Staroświecka "Obława" i thriller w "Supermarkecie"

Konferencje prasowe
Konferencje prasowe „Supermarketu” Macieja Żaka (po lewej) i „Obławy” Marcina Krzyształowicza. Fot. Marcin Kułakowski i Piotr Szymański, PISF

 

Twórcy pokazanej w Gdyni premierowo „Obławy” Marcina Krzyształowicza mówili o pracy nad filmem, który jest historią zemsty partyzanta „Wydry” – specjalisty od wykonywania wyroków śmierci. Ale opowieść ta mówi też o konsekwencjach zdrady, która ciąży na losach bohaterów. Film powstał aż dziewięć lat po „Końcu wakacji”, poprzednim filmie reżysera.

Trudne warunki

– Nie mam parcia na szkło, uważam, że trzeba robić filmy wtedy, kiedy się je czuje – tłumaczył reżyser. – Traktowałem ten film instrumentalnie. Planuję podobny projekt z dużym budżetem i miałem świadomość, że nikt nie powierzy mi większych pieniędzy póki nie pokażę, że umiem kręcić takie filmy. Dlatego w „Obławie” mówimy językiem raczej staroświeckim.

 

– To był najtrudniejszy od strony fizycznej film, jaki robiłem. Zdjęcia w górach, ustawianie świateł tak, aby w tych trudnych warunkach – ziemiankach, nie było widać sztuczności i techniki… – wyliczał autor zdjęć Arkadiusz Tomiak. – Chcieliśmy oddać ciepły kolor liści i srebrzystość lasu, który otacza bohaterów.

 

– To miał być duch chłodu ibsenowskiego. Świat przedstawiony miał przywodzić na myśl klimaty Skandynawii – dodał reżyser.

Retrospektywy

Film wyróżnia narracja wielowarstwowa. Widz poznaje bohaterów stopniowo, wraz z powracającymi retrospekcjami.

 

– To bardzo wpłynęło na naszą pracę. Mieliśmy możliwość pogłębiania motywacji bohaterów, pracy nad postacią. Ta nieprzewidywalność to coś, co chcielibyśmy mieć zawsze, kiedy gramy – mówił grający główną rolę Maciej Stuhr.

Dobry i zły bohater

– To też pewne zaskoczenie widza. Przeciwieństwo przeszłości, kiedy robiło się westerny, w których dobry bohater nosił białe rękawiczki, a zły czarne, żeby publiczność od początku wiedziała jak oglądać film – żartowała Sonia Bohosiewicz.

Thriller w „Supermarkecie”

„Supermarket” to zamieniająca się w thriller historia przypadkowej wizyty w supermarkecie pewnego małżeństwa. To także opowieść o skomplikowanych powiazaniach łączacych pracowników wielkiego sklepu i jego klientów. 

 

Podjąłem się tutaj aż trzech ról: napisałem scenariusz, wyreżyserowałem ten film i wyprodukowałem go (…). Supermarket jako miejsce akcji był punktem wyjścia. Pomysł powstał od sceny nazwijmy to „przesłuchania”, czyli od momentu, w którym zwykły człowiek znajduje się w sytuacji krytycznej. Myślałem, czy jest możliwe znalezienie miejsca we współczesnym świecie, w którym człowiek może być poddany takim represjom, które jeszcze 25 lat temu były możliwe w czasach komunistycznych. Okazuje się, że dzisiaj też to jest możliwe, możliwe jest to, że nagle ktoś nas po prostu przesłuchuje.  Supermarket okazał się być miejscem zaskakującym, dziwne, ale takie rzeczy się po prostu zdarzały, zdarzają –  powiedział podczas konferencji reżyser Maciej Żak. W spotkaniu obok niego udział wzieli aktorzy: Marian Dziędziel i Izabela Kuna oraz autor zdjęć Jan Holoubek.

Bronić bohatera

Ja mam taką zasadę w pracy: staram się wszystkich swoich bohaterów bronić – mówił podczas konferencji Marian Dziędziel, wcielający się w „Supermarkecie” w rolę szefa ochrony. – Tutaj, powiem trochę żartobliwie, jestem dobrym ojcem, dobrym ojczymem, kochającym mężem i koszmarnym prokuratorem czasów PRL-u. Natomiast nawet ten człowiek, z tamtych lat gdzieś też ma duszę, ma sumienie i należy go troszkę bronić. Znalazł się w innej rzeczywistości, w innym świecie (…). Będę czekał na kolejną projekcję filmu, muszę go jeszcze raz zobaczyć – mówił aktor, który widział film w Gdyni po raz pierwszy.

Kolorowy świat supermarketu

O koncepcji wizualnej filmu opowiadał autor zdjęć Jan Holoubek: – Film nie był łatwym zadaniem, ze względu na to, że supermarket nie jest zbyt atrakcyjną wizualnie, teoretycznie przynajmniej, przestrzenią. Nie było to łatwe zadanie, żeby ten kolorowy świat supermarketu, półek, mnóstwa produktów, które są chaotyczne wizualnie, ogarnąć w jednolitą przestrzeń Myślę, że się udało stworzyć z tego supermarketu jakiś oddzielny świat, który jest odcięty od rzeczywistości – podkreślał operator.

 

„Obława” i „Supermarket” są współfinansowane przez PISF – Polski Instytut Sztuki Filmowej.

 

Aleksandra Różdżyńska i Marta Sikorska

10.05.2012