Rozmowa z Maciejem Jakubczykiem

Rozmawiamy z szefem działu edukacji w Stowarzyszeniu Nowe Horyzonty, Maciejem Jakubczykiem, menadżerem projektu Films for Kids.Pro – pierwszego w Europie programu, którego celem jest rozwój produkcji filmowej dla młodej widowni (w wieku 5-12 lat). Termin zgłaszania projektów do programu upływa 15 października.

 

PISF: Co było bezpośrednim impulsem do rozpoczęcia tej inicjatywy?

Maciej Jakubczyk: Impuls był bardzo prosty. Jeździmy na festiwale filmów dla dzieci, m.in. do Poznania na Ale Kino!, ale też na międzynarodowe festiwale i oglądamy tam naprawdę rewelacyjne obrazy. Najkrócej rzecz ujmując chciałbym, żeby takie filmy powstawały kiedyś w Polsce. Od pewnego czasu przyglądam się temu, co dzieje się na polskim rynku w dziedzinie twórczości dla dzieci. Z jednej strony Polski Instytut Sztuki Filmowej wysyła sygnały, że chciałby wesprzeć takie produkcje, z drugiej słyszymy, że jest rzeczywisty problem ze scenariuszami. Z własnego doświadczenia bycia ekspertem w PISF widzę, że te scenariusze są w dużej mierze wątpliwej jakości. Brakuje kompleksowego, profesjonalnego i poważnego podejścia. W większości projektów, które znam brakuje rzeczywistej decyzji twórców, że chcą zrobić film naprawdę dla dzieci. Nie zadają sobie trudu, żeby poznać ich świat dzisiaj, nie ten sprzed 30-40 lat oraz mają w tyle głowy przekonanie, że dzieci i tak wszystko „łykną”. Świetnych filmów poza Polską regularnie powstaje dużo – jest to kino wdzięczne, bliskie dzieciom, które nie ściga się na efekty specjalne, tylko opowiada o tym, co dzieciaki robią na co dzień. U nas takich filmów nie ma, albo jeżeli ktoś próbuje je robić, to idzie to bardzo powoli.

A nie sądzisz, że w Polsce filmowcy traktują kino dla dzieci jako coś, na co należy patrzeć z przymrużeniem oka?

Faktycznie tak jest, ale jest to element szerszego zjawiska, nad którym też byśmy chcieli w ramach tego projektu trochę popracować. Problemem nie jest tylko podejście twórców, ale również pedagogów i rodziców. Mam wrażenie, że u nas rodzic albo pójdzie obejrzeć przysłowiowego „Shreka”, który jest świetnie zdubbingowany pod to, żeby rodzicowi się podobało albo z dziećmi w ogóle do kina nie chodzi. Natomiast takie kino, które jest rzeczywiście dedykowane dzieciom, nie ma wielkiego poważania. To samo tyczy się filmowców. Polskie uczelnie próbują wychowywać autorów kina, a kino dziecięce nie kojarzy się z autorskością, tylko – zresztą niesłusznie – z szeregiem kompromisów, na które twórca musi pójść, żeby ten przekaz był zrozumiały dla dzieci. Na ubiegłej edycji festiwalu Ale Kino! oglądałem z młodymi, polskimi reżyserami norweską pełnometrażową aktorską fabułę dla pięciolatków „Kacper i Emma”. Po obejrzeniu filmu stwierdzili, że gdyby mieli takie kino kręcić dla dzieci to OK, czyli to już spełniało ich potrzeby wyżycia się i poważnego potraktowania. Ale cały czas pokutuje przeświadczenie, że to jest wersja kariery drugiej kategorii. Nie chodzi zresztą jedynie o reżyserów. Tu trzeba popracować też z producentami i dystrybutorami. Jeśli te rynki potrafią wyglądać dobrze w Niemczech, Holandii, Francji czy Skandynawii, tzn. że u nas te filmy też będą kiedyś potrafiły się bronić. Trzeba tylko zacząć stawiać pierwsze kroki.

Polskich producentów i dystrybutorów zapewne nie zachęcają wyniki frekwencyjne obyczajowych, polskich filmów dla dzieci.

Sprzedaży takich filmów trzeba się nauczyć. Ostatnio przyglądałem się temu, jak Chorwaci pracowali nad ekranizacją książki dla nastolatków „Tajemniczy chłopiec”. Myśl o tym, że film ma się sprzedać, towarzyszyła temu projektowi od samego początku. Z tą myślą przeprowadzali casting, wybierali głównego aktora, pracowali nad książkowym kontekstem. Film uzyskał 80 000 widzów, co w kraju tej wielkości jest świetnym wynikiem. To również producenci, a nie dopiero dystrybutorzy powinni się uczyć promocji takiego filmu.

Dlatego w projekcie Films for Kids.Pro pracujący ze scenarzystami producenci mają jednocześnie rozwijać strategię promocji i sprzedaży.

Tak. Z programerami warsztatów – Katarzyną Klimkiewicz i Sebastianem Buttnym zaczynaliśmy od chęci szukania scenarzystów. Kiedy przedstawiliśmy szkic do konsultacji, nasi tutorzy z Norwegii, Danii i USA zwrócili uwagę, że brakuje im modułu dla kreatywnych producentów, którzy poza wkładem w powstawanie scenariusza, tworzyliby pakiety promocyjne i pakiety finansowe.

Przedział wieku odbiorców, czyli między 5 a 12 lat nie jest przypadkowy.

Chcemy, żeby te filmy były kinowymi filmami pełnometrażowymi. U nas rzadko się chodzi na takie filmy z pięciolatkiem, bo uważa się, że to ryzykowne, bo dziecko może zasnąć, znudzić się lub zmęczyć, ale wspomniany przeze mnie przykład „Kacpra i Emmy” pokazuje, że dzieci uwielbiają takie kino. Górna granica jest prosta – trzynastolatek jest już nastolatkiem, co wymaga innej poetyki, innego formułowania historii i innych bohaterów.

Jak będzie przebiegał warsztat?

Wyniki selekcji ogłosimy 28 października i już półtora miesiąca później spotkamy się na pierwszym zjeździe. Odbędzie się 20 dni warsztatowych podzielonych na trzy sesje. Pierwsza będzie miała miejsce w Poznaniu podczas grudniowego festiwalu Ale Kino!, druga w Kristiansand w Norwegii podczas festiwalu filmów dla dzieci Barne Film Festival, a ostatnia we Wrocławiu w lipcu 2015 na festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty. Do współpracy zaprosiliśmy czterech tutorów z olbrzymim doświadczeniem, wywodzących się z krajów, gdzie dziecięca kinematografia jest bardzo rozwinięta. Każdy dwuosobowy zespół (scenarzysta plus producent) będzie prowadzony przez dwóch tutorów – scenariuszowego i producenckiego. Będzie dużo pracy na samych warsztatach – nie chcemy, żeby nasi uczestnicy wyjeżdżali pełni wiedzy teoretycznej, którą mieliby przekuwać w domu. Chcemy, żeby wyjeżdżali z każdego zjazdu z daleko posuniętą pracą. Pomiędzy wyjazdami będą się odbywać sesje on-line, podczas których uczestnicy będą otrzymywać od tutorów informacje zwrotne, co dalej można z projektem zrobić. W drugiej części warsztatów będziemy organizować spotkania z potencjalnymi koproducentami – głównie przedstawicielami telewizji krajów, które regularnie produkują coś dla dzieci.

Uczestnicy będą się także spotykać z dziecięcymi psychologami i samymi dziećmi.

Pomysłów na dodatkowe konteksty, które powinniśmy, poza samym pisaniem, zawrzeć w tych warsztatach jest sporo. Rzeczywiście odbędą się spotkania z psychologami dziecięcymi, którzy będą uczestnikom tłumaczyć specyfikę odbioru naszej grupy 5-12. Będziemy też pokazywać, jakie są obecne trendy w kinie dla dzieci, jakie tematy były poruszane i jak to się sprawdziło. Pomysły rozwijane przez naszych uczestników będziemy również konfrontować z publicznością poprzez tzw. bajko-opowiadaczy, którzy będą prezentować dzieciom na żywo historie pisane przez naszych uczestników właśnie w formie takiej bajki czy opowieści, żeby piszący mogli zobaczyć, z jakim odbiorem się to spotyka.

Do rejestracji i uczestnictwa w warsztatach zachęcacie też osoby, które nie mają partnera, z którym mogłyby stworzyć team.

Wychodzimy z założenia, że jeśli w Polsce byłoby wystarczająco dużo scenarzystów, którzy chcą pisać dla dzieci, to by się już objawili. Mamy zatem poczucie, że naszymi uczestnikami mogą stać się ludzie, którzy niekoniecznie są scenarzystami filmowymi, natomiast jakoś się na płaszczyźnie odbiorców dziecięcych już realizują, np. piszą sztuki. Siłą rzeczy tacy ludzie mogą być poza środowiskiem i chcemy im ułatwić szukanie producenta do zespołu. Stworzyliśmy na Facebooku zamkniętą grupę, w której autor pomysłu może szukać producenta, a producent scenarzysty. Oczywiście do rejestrowania się zapraszamy też profesjonalnych scenarzystów z dorobkiem. Czekamy zarówno na projekty animacji, jak i filmów aktorskich.

Czy wśród 12 zespołów, które wezmą udział w warsztatach 6 ma być z Polski, a 6 z Norwegii?

Nie mamy żadnego parytetu. Wydaje nam się, że Polska jest krajem trochę bardziej potrzebującym, ale jeżeli okaże się, że norweskie projekty będą ciekawsze, większość uczestników może pochodzić z Norwegii. Gorąco zachęcamy do tworzenia zespołów dwujęzycznych – współpracy polskich scenarzystów z norweskimi producentami bądź odwrotnie. Same warsztaty odbywać się będą po angielsku.

Czy przy ocenie projektów będziecie faworyzować adaptacje czy autorski pomysł również ma szansę się zakwalifikować?

Z naszych obserwacji faktycznie wynika, że istnieje sprawdzona, prosta zasada synergii pomiędzy wcześniejszymi fanami książki, a późniejszymi możliwościami kinowymi. Rozwój literatury dla dzieci jest dużo szybszy, filmy często czerpią z tego, że książka miała wcześniej swoich odbiorców. Oczywiście, że nie będziemy odrzucać autorskich projektów, ale wydaje mi się, że najprościej byłoby wykorzystać zasób polskiej literatury dla dzieci. Polskiej, bo z czysto organizacyjnego i prawnego punktu widzenia powinno być prościej zawierać umowy pomiędzy wydawnictwami i właścicielami praw autorskich. Natomiast nie wykluczamy też pomysłów na sprawdzone, zagraniczne pozycje. Projekty będą oceniane pod dwoma kątami. Synopsis zaopiniują tutorzy, którzy będą prowadzić wybrane do warsztatów projekty. Mniej ważny, ale również brany pod uwagę, będzie potencjał producentów.

Uczestnicy muszą zobowiązać się do tego, że zakończą warsztaty pełnym sukcesem, czyli po prostu napiszą scenariusz.

My to traktujemy bardzo poważnie i chcielibyśmy, żeby udział w naszych warsztatach był przemyślany. Po konsultacjach z naszymi tutorami doszliśmy do wniosku, że uczestnicy powinni zakończyć udział w szkoleniu gotowym drugim draftem scenariusza, czyli formą bliską wersji finalnej. Oczywiście różne rzeczy mogą się po drodze przydarzyć, ale liczymy na to, że rzeczywiście dwanaście projektów dojedzie z nami do końca i że stworzymy swego rodzaju start-up dla kina dla dzieci w Polsce. Wydajemy przy tym projekcie publiczne pieniądze z tzw. funduszy norweskich, dzięki którym wszystko na tych warsztatach będzie dla uczestników za darmo.

Czy po skończeniu warsztatów będziecie czuwać nad tymi projektami?

Teraz mogę powiedzieć o tym, co mi się marzy. Chciałbym, żeby za jakiś czas Stowarzyszenie Nowe Horyzonty włączyło się w produkcję takich filmów. Wydaje mi się, że lata doświadczenia w pracy z filmami dla najmłodszych zaopatrzyły nas w niezbędny know-how. Wiemy, jakie filmy na świecie i w Polsce działają, a jakie się nie sprawdzają. Na pewno nie chcemy rozwijanych na warsztatach projektów zostawiać. Już teraz rozglądamy się za możliwościami koprodukcyjnymi, szczególnie z Niemcami, którzy bardzo się interesują tym projektem i będą się przyglądać jego efektom.


Rozmawiała Kalina Cybulska

 

Więcej o programie na www.nhef.pl, www.facebook.com/newhorizonsffkpro

11.07.2014