Rozmowa z Katarzyną Kubacką

Z Katarzyną Kubacką, współautorką nominowanego do Nagród PISF projektu edukacyjnego „Ogrody animacji” rozmawia Marta Sikorska.

Od kiedy organizujecie państwo warsztaty?

Pomysł na warsztaty filmowe dla młodzieży zrodził się w 2006 roku podczas edukacyjnych spotkań z filmem zorganizowanych przez Centralny Gabinet Edukacji Filmowej w łódzkim Pałacu Młodzieży. Podzieliłam się swoimi przemyśleniami i ideą nowego projektu z Andrzejem Goleniewskim, szefem Sieci Kin Studyjnych i Lokalnych, który był instytucjonalnym partnerem łódzkiego wydarzenia. Pomysł został przez niego uznany za intersujący, a SKSiL została mecenasem warsztatów. Tak jest szczęśliwie do dnia dzisiejszego.

 

Od pomysłu do projektu czasem jest długa droga i pierwsza edycja „Ogrodów polskiej animacji” odbyła się po dwóch latach, w maju 2008 roku w Poznaniu. Nawet jeśli nam dorosłym pomysł wydawał się ciekawy, nie mieliśmy pewności, że warsztaty spodobają się tym, dla których powstały – młodym twórcom. Tym bardziej, że wybrana przez nas grupa docelowa – gimnazjaliści – jest bardzo wymagająca. 

 

Atmosfera podczas warsztatów od początku była świetna. Przyjechała wspaniała młodzież, otwarta, spontaniczna, chętna zarówno do pracy jak i do śmiechu. Po zakończeniu wśród wielu listów otrzymałam list, który kończył się następującymi słowami: „Kilka pełnych wrażeń dni upłynęło bardzo szybko i oto stoimy wszyscy na poznańskim Dworcu Kolejowym, żegnając się i ściskając, i marząc w duchu o kolejnych takich warsztatach, w tym samym składzie”. Ufff…. Poczułam ulgę i natychmiast przystąpiłam do pracy nad kolejną edycją.

Kto może wziąć udział w tym przedsięwzięciu?

Każdego roku na portalu www.edukacjafilmowa.pl ogłaszany jest konkurs dla młodzieży „Dwa srebrne ekrany”. Jedną z nagród jest udział w naszych warsztatach filmowych „Ogrody polskiej animacji”. Metodycy z Centralnego Gabinetu Edukacji Filmowej wybierają zwycięzców konkursu, a Ula Silwon (wcześniej Marysia Kornacka) z Sieci Kin Studyjnych i Lokalnych czuwa nad jego logistyką i przyjazdem młodzieży do Sandomierza.

Dlaczego warsztaty odbywają się przy Festiwalu Filmów NieZwykłych?

Od drugiej edycji warsztatów postanowiłam włączyć je do programu Festiwalu Filmów NieZwykłych jako wydarzenie towarzyszące. Mój festiwal to impreza, która ma swoją tradycję i poszczycić się może obecnością wielu wspaniałych polskich twórców. Jej podstawowym założeniem jest promowanie polskich artystów i dorobku naszej kinematografii. Każdego roku wybieramy Reżysera Niezwykłego, a w tym roku również, po raz pierwszy, Aktora Niezwykłego.

 

Obecność młodzieży na festiwalu, to dla nich szansa na udział w ważnych spotkaniach, na bezpośredni kontakt z wielkimi twórcami, możliwość rozmowy i kształtowania swoich poglądów. Ten festiwal jest imprezą, na której twórcy są partnerami widzów, a rozmowy nie odbywają się w wielkich, onieśmielających ich salach, ale w przyjaznych wnętrzach które sprzyjają wymianie opinii. Obecność młodzieży na festiwalu to część zamysłu edukacyjnego. Skupiamy się nie tylko na realizacji etiud, ale także na stymulowaniu intelektualnym poprzez obecność na wydarzeniach, które od widzów wymagają więcej niż banalna rozrywka.

Co zadecydowało o włączeniu do programu spotkań także z dokumentalistami?

Od początku opiekunami artystycznymi warsztatów byli reżyserzy filmów animowanych. Stąd wzięła się też poetycka nazwa, której autorem jest współpracujący ze mną Jan Szymański. Wspaniali reżyserzy i cudowni opiekunowie warsztatów: Stanisław Lenartowicz, Wiesław Zięba, Zbigniew Kotowski, Robert Turło i kierownik produkcji Eugeniusz Gordziejuk, związany ze Studiem Miniatur Filmowych, które właśnie w tym roku konkuruje z nami do Nagrody PISF w tej samej kategorii! Pod ich kierunkiem powstało wiele etiud i krótkich filmów animowanych.

 

Kiedy moje projekty osiągają swój pełny kształt, zawsze mam pokusę, żeby je zmieniać, poszerzać, modyfikować. Tak się stało i tym razem. Zaprosiłam do współpracy Macieja Cuske, z którym spotkałam się kilka lat wcześniej podczas warsztatów zorganizowanych przy innym moim projekcie edukacyjnym – Akademii Filmowej „Otwórz oczy!”, notabene nominowanej również do Nagrody PISF w 2009 roku. Okazało się, że pomysł rozszerzenia formuły jest trafny, ponieważ daje uczestnikom warsztatów wybór między dokumentem a animacją. Młodzież konfrontuje ze sobą różne rodzaje i style pracy, dopasowując własny temperament twórczy do naszych propozycji. Tak więc w kolejnych latach razem z Robertem Turło niezależne warsztaty dokumentalne prowadzili też Maciej Cuske i Marcin Sauter. Ich dokumenty pokazały, jak wiele możliwości realizacji dają tak krótkie, zaledwie kilkudniowe warsztaty.

 

W 2013 reżyserzy postanowili połączyć swoje siły i zrealizowali jeden wspólny film naszych młodych animatorów i dokumentalistów. Od tego roku więc warsztaty zmieniają swoją nazwę, bo poprzednia wskazywała na animację i ograniczała je formalnie. W 2014 więc warsztaty odbyły się po raz pierwszy pod nazwą „Ogrody polskiej wyobraźni”.

Macie państwo ciekawe i niestandardowe propozycje dla uczestników – dlaczego znalazły się w programie m.in. spotkania międzykulturowe?

Przez trzy lata organizowałam spotkania z filmem polskim w Królestwie Maroka. Już po pierwszej edycji stwierdziłam, że pokazywanie filmów i spotkania z zaproszonymi artystami w tym kręgu kulturowym to za mało. Trzeba działać. Chciałam, żeby po wydarzeniu pozostał jakiś ślad. Postanowiłam włączyć do programu warsztaty filmowe. Efekt pracy polskiego reżysera, Roberta Turło z Marokańczykami był znakomity. Na moje zaproszenie do Polski bardzo pozytywnie zareagowała pani dyrektor Instytutu Francuskiego w Meknes i obiecała sfinansować bilety lotnicze dla grupy młodzieży z Maroka.

 

Wszystko się fantastycznie udało i w 2012 roku nasi gimnazjaliści zrealizowali w Sandomierzu filmy wraz z Marokańczykami. To była pierwsza międzynarodowa edycja warsztatów, w kolejnych latach gościliśmy młodzież z Włoch i z Ukrainy. Mam nadzieję, że to będą niezapomniane dla wszystkich chwile, a praca pod kierunkiem znakomitych polskich reżyserów będzie znaczącym pretekstem do dalszego rozwoju i kreatywnej postawy, która być może nie wszystkich zaprowadzi do szkół filmowych, ale da mocny fundament do rozwoju osobistego. My nie mamy ambicji szkolenia przyszłych artystów, chcemy inspirować młodzież do budowania swojego życia w interesujący sposób. Co oni z tym zrobią, pozostaje oczywiście w sferze życzeń i nadziei. Gdyby jednak okazało się, że za kilka lat jakiś zdolny debiutant powie, że pierwsze szlify zdobywał na naszych „Ogrodach…”, satysfakcja byłaby podwójna.

W 2013 do udziału zostały zaproszone osoby niesłyszące. Co zadecydowało o tym udziale? Jak wyglądała współpraca z tymi osobami? Co dała ona innym uczestnikom, a także organizatorom?

Warsztaty z udziałem osób niesłyszących „Okiem motyla” były zrealizowane pod patronatem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Dzięki dofinasowaniu z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej mogliśmy kupić sprzęt: kamerę, aparaty fotograficzne, oprogramowanie i poszerzyć w ten sposób możliwości oraz zasięg warsztatów. Skierowaliśmy nasze zainteresowanie do środowiska, które ze względu na swoje ograniczenia trudniej niż my kontaktuje się z otoczeniem.

 

Współpraca osób głuchych ze słyszącymi miała na celu nie tylko aktywizowanie środowiska „motyli” (tak symbolicznie nazywani są niesłyszący), ale także budowanie wspólnego porozumienia, łamanie barier, uświadamianie, że wokół nas są ludzie, którzy komunikują się ze światem innymi narzędziami, że są w tym osamotnieni, a my odwracamy się, zajmując się tym, co dla nas proste i oczywiste.

 

Oczywiście nie było łatwo dotrzeć do środowiska głuchych, udało się to dzięki tłumaczce języka migowego Karinie Akseńczuk, za co jestem jej bardzo wdzięczna. Zrealizowaliśmy filmy nie tylko podczas „Ogrodów…”. Kontynuowaliśmy je później w trzech innych miejscach: w Koninie, Poznaniu i  Warszawie. Powstał niezwykle interesujący i różnorodny materiał: film dokumentalny o problemach osób głuchych związanych z ich codziennym funkcjonowaniem, reportaż z przedstawienia „Zemsty” z udziałem tłumacza języka migowego zrealizowany z okazji obchodów 100-lecia Teatru Polskiego im. A. Szyfmana, dla dzieci z kolei przetłumaczyliśmy na język migowy trzy filmy animowane z cyklu „Bajki i baśni polskie” wyprodukowane przez Telewizyjne Studio Filmów Animowanych, partnera wielu naszych działań.

 

Mam nadzieję, że nowe pomysły pomogą w poszerzaniu obszarów, które się przed nami otwierają, że idea warsztatów otwartych, międzykulturowych będzie inspiracją na kolejne lata, a my będziemy razem z nią wędrować. Mam już w planach kolejny przystanek. Na razie nie będę zapeszać. O nim może uda się opowiedzieć w przyszłym roku.

10.07.2014