Rozmowa z Łukaszem Borowskim

Łukasz Borowski. Fot. Rafał Parczewski
Łukasz Borowski. Fot. Rafał Parczewski

 

Rozmawiamy z Łukaszem Borowskim, reżyserem filmu „3 dni wolności”, którego europejska premiera odbędzie się 25 kwietnia podczas 18. edycji prestiżowego festiwalu filmów dokumentalnych Visions du Réel w szwajcarskim Nyon. Film Łukasza Borowskiego zostanie pokazany w ramach Konkursu Międzynarodowego.

3 dni wolności

To krótkometrażowy dokument, którego bohaterem jest wychodzący po wieloletnim pobycie w więzieniu na przepustkę Piotr. Wyprodukowany przez Wajda Studio i współfinansowany przez PISF film do tej otrzymał m.in. Grand Prix Festiwalu Etiuda&Anima w Krakowie (w sekcji etiud) oraz Nagrodę dla Najlepszego Polskiego Filmu Krótkometrażowego podczas Festiwalu „Nowe Horyzonty” we Wrocławiu. Pod koniec marca dokument Łukasza Borowskiego będzie miał swoją amerykańską premierę podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmów Dokumentalnych „It’s All True” w Brazylii.

Visions du Réel

Na festiwalu zostanie również zaprezentowana najnowsza produkcja Wajda Studio pt. „Gdzie jest Sonia?” Radki Franczak. Film zostanie pokazany w ramach Konkursu Międzynarodowego dla Filmów Średniometrażowych.

 

Pełny program festiwalu zostanie ogłoszony 22 marca.

 

Szczegóły na stronie www.visionsdureel.ch.

Z Łukaszem Borowskim rozmawia Kalina Cybulska

PISF: Pomysł na „3 dni wolności” powstał, kiedy usłyszałeś o fundacji prowadzącej program przeznaczony dla wychodzących na wolność więźniów po długotrwałych wyrokach. Realizacja tego pomysłu wydaje się trudna. W jaki sposób doszło do Twojego spotkania z bohaterem „3 dni wolności” Piotrem?

 

Łukasz Borowski: Przed rozpoczęciem realizacji filmu nawiązałem kontakt z fundacją, która zajmuje się pomocą więźniom, zarówno przebywającym w zakładach, jak i tym opuszczającym więzienie. Poznałem tam kilku tak zwanych Aniołów Stróży – byłych więźniów, którzy ułożyli sobie życie na wolności, a teraz pomagają innym skazanym. Jednym z nich był Marek – filmowy przyjaciel Piotra – który od razu wydał mi się osobą niosącą ze sobą unikalną historię.

 

Szukając bohatera, spotkałem się z kilkoma więźniami, o których wiedziałem, że wkrótce będą opuszczać zakład karny. W pewnym momencie dowiedziałem się, że w zakładzie karnym w Bieszczadach przebywa mężczyzna, który spędził za kratami dużą część swojego życia, i który wkrótce będzie wychodził na pierwszą od wielu lat przepustkę. Odwiedziłem go w więzieniu.

 

I okazało się, że jest to człowiek bardzo emocjonalny. Nie pasuje do stereotypowego postrzegania więźnia. Jest ekstrawertyczny w okazywaniu uczuć.

 

Podczas naszego pierwszego spotkania Piotr bardzo dużo mówił. Opowiadał o swoich osiągnięciach w więzieniu, z których był niezwykle dumny – o ukończonej szkole zawodowej, o maturze. Jednocześnie otwarcie opowiedział mi o śmierci rodziców, która bardzo go dotknęła, o trudnych relacjach z pozostawioną na wolności rodziną. Taka szczerość jest wśród więźniów niespotykana. Okazało się też, że Piotr potrafi żywiołowo reagować, nie kryje uczuć, jest zdolny do tego, by okazywać emocje. Bardzo szybko nawiązaliśmy dobry kontakt.

 

Najbardziej jednak moją uwagę przykuła ogromna niecierpliwość, z jaką Piotr czekał na upragnioną wolność. Był pełen optymizmu i entuzjazmu, snuł plany co do swojej przyszłości. Miał w sobie prawdziwy głód życia.

 

Czy nie miałeś problemu z uzyskaniem jego zgody na film? Jaka była jego pierwsza reakcja?

 

Jak na więźnia, Piotr jest osobą bardzo otwartą na drugiego człowieka, ale równocześnie jest też otwarty na życie, na to, co jeszcze przyniesie mu los. Otwierające się przed nim nowe możliwości wita z ufnością i nadzieją. Propozycje udziału w filmie również przyjął jako coś naturalnego, co po prostu się przydarza. Zgodził się właściwie od razu, podczas naszego pierwszego spotkania, tuż po tym, kiedy wyjaśniłem mu, na czym będzie polegał proces realizacji filmu.

 

Czy dużo czasu spędziłeś w więzieniu zanim przystąpiłeś do zdjęć?

 

Odwiedziłem kilka więzień, byłem obecny przy tak zwanych świadectwach, które dla skazanych organizowali byli więźniowie, by opowiedzieć o swoim życiu na wolności, rozmawiałem z wieloma skazanymi, dokumentowałem przepustki, jedną z nich rejestrowałem również kamerą. Odwiedzałem również fundację „Sławek”, w której przebywali skazani znajdujący się na przepustce. To pomogło mi poznać środowisko więźniów, zrozumieć problemy, z jakimi borykają się osoby opuszczające zakład karny po długim wyroku.

 

Bardzo dużo dały mi też rozmowy z Markiem – drugim bohaterem filmu – podczas wspólnych wyjazdów do kolejnych zakładów karnych. Marek podczas tych samochodowych podróży opowiedział mi wiele o sobie, swojej przeszłości, więziennych, ale również wolnościowych doświadczeniach. Dzięki temu wszystkiemu zrozumiałem, w jaki sposób więźniowie patrzą na świat poza murami i co czują, wychodząc z zakładu na przepustkę.

 

Ten czas spędzony w więzieniu z pewnością pozwolił Ci na wykrystalizowanie się koncepcji filmu, bo w „3 dniach wolności” pomimo tego, że prawie nie pokazujesz więzienia i filmujesz Piotra głównie na wolności chcesz jednocześnie uzmysłowić widzom zamknięcie, w którym żyje na co dzień. Jedną z kluczowych scen jest pokonywanie przez Piotra drogi od celi do głównego wyjścia. Bohater przechodzi przez korytarz krat, tak jakby przemieszczał się z jednej celi do kolejnej i to wydaje się nie mieć końca. Tą sceną zwracasz uwagę na ważną rzecz, mianowicie na to, że więzienie nie jest tylko ograniczeniem, którego teren wyznaczają mury. Pokazujesz, że w samym więzieniu funkcjonuje maksymalne ograniczenie swobody warunkowane systemem krat i przepustek.

 

Film opowiadać miał o rzeczywistości wolności, która otacza nas wszystkich na co dzień, a do której trafia zupełnie na nią nieprzygotowany Piotr. Tym niemniej zależało mi na tym, by w skondensowany sposób ukazać różnicę miedzy więzieniem a wolnością.

 

Piotr, wychodząc z więzienia, reaguje bardzo emocjonalnie. Bohater pokonuje drogę, którą z pewnością wielokrotnie dotąd przemierzał, ale tym razem każdy krok zbliża go do wolności. W związku z tym Piotr niezwykle intensywnie przeżywa każdą chwilę. Daje to pewne wyobrażenie tego, czym jest nagle odzyskana wolność.

 

Podczas tej sceny okazuje się również, ze granicy miedzy więzieniem a wolnością nie wyznaczają wyłącznie mury. Ta granica przebiega przede wszystkim w głowie, w świadomości skazanego.

 

Kolejną uderzającą sceną jest kupowanie przez Piotra koszuli. Bohater idzie do galerii handlowej i staje w sklepie przed ścianą kolorów. Kiedy wie się coś nie coś na temat realiów więziennych, to ma się świadomość, że charakterystyczne dla tego miejsca jest zupełne wypranie z kolorów. W więzieniu jest szaro i nudno.

 

Piotr stanął nagle przed ścianą wypełnioną setką koszul. Spośród nich musiał wybrać tę jedną, którą zdecyduje się kupić. Scena ta wydaje mi się trafną metaforą sytuacji, w której znalazł się bohater filmu.

 

Warto pamiętać o tym, że więźniowie przebywający w zakładzie, właściwie nie muszą podejmować żadnych decyzji. Administracja więzienia decyduje o wszystkich aspektach ich życia, począwszy od tego, jakie otrzymają posiłki, a skończywszy na wymianie przepalonej żarówki.

 

Tymczasem ludzie żyjący na co dzień na wolności właściwie przez cały czas muszą wybierać spośród ogromnej liczby możliwości. Gdy Piotr znalazł się poza murami więzienia, również został zmuszony do podejmowania decyzji – zarówno błahych, jak i takich, które będą miały poważne konsekwencje w przyszłości.

 

Konieczność ciągłego podejmowania wyborów była dla Piotra z pewnością bardzo trudna.

 

Piotr zderzył się też z kategorią czasu. Więźniowie zamknięci przez wiele lat tracą poczucie rzeczywistości i inaczej odczuwają czas. W Twoim filmie zauważyłam dwa ważne związane z czasem aspekty. Pierwszy jest taki, że Piotr w ciągu 3 dni przepustki musi w pewien sposób ‚odprzeżyć’ lata spędzone w zamknięciu. Drugi aspekt przywołuje scena, kiedy Piotr za namową Marka pisze na kartce, co jeszcze chciałby w życiu osiągnąć i okazuje się, że bohater nie do końca stoi na ziemi, bo wyobraża sobie, że stać go jeszcze na wszystko. Tymczasem jest mężczyzną po 50-tce. Piotr nie ma poczucia straconego czasu.

 

Piotr spędził w więzieniu 28 lat. Przez ten czas mógł założyć rodzinę, mieć dzieci, zrobić karierę zawodową. Tymczasem wszystkie te lata spędził w celi, widząc wciąż tych samych ludzi, wychodząc najwyżej na spacerniak.

 

Więźniowie przebywający w zakładzie zapadają w rodzaj letargu, w którym mijają im kolejne dni, nie różniące się niczym między sobą. W takich warunkach czas ulega pewnemu zawieszeniu, jego upływ staje się nieistotny, istnieje na przykład takie więzienne powiedzenie „Obiad zjedzony – dzień zaliczony”. Tymczasem kategoria czasu wydawała mi się bardzo ważna, zależało mi na tym, by w jakiś sposób odnieść się do tych 28 lat, które bohater filmu spędził w więzieniu. Scena, w której opisuje on swoje marzenia, plany na przyszłość, pozwala w pewnym stopniu opowiedzieć o utraconym przez Piotra czasie, wszystkich zaprzepaszczonych szansach, zmarnowanych możliwościach.

 

Jednocześnie podczas tych kilku dni poza murami zakładu, czas płynął dla Piotra zupełnie inaczej niż w więzieniu. W pewnym sensie Piotr w ciągu tych krótkich kilku dni musiał przeżyć cale swoje życie – ocenić swoją przeszłość, odnaleźć się w teraźniejszości, zmierzyć z przyszłością.

 

Twój film to bardzo dobrze oddaje, bo każda scena jest w jakiś sposób symboliczna. Oszczędnie używając środków potrafisz każdej pokazanej sytuacji nadać sens. „3 dni wolności” to bardzo skondensowany film.

 

Świadomość upływającego czasu sprawia, że wszystko, co robimy, nabiera wyjątkowej rangi. Podobnie było w przypadku Piotra. Dni, które Piotr spędzał na wolności, były dla niego bardzo intensywne, ściśle wypełnione emocjonującymi zdarzeniami. Forma filmu jest odbiciem tego stanu.

 

Człowiek, który po wielu latach spędzonych w więzieniu wychodzi na kilka krótkich dni, chce je wykorzystać w jak najpełniejszy sposób. Czasu jest jednak mało i siłą rzeczy spośród różnych możliwości trzeba wybrać te najistotniejsze. Było to dla mnie zresztą jednym z pierwszych impulsów do zrealizowania „3 dni wolności”. Interesowało mnie, co bohater filmu po wielu latach w zakładzie uczyni najpierw, jakie będzie miał potrzeby, co okaże się na tyle istotne, żeby poświecić na to część czasu, którego jest tak mało. Co, po blisko 30 latach w więzieniu okaże się najważniejsze?

 

Piotra charakteryzuje świeże spojrzenie, on uczy się świata na nowo, a widz dzięki temu zaczyna zwracać uwagę na rzeczy, których nie zauważa na co dzień, gdyż robi je automatycznie.

 

To, co dla nas jest zwyczajne i codzienne, dla Piotra było czymś niezwykłym, długo oczekiwanym. Z wielką uwagą śledził on otaczający go świat, zwracał uwagę na szczegóły i detale, które nam – przebywającym na wolności – umykają. Wiele rzeczy, które pozornie nie powinny go zdumiewać, wprawiały go w zaskoczenie, entuzjazm, zachwyt. Obserwując Piotra, można nauczyć się uważniejszego przyglądania rzeczywistości, doceniania tego, czego zwykle nie dostrzegamy.

 

Piotr został uwięziony w połowie lat 90-tych. Gdyby siedział za czasów PRL-u, to może nie odczuwałby po wyjściu takiego szoku. Ale akurat te lata, które spędził w zamknięciu, to czas dynamicznych przemian.

 

Piotr po raz pierwszy trafił do więzienia w wieku 18 lat. Od tego momentu opuszczał zakład karny tylko po to, by po kilku miesiącach znów do niego wrócić. Kiedy zaś przebywał na wolności, odnawiał kontakty ze znajomymi ze środowiska przestępczego. Cały czas spędzał w patologicznym otoczeniu. Od blisko 30 lat nie miał zatem prawdziwego kontaktu ze światem, który przecież przez ten czas uległ gwałtownemu przeobrażeniu.

 

Po wyjściu z więzienia na każdym kroku czekały na Piotra zaskoczenia. Prawdziwym szokiem był jednak dla niego przyjazd do dużego miasta, a szczególnie ilość informacji, impulsów, wrażeń, która do niego docierała. Wszystko to sprawiło, że po kilku godzinach w Warszawie Piotr był śmiertelnie zmęczony.

 

Chyba właśnie ogromna różnorodność dzisiejszego świata była dla Piotra najtrudniejsza. Ta różnorodność stanowi o różnicy miedzy teraźniejszym światem a światem jego młodości.

 

Zdecydowałeś o nieumieszczaniu w filmie sceny, w której Piotr opowiada o przestępstwie. Dlaczego?

 

Widzowie filmu wiedzą, że Piotr ostatnie kilkanaście lat spędził w więzieniu. Jest wiec oczywiste, że trafił do niego za ciężkie przestępstwo. Zdecydowaliśmy, ze nie ma potrzeby, by dodatkowo to podkreślać.

 

Przede wszystkim jednak zależało mi na tym, by widz kibicował mojemu bohaterowi i choć trochę się z nim utożsamiał. Chyba każdy zadaje sobie przecież w pewnym momencie życia pytania podobne do tych, które w czasie filmu zadaje sobie Piotr. Umieszczenie w filmie sceny, w której Piotr w bezpośredni, nieprzyjemny sposób opowiada o popełnionym przez siebie przestępstwie sprawiłoby, że widzowie przestawaliby identyfikować się z bohaterem filmu, przestawaliby dostrzegać w nim człowieka. Widzieliby tylko przestępcę, kogoś, kto bardzo różni się od nich samych. Chciałem tego uniknąć.

 

Piotr na wolności nie jest jednak w stanie pozbyć się do końca więziennych przyzwyczajeń np. trzyma ręce za sobą.

 

Osoby, które opuszczają zakład, czują się bardzo zagubione w zewnętrznym świecie. Nie wiedzą, w jaki sposób zachować się w rozmaitych sytuacjach, nie potrafią wykonać najprostszych czynności, jak kasowanie biletu czy odczepienie wózka na zakupy w hipermarkecie. Wciąż wydaje im się, że zachowują się niewłaściwie. Więzień na przepustce jest przekonany, że ludzie na ulicy czy w sklepie obserwują go, dostrzegają błędy i natychmiast rozpoznają w nim skazanego. W pewnym sensie więźniem pozostaje się również na wolności, więzienie tkwi w świadomości.

 

Chciałam jeszcze zapytać o postać siostry, która jest symbolem obrazującym, że nie będąc uwięzionym też można marnować życie, tracić czas.

 

Z pewnością spotkanie z siostrą uświadomiło Piotrowi, że jeśli nie chce zmarnować swojego życia do reszty, musi całkowicie odciąć się od swojej przeszłości.

 

Piotr bardzo czekał na spotkanie z siostrą, przygotowywał się do niego. Liczył, że uda mu się ocalić jakąś część swojego dawnego życia. Tym niemniej szybko ocenił, do czego może doprowadzić próba powrotu do tego, co było, zanim trafił do zakładu karnego. Decyzja o całkowitym odrzuceniu przeszłości była na pewno dla Piotra bardzo trudna, ponieważ oznaczała, ze musi on zaczynać właściwie od początku. Była to jednak decyzja mądra i dojrzała.

 

Wielu ludzi twierdzi, że siedzenie w więzieniu nie jest tak bolesną karą, jak wyjście z niego. Zderzenie z rzeczywistością po latach zamknięcia jest bardziej dotkliwą formą wyroku.

 

Po wyjściu z więzienia po długim wyroku trzeba poradzić sobie z trudną rzeczywistością na wolności. Przede wszystkim jednak trzeba zmierzyć się ze swoim życiem. Do człowieka wychodzącego na wolność dociera nagle, co stracił podczas lat spędzonych za kratami. Na własne oczy zobaczyć może to, czego być może nigdy już nie osiągnie – rodzinę, pozycję zawodową, życiowe doświadczenia. Przekonuje się, że wielu marzeń nie uda się już spełnić.

 

Więzień zdaje sobie sprawę ze znaczenia lat, które są dla niego bezpowrotnie stracone.

W tym rozumieniu moment wyjścia na wolność jest rzeczywiście znacznie trudniejszy, niż najdłuższy nawet wyrok.

 

Rozmawiała Kalina Cybulska

15.03.2012