Sejmowy pokaz "Uwikłania"

Pokaz sejmowy Uwikłania. Fot. Marcin Kułakowski, PISF
Pokaz sejmowy „Uwikłania”. Fot. Marcin Kułakowski, PISF

 

11 maja odbyło się kolejne spotkanie z cyklu „Film polski w kulturze narodowej” zorganizowane przez Polski Instytut Sztuki Filmowej. Posłowie i senatorowie obejrzeli kryminał „Uwikłanie” w reżyserii Jacka Bromskiego.

 

Na pokaz zaprosiła widzów dyrektor PISF Agnieszka Odorowicz: – Jest to film, który jest czymś więcej niż tylko filmem gatunkowym; zabiera głos w debacie o miejscu i roli przeszłości w życiu obecnych pokoleń, a także o miejscu pewnych instytucji w naszym życiu publicznym.

 

„Uwikłanie” to historia prokurator Agaty Szackiej prowadzącej dochodzenie w sprawie morderstwa, którego ofiarą padł jeden z uczestników niekonwencjonalnej grupowej psychoterapii. Przełomem w śledztwie jest odkrycie tajemnic z przeszłości zabitego. Film jest ekranizacją powieści pod tym samym tytułem autorstwa Zygmunta Miłoszewskiego, nagrodzonej w 2008 roku Nagrodą Wielkiego Kalibru dla najlepszej polskiej książki kryminalnej i sensacyjnej.

 

Na sejmowym pokazie obecni byli: autor pierwowzoru literackiego Zygmunt Miłoszewski oraz twórcy filmu: Jacek Bromski, Juliusz Machulski, Małgorzata Buczkowska-Szlenkier, Marek Bukowski, Olgierd Łukaszewicz i Adam Woronowicz.

 

Po pokazie rozmowę z gośćmi poprowadził zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, Jerzy Fedorowicz.

 

Pomysł na film – jak zdradził reżyser – narodził się w głowie Juliusza Machulskiego, który pierwotnie sam chciał się podjąć reżyserii. Ostatecznie został producentem filmu i jako współscenarzysta miał znaczący wpływ na kształt historii. Najbardziej dostrzegalną zmianą, której dokonali filmowcy, było uczynienie głównym bohaterem filmu kobiety – w pierwowzorze literackim prokuratorem jest mężczyzna. Jak wyjaśniał Juliusz Machulski: – Na tym to polega, że litera książki została zmieniona, ale duch został. Dziewczyna jest bardziej podatna na zranienie, gdyby Seweryn wyciągał pistolet do faceta, no to facet musiałby mu dać w nos, a jakby się przestraszył, to byśmy go tak nie cenili. Ja po tej scenie zrozumiałem, że to ma być kobieta nie mężczyzna. Jacek Bromski dodał również, że dzięki tej decyzji w filmie mógł pojawić się wątek romansu, który zawsze jest atrakcyjny dla widza i zachęca go do podążania za historią.

 

Twórcy zmienili także miejsce akcji opowieści, która w książce osadzona jest w Warszawie: – Kraków to był pomysł Jacka, ja chciałem to robić w Trójmieście, ale Jacek chciał Kraków. To była klasyczna sytuacja producent-reżyser, ja znalazłem książkę i potem do ksiązki znalazłem reżysera (…), dalej już się nie wtrącałem jak on to widzi – mówił o współpracy z Jackiem Bromskim Juliusz Machulski.

 

O swoich odczuciach związanych z odbiorem filmu opowiedział autor książki: – Staram się nie oglądać tego jako adaptacji, ponieważ mam silny stosunek emocjonalny do utworu wyjściowego. Podkreślił, że film nie może być oceniany w kontekście wierności literackiemu pierwowzorowi: – Powieść opuszcza pisarza, przestaje być jego własnością, staje się własnością czytelnika i każdy ją czyta inaczej. Jacek ją przeczytał w taki sposób, jaki widzimy na ekranie. Widzę ten film po raz trzeci i za każdym razem film podoba mi się coraz bardziej (…) Jacek zrobił swój film. Mam nadzieję, że jeden i drugi utwór jest równie dobry na swój sposób. Podoba mi się, że film jest mocną wypowiedzią publicystyczną, jest o czymś, a nie jest tylko czysta rozrywką.

 

W trakcie spotkania parlamentarzyści zwracali uwagę na obecność w filmie wątków historycznych oraz nawiązań do współczesnych, budzących kontrowersje tematów politycznych. Twórcy jednak dystansowali się od takich jednoznacznie politycznych odczytań, utrzymując, że ich intencją było przede wszystkim zrealizowanie dobrego filmu kryminalnego, a nie zabieranie głosu w politycznej dyskusji.

 

Z filmowcami zgodził się Zygmunt Miłoszewski: – Przeceniacie państwo skromnego autora powieści kryminalnych. Ja mam zupełnie inny cel, ja mam taki cel, żeby ci, którzy czytają byli bardzo ciekawi, co się wydarzy na następnej stronie i nie mogli przez noc tej powieści odłożyć i w tym celu używam różnych sztuczek (…). To jest oczywiście jakaś tam wypowiedź publicystyczna, ale proszę zrozumieć, że ja w 1989 roku miałem 13 lat i traktuję te motywy, jako historie, którymi można się bawić.

 

Film „Uwikłanie” wejdzie do kin 3 czerwca.

12.05.2011