Rozmowa z Roberto Cueto

Podczas 9. edycji Targów Filmowych CentEast towarzyszących 29. Warszawskiemu Festiwalowi Filmowemu rozmawialiśmy z Roberto Cueto – selekcjonerem Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w San Sebastian. 

 

PISF: Dlaczego zdecydowałeś się na udział w Targach CentEast?

 

Roberto Cueto:  Jestem tu już po raz drugi. W zeszłym roku udział w CentEast był dla mnie bardzo owocny, z prezentowanych projektów zaprosiliśmy do programu San Sebastian aż trzy tytuły. Były to: rumuński „Japoński piesek”, ukraińska „Zielona kurtka” oraz polska „Drogówka”. Jak widać odbyłem tu kilka owocnych spotkań i z tego powodu wróciłem w tym roku. Oglądam też  filmy w ramach Warsaw Screenings. Obejrzałem m.in. „Powrót Agnieszki H”. Kilka lat temu pokazywaliśmy film Agnieszki Holland w konkursie. Dla mnie ten dokument jest bardzo ciekawy, nie znałem w ogóle czeskiego okresu w jej życiu.

 

Uczestniczyłeś także w tegorocznych prezentacjach works-in-progress.

 

Tak, kilka z nich naprawdę jest interesujących. Teraz pozostaje czekać na ukończone filmy. Dobrze jest jednak już teraz nawiązać kontakt z producentami i reżyserami, śledzić ich prace.

 

Jak wygląda proces naboru filmów na festiwal w San Sebastian?

 

Każdy może zgłosić film na festiwal np. przez naszą stronę, gdzie są formularze. W tym roku zgłoszono na nasz festiwal prawie 2000 filmów. Poszukujemy filmów również samodzielnie, znamy dorobek niektórych reżyserów i pytamy ich o kolejny film. Na przykład tutaj nowy projekt pokazuje producent „Zielonej kurtki” Denis Iwanow. Jego projektami zawsze warto się zainteresować, więc znakomicie, że mogłem go tutaj spotkać. Kontakt osobisty jest dla mnie niezwykle ważny.

 

Jak długo pracujesz dla festiwalu?

 

Współpracę z San Sebastian rozpocząłem w 2007 roku. Jestem nie tylko selekcjonerem, pomagam przy wielu rzeczach. Moja praca trwa cały rok, mimo że festiwal odbywa się we wrześniu. W komitecie selekcyjnym pracuje 7 osób. Ja przez większość czasu zajmuję się obszarem Europy Środkowej i Wschodniej, tymi krajami się interesuję i uwielbiam je odwiedzać. Podróżuję też do miejsc takich jak Ventana Sur, oczywiście Cannes czy Berlinale. Wszyscy selekcjonerzy oglądają propozycje innych kolegów, decyzję podejmujemy wspólnie.

 

Czy określiłbyś San Sebastian festiwalem promującym jakiś jeden rodzaj filmów?

 

Mamy nowego dyrektora festiwalu, tegoroczna edycja to był jego trzeci rok pracy. Zależy nam na szerokiej prezentacji nowych filmów. Szukamy nowych talentów – mamy konkurs „New Directors”, który jest dla nas bardzo ważny. Oczywiście prezentujemy też prace twórców znanych na całym świecie. W Konkursie Głównym zawsze są takie filmy. Prezentujemy też kino komercyjne, wielkie hity, bo nasza publiczność chce je oglądać. San Sebastian nie jest festiwalem wyłącznie dla osób z branży filmowej, jak powiedzmy Cannes. Zależy nam na pokazywaniu filmów zwykłym widzom, mieszkańcom miasta czy Hiszpanii. Chcemy pokazywać filmy wysokiej jakości, czy to komercyjne czy eksperymentalne.

 

Czy pokazujecie wyłącznie premiery?

 

Jesteśmy festiwalem wyróżnionym przez FIAPF, więc przede wszystkim pokazujemy premiery. W konkursie „New Directors” większość filmów ma swoje światowe premiery. W innych przypadkach są to zazwyczaj premiery międzynarodowe, gdy mamy do czynenia z sytuacją, kiedy dany film był pokazywany jedynie w kraju jego produkcji. Współpracujemy z festiwalem w Toronto, który odbywa się kilka dni przed naszą imprezą – oni pokazują film jako światową premierę, my np. jako europejską. Ta współpraca świetnie się sprawdza.


Jak wspomniałeś w tym roku w San Sebastian pokazywana była „Drogówka” Wojciecha Smarzowskiego.

 

Bardzo podobał nam się poprzedni film tego reżysera – „Róża”. Jednak widzieliśmy to na innym festiwalu i było już za późno, by pokazać ten tytuł u nas. Dlaczego spodobała mi się „Drogówka”? To bardzo interesujący film.  Jego temat może wydawać się lokalny, bo opowiada o rzeczach dziejących się w Polsce. Jednak według mnie film ten zadaje uniwersalne pytania, korupcja i władza są przecież obecne wszędzie. „Drogówce” blisko do  thrillera, a to bardzo podoba się publiczności. Film udanie łączy tematy polityczno-społeczne z kinem gatunkowym.

 

Film Smarzowskiego spotkał się u nas ze znakomitym odbiorem. To prawdopodobnie dlatego, że w Hiszpanii dużo się teraz mówi o aferach korupcyjnych. Ale nie tylko, to po prostu dobre uniwersalne kino. Błędem jest myślenie, że aby osiągnąć sukces musisz nakręcić film po angielsku, z hollywoodzkimi gwiazdami. Na festiwalach filmowych doceniane jest przede wszystkim kino lokalne. Lubimy filmy, pokazujące nam rzeczywistość w danych krajach. Sztuką jest z tematyki lokalnej wydobyć coś uniwersalnego, jak np. w rumuńskim filmie „Pozycja dziecka”. Większość uznanych twórców europejskich zaczynała od prób opisywania otaczającej ich rzeczywistości  – myślę o filmach Kaurismakiego opowiadających o Finlandii czy filmach Almodovara o Hiszpanii.

 

Na jakie międzynarodowe festiwale filmowe jeździsz?

 

Znakomitą imprezą jest Festival Transilvania w Rumunii, jeżdżę też na festiwal do Wilna. Niestety, przestał się odbywać Hungarian Film Week, który był bardzo istotną imprezą, jeśli chodzi o kino węgierskie. Staram się jeździć na festiwale odbywające się w Sofii czy Belgradzie. Podróżuję wszędzie, gdzie mogę odkryć nowy talent.

 

Więcej informacji o MFF w San Sebastian: www.sansebastianfestival.com.

 

Z Roberto Cueto rozmawiała Marta Sikorska

06.11.2013