Radość i energia Solidarności

80 milionów
Reżyser i producenci filmu: Waldemar Krzystek, Sylwester Banaszkiewicz i Marcin Kurek. Fot. Piotr Szymański, PISF

 

11 stycznia w Nowym Domu Poselskim odbył się kolejny pokaz z cyklu „Film Polski w Kulturze Narodowej”, po raz pierwszy pod Honorowym Patronatem Marszałka Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej Ewy Kopacz. Posłowie i senatorowie mieli okazję obejrzeć „80 milionów” w reżyserii Waldemara Krzystka.

 

Rekord frekwencyjny

 

Gości przywitała Agnieszka Odorowicz, dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. – Bardzo się cieszę, że wznawiamy nasze spotkania filmem tak ważnym. Niezwykłym, bo historycznym, a jednak opowiedzianym bez smutku i martyrologii, trzymającym w napięciu. Piękna opowieść o młodych wspaniałych ludziach, którzy z niezwykłą odwaga wykonali kawał dobrej roboty dla polskiej historii. Jestem przekonana, że ten film będzie się państwu bardzo podobał – mówiła. – Miniony rok to niezwykle udany czas dla polskiego kina. Po raz pierwszy od transformacji ustrojowej przekroczyliśmy liczbę jedenastu milionów sprzedanych biletów na polskie filmy. Doszło nawet do tego, że Polacy chętniej wybierali filmy polskie, niż amerykańskie, co jest w Europie ewenementem.


Brawurowa akcja

 

Film „80 milionów” opowiada prawdziwą historię rozgrywającą się 10 dni przed wprowadzeniem stanu wojennego. Za sprawą ówczesnego przewodniczącego dolnośląskiej Solidarności, Władysława Frasyniuka, trójka młodych działaczy wypłaciła z wrocławskiego banku 80 milionów złotych związkowych pieniędzy. Władza uznała, ze był to „skok na bank” i podjęła gorączkowe działania, aby pieniądze odzyskać. Cudem uratowana gotówka po wprowadzeniu stanu wojennego pomogła w budowie wrocławskiego podziemia.

 

Po projekcji odbyło się spotkanie z twórcami, w którym wzięli udział: reżyser Waldemar Krzystek, producenci Marcin Kurek i Sylwester Banaszkiewicz, aktorzy: Wojciech Solarz, Piotr Głowacki, Krzysztof Czeczot, Maciej Makowski oraz Sonia Bohosiewicz. Gośćmy spotkania byli także prawdziwi bohaterowie filmu: Józef Pionior oraz Stanisław Huskowski.


Okres świetności Solidarności

 

– Rzeczywiście, udało nam się ugryźć te pieniądze i one służyły przez lata rodzinom osób aresztowanych i więzionych, nie tylko we Wrocławiu, ale w całym regionie – zaczął Stanisław Huskowski. – Cała tamta atmosfera Solidarności, działalności opozycyjnej, tej ogromnej radości jest w filmie dobrze oddana. Dodam też, że dzięki mojemu przyjacielowi, Waldemarowi Krzystkowi, wszedłem na piedestał i niedługo trzeba będzie mi stawiać pomniki. Ale to dlatego, że reżyser połączył kilka postaci w jedną, nie byłem tak idealny – żartował.

 

– Chciałem przypomnieć okres świętości Solidarności, tej wspaniałej energii. Wiedziałem po prostu, że nikt tego filmu za mnie nie zrobi. Znałem tych wszystkich ludzi. Widziałem, jak się zachowywali, reagowali, myśleli i chciałem to odtworzyć. Na początku bałem się tylko, czy uda mi się zrobić film o bardzo ważnym dla mnie, pięknym czasie – mówił Waldemar Krzystek.


Bezpieczeństwo opozycjonistów

 

– My wtedy dokładnie nie wiedzieliśmy, jak było z tymi osiemdziesięcioma milionami, jak to zostało zorganizowane, więc właściwie też dowiedziałem się o tym z filmu. Ale w czasie stanu wojennego Region Dolnośląski funkcjonował w związku z tymi pieniędzmi lepiej i dynamiczniej. Jak ktoś się ukrywał, a rozpadały mu się buty, to kupowało mu się nową parę, żeby nie musiał się pojawiać w domu – mówił Marszałek Senatu RP Bogdan Borusewicz.

– Chciałem pogratulować twórcom, bo dobrze się ten film ogląda. Ale gratuluję też prawdziwym bohaterom – tego, że się nie czepiali szczegółów i pozwolili filmowcom wykonać swoją pracę.

 

Dzieci Solidarności

 

– Nie pamiętam wiele z tamtego czasu, ale zostało mi wrażenie – podkreślał odtwórca jednej z głównych ról Wojciech Solarz. – Prawie cała moja rodzina działała w Solidarności, strasznie mnie to pochłaniało jak byłem mały. Więc zagranie w filmie o tym ruchu to był dla mnie zaszczytem i wielką radością.

 

– Cóż, ja miałem utrudniony dostęp do pierwowzoru, dlatego w przypadku mojej postaci poszliśmy w stronę gry formalnej. Mam nadzieję, że film nie stracił przez to na autentyczności – przyznał Piotr Głowacki, grający w filmie funkcjonariusza SB. – Jestem rocznik osiemdziesiąty, Solidarność jest więc dla mnie chęcią bycia razem. W dzieciństwie wszyscy nieświadomie doświadczyliśmy tej energii i to daje nam poczucie wspólnoty.

 

Spotkania filmowe z cyklu „Film Polski w Kulturze Narodowej” organizuje PISF – Polski Instytut Sztuki Filmowej.

 

Aleksandra Różdżyńska

12.01.2012