkosznie naiwnej i nieporadnej – mówią o „Wszystko” jego twórcy. W filmie wystąpiły wschodzące gwiazdy polskiego kina: Mateusz Banasiuk, Marta Żmuda-Trzebiatowska, Antoni Pawlicki i Michał Koterski.

 

„Wszystko” w reżyserii Artura Wyrzykowskiego jest pierwszym polskim filmem finansowanym przez Internautów. Reżyser zaczął od założenia strony internetowej, na której prezentował scenariusz i storyboard. Za jej pośrednictwem prosił o wpłaty pieniędzy, które pomogłyby mu sfinansować film. Tak pozyskani „koproducenci” filmu zostaną wymienieni w w napisach końcowych i otrzymają płytę DVD z filmem. Przedsięwzięcie poparła dyrektor PISF Agnieszka Odorowicz, podkreślając, że jej priorytetem jest wspieranie młodych, także tych działających niestandardowo.

 

Akcja okazała się sukcesem. Za zebrane od 688 osób ponad 28 tysięcy złotych i 20 tysięcy nagrody od PISF Wyrzykowski mógł zrobić zdjęcia, zmontować i przygotować pierwszą, jeszcze surową wersję filmu, na taśmie cyfrowej.

 

Ciekawy jest też sposób promocji projektu „Wszystko”. Dużo się o nim mówiło w mediach. Twórcy podkreślają, że to pozwoliło im trafić do wielu ludzi i zachęcić ich do odwiedzenia strony filmu, co z kolei dało możliwość szybszego zebrania potrzebnej sumy.

 

Projekcja filmu dobywać się będzie z taśmy 35 mm, co ma ułatwić jego profesjonalną dystrybucję. Służyć temu ma także strona internetowa www.ChceZobaczycWszystko.net, na której internauci deklarują swoje zainteresowanie obrazem.

 

Nie czułem presji
Rozmawiamy z Arturem Wyrzykowskim, twórcą projektu „Wszystko” i reżyserem filmu.

 

Jakie znaczenia miała dla produkcji filmu nagroda PISF – 20 tysięcy złotych?

 

– Ogromne, ale zacznę od tego, że PISF wsparł mnie nie tylko finansowo. W pierwszym tygodniach całej akcji otrzymałem duże wsparcie ze strony ludzi z biura prasowego PISF. To dzięki nim udało mi się zainteresować projektem panią dyrektor Agnieszkę Odorowicz, która objęła mój film honorowym patronatem. To bardzo go uwiarygodniło i ułatwiło prowadzenie rozmów z mediami i podmiotami zaangażowanymi w produkcję. Kilka tygodni później dostałem informację, że przyznano mi nagrodę w wysokości 20 tysięcy złotych. Te pieniądze pozwoliły zrealizować zdjęcia. Gdyby nie ta nagroda, możliwe, że do realizacji zdjęć w ogóle by nie doszło.


Czy zaufanie, jakim obdarzyli Cię Internauci – wpłacając pieniądza na film – było dla Ciebie wzmocnieniem, czy obciążeniem? Czułeś presję, że musisz zrobić film, który ma się podobać wszystkim?

 

– Czułem wielką odpowiedzialność, ale nie presję. Pamiętałem o tym na etapie reprodukcji – chciałem jak najlepiej przygotować ten film, bo wiedziałem, że będę później z tego rozliczany. Na planie w ogóle o tym nie myślałem, starałem się po prostu jak najlepiej robić to, co do mnie należy. Każdy twórca chciałby, żeby jego film się podobał. Mnie też na tym zależy, ale nigdy nie starałem się za wszelką cenę przypodobać publiczności. Wiem, że sukces mogę odnieść tylko wtedy, gdy moje kino będzie szczere i pokazywało, jak patrzę na świat. Wiem też, że ten film ma swoje błędy i znajdą się widzowie, którym może się on nie spodobać, ale mam nadzieję, że osoby, które podarowały mi swoje pieniądze będą się na nim dobrze bawić i nie pożałują, że mi zaufały.

 

Czy cały projekt zbierania pieniędzy, a potem robienia filmu przebiegał tak, jak zaplanowałeś? Co było dla Ciebie największym zaskoczeniem?

 

– Nie wszystko było tak, jak planowałem. Mam poczucie, że cała ta akcja trwała zbyt długo. Sporo czasu zajęło mi zebranie pieniędzy na postprodukcję. Jednak cieszę się, że w końcu się udało i mogę go pokazać z taśmy 35mm. Największym zaskoczeniem było to, jak bardzo ta idea zainteresowała media. Byliśmy gośćmi kilku programów telewizyjnych, mówiły o nas serwisy informacyjne, pisały dzienniki, relacje z planu były w radiu i internecie. Dostaliśmy wielkie wsparcie nie zabiegając o to. Jestem ogromnie wdzięczny wszystkim dziennikarzom i redaktorom. Media, PISF i internauci: to przede wszystkim dzięki ich wsparciu zrobiłem ten film.

 

Myślę, że Twoja historia pokazuje, że można w Polsce zrobić film szybko, jeśli ma się dobry pomysł. Zgadzasz się? Jakie cechy są potrzebne, żeby się udało?

 

– Nie zgodzę się, że to była szybka akcja. Może Polska jest zbyt małym krajem, aby w ten sposób finansować filmy? Przekonałem prawie siedemset osób, by powierzyły mi swoje pieniądze i zajęło mi to kilkanaście miesięcy. Może w krajach Europy Zachodniej lub w Stanach dzięki takiej akcji mógłbym w ciągu kilku miesięcy uzbierać na pełnometrażowy debiut. Cechy niezbędne do odniesienia sukcesu to przede wszystkim determinacja. Nie można nic nie robić i narzekać, że jest kryzys, nie ma pieniędzy, eksperci niesprawiedliwi itd. Trzeba robić. Wiedziałem, że mam wokół siebie wielu życzliwych ludzi, ale to, czy mi się uda zależy przede wszystkim ode mnie. To w końcu mój film i nikt nie zrobi niczego za mnie.

 

Gratulacje!

 

Rozmawiała Aleksandra Różdżyńska

29.06.2009