„Wszystko, co kocham” wygrało Prowincjonalia

Wczoraj zakończył się XVII Ogólnopolski Festiwal Sztuki Filmowej „Prowincjonalia 2010″ we Wrześni. Główną nagrodę zdobył film „Wszystko, co kocham” w reżyserii Jacka Borcucha. Wyróżniona została muzyka do tego obrazu, autorstwa Daniela Blooma. Odkryciem Festiwalu okrzyknięty został też Mateusz Kościukiewicz, grający w filmie główną rolę. „Jańciem Wodnikiem” nagrodzeni zostali aktorzy: Agata Buzek za rolę w „Rewersie” i Eryk Lubos za „Moją krew”.

– Jestem wzruszony. Dedykuję nagrodę córce Tosi, która skończyła właśnie miesiąc. – mówił zaskoczony Lubos. Nagrodę za zdjęcia otrzymał Marcin Koszałaka za „Rewers” Borysa Lankosza.

„Jańcio Wodnik” za najlepszy film dokumentalny powędrował do Bartosza Konopki za „Królika po berlińsku”. Odebrała go producentka Anna Wydra. Jestem na festiwalach częściej, niż twórcy tego filmu. Dzięki za super przyjęcie i tę energię, którą się czuło od publiczności. – mówiła.

Nagroda za najlepszy krótkometrażowy film fabularny przyznana została Marcinowi Maziarzewskiemu, który zrealizował pełne emocji „Brzydkie słowa”. – Takie wyróżnienie jest dla mnie bardzo cenne, bo mam je od publiczności. A ponieważ mam dziś urodziny, to tym bardziej miła niespodzianka. – dziękował młody twórca.

Nagroda Dziennikarzy przypadła natomiast Mariuszowi Grzegorzkowi, który po dłuższej przerwie powrócił kolejnym autorskim filmem „Jestem Twój”.

– Błagam, piszcie o filmie dobrze w takim razie – żartował reżyser.

Nagrody „Jańcio Wodnik” przyznawane są na „Prowincjonaliach” przez publiczność. Ale swoje wyróżnienia dają też organizatorzy.

Nagroda Specjalna Organizatorów przyznano Kindze Dębskiej za pełnometrażowy debiut fabularny pod tytułem „Hel”.

– Prowincjonalia to wyjątkowy festiwal, gdzie czuję się jak w domu, bo wszyscy jesteśmy razem. Zawsze mam tremę przed pokazywaniem filmu publiczności, ale cieszę się, że zrobiłam to tutaj, bo publiczność we Wrześni jest wspaniała. – mówiła reżyserka.

Nagrodą Honorową – statuetką „Jańcio Wodnika” wyróżniono reżysera Janusza Morgensterna. Twórca „Do widzenia, do jutra” został doceniony za twórczy, indywidualny wkład w rozwój Polskiej Szkoły Filmowej. Za nieustanną gotowość dzielenia się swoją wrażliwością i talentami. Za wnikliwe portretowanie ludzkich uczuć, wyczucie czasów i znajomość życia.

– Spotkałem się na tym festiwalu ze wspaniałym przyjęciem, co bardzo mnie rozczula. Dziękuję za nagrodę i to, że oglądaliście tu do późna moje filmy. – mówił Janusz Morgenstern.

Rzeczywiście, „Prowincjonalia” słyną z ciepłej, rodzinnej atmosfery. Ich dobrym duchem jest założyciel i dyrektor Rafał Górecki. Mówi się, że to jeden z tych festiwali, na który ludzie chcą wracać. Jedyna sala projekcyjna pęka w szwach na każdym seansie. Odbywające się później spotkania twórców z publicznością też są inspirujące dla obu stron: to prawdziwe dyskusje, podczas których padają czasem trudne dla filmowców pytania. Ale mimo to chcą przyjechać ponownie.

W tym roku tematem spotkań i dyskusji było młode kino. Odbyły się seminaria filmowe na temat: „Młode polskie kino na tle innych kinematografii europejskich.” i „Różnice między krytykiem filmowym a dziennikarzem piszącym o filmie”. Można się też było dowiedzieć, w jaki sposób PISF wspiera młodych twórców. Dużą część programu samego festiwalu stanowiły debiuty i krótkometrażowe filmy młodych twórców.

– Zapewniam, że atmosfera jest tu lepsza, niż w Sundance. – powiedziała w czasie festiwalu Anna Wydra, kierownik produkcji pokazywanego tam filmu „Wszystko, co kocham”.

 

31.01.2010