Zmarł Wojciech Siemion

Wojciech Siemion

Wojciech Siemion. Fot. Marcin Kułakowski, PISF

 

W sobotę, kilka dni po groźnym wypadku samochodowym zmarł Wojciech Siemion. Wybitny i ceniony aktor teatralny i filmowy. Miał 81 lat.


Zadebiutował w 1957 roku w filmie „Załoga” Jana Fethkego, gdzie grał Tadeusza, ucznia szkoły morskiej. Zagrał w dwóch ważnych filmach Andrzeja Munka: Marianka w „Eroice” (1957) i Kacperskiego w „Zezowatym szczęściu” (1960). Tadeusz Konwicki powierzył mu postać Artysty w „Salcie” (1965). W serialu „Czterej panceni i pies” grał postać kaprala Kucharka (1966-68). Wystąpił też w serialach „Wojna domowa”, „Niewiarygodne przygody Marka Piegusa” oraz „Ziemia obiecana”.

Był aktorem Stanislawa Barei w „Poszukiwany, poszukiwana”, „Nie ma róży bez ognia”, „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz” i „Alternatywy 4″. Ważną postacią był Maciejunio w ekranizacji „Przedwiośnia” zrealizowanej przez Filipa Bajona. Ostatnią rolę filmową zagrał w 2009 roku w filmie „Ostatnia akcja” Michała Rogalskiego.

 

Historia jego życia mogłaby być tematem interesującego filmu. Miał ośmioro rodzeństwa, dwoje nie przeżyło. Dziadek i pradziadek brali udział w powstaniu styczniowym. Pradziadka powiesili koło Hodla, dziadek miał nieco więcej szczęścia, bo uszedł z życiem , choć – jak wspominał – Kozacy stłukli go straszliwie nahajkami, i – według rodzinnych przekazów – jego plecy były tak posiekane bliznami, że wyglądały jak tarka do prania bielizny. Mimo tych nieopisanych męczarni dziadek przeżył i zdążył być nawet podwójnym wdowcem. Synem z trzeciego małżeństwa był właśnie jego ojciec. Miał on zgodnie z planami rodziny zostać księdzem. Uważano bowiem nie bez racji, że „kto ma księdza w rodzie, tego bieda nie ubodzie”. W seminarium duchownym w Lublinie ojciec trafił do podziemnej organizacji PPS, frakcja rewolucyjna Piłsudskiego. Wraz z kolegami przygotowali zamach na gubernatora rosyjskiego. Był poszukiwany, dzięki pomocy PPS został przerzucony przez zieloną granicę na Kujawach, wysłany do Hamburga, stamtąd statkiem wyruszył do Chicago. Gdy wybuchła wojna przez Sztokholm i Berlin trafił do I Brygady Piłsudskiego. Od Rydza Śmigłego dostał polecenie by wrócić do swej wsi, gdzie w 1917 roku prowadził tajne koło POW. Był działaczem PSL. Wrócił na wieś, tam poznał moją mamę. Kiedy mieli już dwójkę synów skończył kursa nauczycielskie i został nauczycielem wiejskim. W 1940 roku ojciec został aresztowany przez gestapo, zginął w Oświęcimiu.

 

To właśnie ojciec, jak wspominał Wojciech Siemion zaszczepił w nim miłość do poezji. Zanim jednak przyszły aktor trafił do szkoły teatralnej przez trzy lata studiował prawo na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

 

– Zawsze podkreślam, że to nie ja wybrałem teatr, lecz teatr wybrał mnie – mówił. – Kiedy po wojnie losy rzuciły mnie do Kalisza trafiła mi się praca w tamtejszym teatrze. Gdy byłem studentem prawa KUL i pracowałem w Izbie Skarbowej byłem też statystą w teatrze lubelskim. Na egzamin wstępny do tamtejszego studia dramatycznego wybrałem sobie poemat Władysława Broniewskiego „Homo Sapiens”. Długie też lata pracowałem jako aktor-recytator w Spółdzielni Wydawniczej „Czytelnik”.

 

Momentem przełomowym w aktorskiej drodze Wojciecha Siemiona był kontakt z legendarnym Studenckim Teatrem Satyryków. W czasach kiedy modna była przede wszystkim poezja zaangażowana, on w spektaklu „Wieża malowana” po raz pierwszy zaprezentował piękno i bogactwo autentycznej poezji ludowej.

 

Spektakl był grany z wielkim powodzeniem ponad 200 razy. Przyniósł Siemionowi ogromną popularność i uznanie. Po „Wieży malowanej” w STS Wojciech Siemion wystąpił w widowisku „O Rudolfie Hesie, wrogu ludzkości”, spektaklu Wiesława Dymnego „I diabłu ogarek” a także „Oskarżonych”, gdzie wystąpił z Aliną Janowską

 

Ważnym rozdziałem w jego aktorskim życiu była współpraca z Kazimierzem Dejmkiem na scenie Teatru Narodowego. W pamięci utrwaliły się szczególnie jego role w dejmkowych widowiskach staropolskich.

 

Zawsze mu przyświecało powiedzenie, że aktor jest gliną w rękach reżysera. Choć sam przyznał, że niektóre role przyjmował z dużym zdziwieniem. Kiedy po krótkiej dyrekcji w warszawskim Teatrze Komedia wyjechał do Wrocławia Helmut Kajzar zaproponował mu monodram Tadeusza Różewicza „Śmieszny staruszek”. Na początku grał bez specjalnego przekonania. Spektakl okazał się jednak sporym sukcesem Zagrałem go ponad 60 razy. Potem z czasem stał się specjalistą od Różewicza. Zagrał m.in w widowisku „O wojnę powszechną” a nawet tytułową postać w sztuce „Stara kobieta wysiaduje”.

 

Debiutem filmowym Siemiona był film „Załoga”, nakręcony w latach 50. Wystąpił tam razem z innymi ówczesnymi debiutantami Tadeuszem Łomnickim, Tadeuszem Janczarem, Włodzimierzem Skoczylasem i Michałem Gazdą. W dorobku filmowym Wojciecha Siemiona sporo pojawiło się ról żołnierskich.

 

Od początku drogi aktorskiej marzył o założeniu własnego teatru poezji. Taka okazja pojawiła się w 1972 roku, kiedy od władz Warszawy otrzymał Starą Prochownię. Zawsze tęsknił za wsią. W zakupionej posiadłości w Petrykozach urządził Galerię Sztuki gdzie częstymi gośćmi byli malarze, rzeźbiarze i poeci. Tu odbywały się biesiady literackie.

26.04.2010